Reklama

Reklama

Politycy spierają się o zakaz handlu w niedzielę

Politycy PO i Nowoczesnej deklarują, że po przejęciu władzy zniosą zakaz handlu w niedziele. PiS go broni i wskazuje na problem ludzi zmuszanych do pracy w ten dzień. PSL twierdzi, że te sprawy powinna regulować ekonomia, a Kukiz'15 chce zapytać o to Polaków w referendum. W niedzielę, 11 marca, po raz pierwszy od wprowadzenia ustawy sklepy są zamknięte.

Według Bartosza Arłukowicza (PO) ustawa zakazująca handlu w niedziele to emanacja "PiS-owskiej mentalności do urządzania życia Polakom". 

Reklama

"Zaglądają do naszych domów, do naszych rodzin, do naszych sypialni, teraz mówią, co mamy robić w niedziele. Chcę powiedzieć jasno, że odwrócimy tę ustawę. Spowodujemy, że ludzie sami będą decydować o tym, jak chcą żyć, co chcą robić w niedzielę" - zaznaczył polityk w niedzielnej "Kawie na ławę" na antenie TVN24.

Arłukowicz porównał zakaz handlu w niedziele do "Misia" Stanisława Barei, w którym ekspedientka w kiosku informuje klientów o tym, że sprzedaje w nim mięso. "Od tej niedzieli w kwiaciarniach będziemy kupować mleko, szampon w piekarni, a w sklepach będą dworce" - dodał.

Przedstawiciel Platformy ocenił, że zakaz handlu w ostatnim dniu tygodnia przełoży się na straty, jakie poniosą sklepy utrzymujące się z handlu przygranicznego. Podkreślił m.in., że nasi zachodni sąsiedzi zostawiają w takich punktach 15 mld zł rocznie.

Zembaczyński: Zakazy, zakazy, zakazy

Arłukowiczowi wtórował Witold Zembaczyński z Nowoczesnej, który również zapowiedział, że jego partia przywróci możliwość handlu w niedziele.

"Obywatele powinni decydować, czy chcą pracować, robić zakupy. My przywrócimy handel w niedziele" - powiedział. Dodał, że PiS "lubuje się we wprowadzaniu wszelkiego rodzajów zakazów". "Ufundowali Polakom zakaz obrotu ziemią, zakaz OZE, zakazy dla aptekarzy, teraz kolejny zakaz" - wskazał.

Argumenty obozu władzy

Politykom PO i Nowoczesnej ripostował wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki oraz Paweł Mucha z Kancelarii Prezydenta.

Jaki zwrócił uwagę, że nie jest prawdą, iż obecnie każdy ma prawo spędzania niedziel tak jak chce. Wskazał głównie na pracowników handlu, którzy często "zmuszani są do pracy w niedzielę". Polityk przyznał, że gdyby na tę sprawę patrzeć tylko z punktu widzenia konsumenta - to wolałby, żeby sklepy w niedziele były otwarte. "Natomiast obowiązkiem polityka jest to, aby nie patrzeć tylko przez pryzmat własnego nosa, ale przez pryzmat ludzi słabszych, którzy są zmuszani do tego, by w niedziele pracować na kasie" - powiedział.

Jaki pytał też przedstawiciela PO, czy uważa za nienormalne takie państwa jak Niemcy, Belgia, Francja, Austria, czy Holandia, gdzie obowiązuje pełny zakaz handlu w niedziele, bądź jest on mocno ograniczony.

Wiceminister przypomniał, że podobna dyskusja towarzyszyła ustanowieniu święta Trzech Króli dniem wolnym od pracy. Wskazał, że mówiono wtedy m.in. o tym, że polska gospodarka upadnie. "Nic takiego się nie stało" - podkreślił.

Reprezentant Kancelarii Prezydenta przypomniał, że pod obywatelskim projektem ustawy w sprawie zakazu handlu w niedziele przygotowanym przez Solidarność podpisało się kilkaset tysięcy pracowników handlu, których w sumie jest ponad milion.

Mucha ocenił, że zakaz handlu w niedziele obowiązujący w dużych sieciach powinien pomóc małym przedsiębiorcom, również tym prowadzącym swoje biznesy przy granicy. "Powiedzmy sobie szczerze, coraz większy zakres galerii handlowych czy dużych sieci ograniczał aktywność na pograniczu polsko-niemieckim i w wielkich miastach tych rzemieślników i małych przedsiębiorców" - zaznaczył.

Agnieszka Ścigaj o ponad 30 wyjątkach

Agnieszka Ścigaj z Kukiz'15, powiedziała, że sprawa ograniczeń w handlu dotyka zarówno konsumentów, przedsiębiorców jak i pracowników. Przyznała, że na początku uważała, że wprowadzenie zakazu handlu w niedziele jest bez sensu. Zmieniła zdanie po spotkaniach ze związkami zawodowymi i przedstawicielami małego handlu. "Przekonali mnie za głosowaniem za tą ustawą, ale za tą, która była w pierwszej wersji" - podkreśliła.

Jej zdaniem, pierwotny projekt bronił pracowników przed zmuszaniem ich do pracy w niedziele, a także pomagał małym przedsiębiorcom. Dodała, że uchwalona przez Sejm ustawa "wyrzuciła te cele do kosza" m.in. przez to, że obowiązuje w niej ponad 30 wyjątków od zakazu handlu.

Ścigaj oceniła, że kwestia handlu w niedziele mogłaby być jednym z pytań w referendum, które planuje przeprowadzić prezydent.

Przedstawiciel PSL Piotr Zgorzelski przypomniał, że jego klub wstrzymał się od głosu w sprawie handlu w niedziele. Dodał, że o tym, czy można handlować, czy nie powinna decydować ekonomia. Podkreślił, że trzeba będzie zwrócić uwagę, jak zakaz handlu wpłynie na PIT, CIT, dochody sklepikarzy oraz osoby pracujące w sklepach.

Dwie niedziele handlowe

Ustawa ograniczająca handel w niedziele obowiązuje od 1 marca 2018 roku. Zgodnie z nowym prawem w każdym miesiącu br. dwie niedziele będą handlowe - pierwsza i ostatnia. Ustawa przewiduje katalog 32 wyłączeń, np. to, że sklep może być czynny w niedziele, jeśli za ladą stoi jego właściciel. Ponadto zakaz nie będzie obowiązywał m.in.: w piekarniach, cukierniach, lodziarniach, na stacjach paliw płynnych, w kwiaciarniach, w handlu kwiatami, wiązankami, wieńcami i zniczami przy cmentarzach, w zakładach pogrzebowych, w sklepach z pamiątkami, w sklepach z prasą, biletami komunikacji miejskiej, wyrobami tytoniowymi, kuponami gier losowych i zakładów wzajemnych, placówkach pocztowych. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne