Reklama

Reklama

Politycy komentują nowe taśmy

- Nowe nagrania pokazują, jak funkcjonowało państwo przed dojściem PiS do władzy, są też "ciosem w strategię Platformy" i pokazują, jaka ta partia jest od środka - ocenili w poniedziałek politycy PiS. Z kolei Michał Szczerba (PO) zastanawiał się, czy sposób, w jaki telewizja pozyskała nowe nagrania, jest legalny.

W niedzielę portal tvp.info opublikował nowe nagrania z 2014 r. z restauracji "Sowa i Przyjaciele". Na taśmach zarejestrowana jest rozmowa ówczesnego szefa polskiej dyplomacji Radosława Sikorskiego z ówczesnym prezesem Orlenu Jackiem Krawcem. Jak podał portal tvp.info, spotkanie byłego szefa MSZ z byłym prezesem prezesa Orlenu odbyło się w słynnej restauracji pod koniec lutego 2014 r. 

Reklama

Obaj m.in. zastanawiali się, jakie są szanse PO na utrzymanie władzy i omawiali wewnętrzne sprawy partyjne - konflikt między Grzegorzem Schetyną i Donaldem Tuskiem. Pod adresem obecnego szefa PO Grzegorza Schetyny pada w pewnym momencie określenie, że "ma knajacki styl lwowskiego żulika". 

Skurkiewicz: Zawiłe relacje w PO

Europoseł PiS Zbigniew Kuźmiuk pytany w TVP info o te nagrania powiedział, że pokazują one, "jaka Platforma jest w środku".  

"Moim zdaniem to jest cios w strategię Platformy, bo ona na razie zostawiła strategię 'ulica i zagranica', bo jest okres wakacyjny, ale wymyśliła, że pojedzie na plażę poszukiwać wyborców, że pojedzie na Woodstock poszukiwać młodych wyborców. I nagle okazuje się, że ten główny rozgrywający, który tam spotyka się z tymi plażowiczami i snuje wizję powrotu Platformy do władzy, jest właśnie taką osobą jak pan tutaj zacytował - lwowskim żulikiem, człowiekiem bez charyzmy, człowiekiem bez poglądów" - powiedział Kuźmiuk. 

Poseł PiS Wojciech Skurkiewicz ocenił w Telewizji Republika, że nagrane rozmowy są "żenujące i niedopuszczalne" oraz pokazują, że "relacje wewnętrzne w Platformie są bardzo skomplikowane i zawiłe" i są tam "grupy i grupki, są frakcje, które się wzajemnie zwalczają i nienawidzą".  

Dodał, że taśmy pokazują "jak w soczewce", jak funkcjonowało państwo oraz ówczesna partia rządząca przed dojściem PiS do władzy. "Dla nich najważniejsze było, żeby napchać jak najbardziej swoje opasłe kieszenie" - stwierdził.

Zdaniem posła PiS, nagrane rozmowy pokazują, że "dobro Orlenu nie leżało na sercu". "Ci panowie uważali, że jeżeli zarządza się Orlenem, narodowym dostawcą paliwa, to i tak się ta firma będzie kręciła, i tak paliwo będzie sprzedawane" - powiedział. Skurkiewicz dodał, że nagrania z restauracji "Sowa & Przyjaciele" dyskwalifikują udział ich bohaterów w życiu publicznym.  

Szczerba: Skąd TVP ma dostęp do taśm?

Zapytany o sprawę kolejnych nagrań poseł Szczerba powiedział, że najbardziej interesuje go, jak TVP Info "pozyskała taśmy, które zostały nagrane nielegalnie i się domniemywa, że przy użyciu również pewnego czynnika rosyjskiego".  

"I pytanie jest takie: czy pozyskali to od tych, którzy popełniali przestępstwo i realizowali jakieś zamówienie, czy też pozyskali w sposób nielegalny od prokuratury. Jeżeli pozyskali w sposób nielegalny od prokuratury, to mamy do czynienia z wielkim przestępstwem, o wiele bardziej kontrowersyjnym aniżeli to, czy dwóch panów - czy dwie panie - rozmawiali w jednej z warszawskich restauracji" - powiedział Szczerba.  

Dodał, że ciekawi go również, kiedy TVP Info ujawni rozmowy wicepremierów Mateusza Morawieckiego i Jarosława Gowina. "Bo przecież wiemy, że te rozmowy zostały nagrane" - powiedział poseł PO.

O restauracji "Sowa & Przyjaciele" stało się głośno w związku ze sprawą nagrywania od lipca 2013 r. do czerwca 2014 r. osób z kręgów polityki, biznesu oraz funkcjonariuszy publicznych. Ujawnione w mediach nagrania wywołały w 2014 r. kryzys w rządzie Donalda Tuska.

We wrześniu 2015 r. do sądu trafił akt oskarżenia wobec biznesmena Marka F. dwóch kelnerów Konrada Lassoty i Łukasza N. oraz współpracownika F. Krzysztofa R. W grudniu 2016 r. F. został skazany nieprawomocnie na 2,5 roku więzienia bez zawieszenia, kelner Konrad L. i Krzysztof R. na 10 miesięcy w zawieszeniu i grzywny. Sąd odstąpił od ukarania drugiego z kelnerów, który pomagał śledczym. N. zeznawał, że to Marek F. za pieniądze zlecał nagrywanie rozmów. W sprawie złożono apelacje.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama