Reklama

Reklama

Politycy o usunięciu pomnika wdzięczności Armii Radzieckiej

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości, Kukiz '15 i Polskiego Stronnictwa Ludowego nie widzą powodów, by w polskich miastach były pomniki wdzięczności Armii Radzieckiej. Przed tygodniem jeden z nich usunięto sprzed ratusza w Mielcu na Podkarpaciu, na co Moskwa zareagowała protestem.

Wicemarszałek Sejmu z PiS, Joachim Brudziński, powiedział w Trójce, że w tej sprawie nie należy się bać reakcji Rosji. Polityk Prawa i Sprawiedliwości mówił, że podoba mu się wpis jednego z jego kolegów na Twitterze. Napisał on, że Rosjanom można odesłać pomniki wdzięczności w zamian za wrak Tupolewa ze Smoleńska.

Reklama

Szefowa Kancelarii Prezydenta Małgorzata Sadurska uważa, że należy dbać o poradzieckie cmentarze i miejsca pochówku, natomiast pomniki trzeba przenosić w inne miejsca. Podobnego zdania jest Marek Sawicki z PSL. "Po 26 latach wolności nie ma żadnej potrzeby, żeby w miejscach eksponowanych nadal pozostawały pomniki Armii Czerwonej" - mówi były minister rolnictwa.

Wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka z ruchu Kukiz '15 uważa, że trzeba usunąć "bolszewickie pomniki" z Polski, a nasza polityka historyczna powinna być tak skuteczna jak Rosji czy Izraela.

Rafał Grupiński - poseł Platformy Obywatelskiej - apeluje o powściągliwość, aby nie zadrażniać stosunków z Rosją. Kwestię usuwania pomników należy rozstrzygnąć po cichu, a nie publicznie - uważa parlamentarzysta PO.

Poseł Paweł Pudłowski z Nowoczesnej sądzi, że reakcje "na pokaz" nie będą nam służyć, a mogą zaszkodzić eksporterom. 

"Uważam, że niepotrzebne są puste gesty, które nie wnoszą tak naprawdę polepszenia stosunków międzynarodowych" - mówił Pudłowski.

Pomnik z Mielca trafił do Muzeum Minionej Epoki w Rudzie Śląskiej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy