Reklama

Reklama

Polacy byli inwigilowani? Szef MSW: Nie ma faktów

Jak dotąd nie ma żadnych faktów, które mogłyby potwierdzać, że polscy obywatele byli przedmiotem działań amerykańskich służb wywiadowczych - poinformował szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz, nadzorujący służby specjalne . Minister zaznaczył, że sprawą zajmuje się Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. - To ona prowadzi tego rodzaju rozpoznanie i to ona decyduje o tym, czy mamy do czynienia z faktem zagrożenia interesów państwa, czy nie - powiedział Sienkiewicz w Polsat News.

- Do tej pory nie ma żadnych faktów w sferze publicznej, które mogłyby potwierdzać, że polscy obywatele byli przedmiotem działań służb amerykańskich, natomiast cała sprawa jest na tyle niepokojąca, że Polska zarówno jako członek Unii Europejskiej, a być może jako samodzielne państwo, zwróci się do strony amerykańskiej z prośbą o wyjaśnienia, ponieważ ta kwestia wywołała dość istotne kontrowersje między Europą a Stanami Zjednoczonymi - powiedział Sienkiewicz.

"Są ustalone reguły reakcji i formy"

Reklama

Podkreślił, że żadne państwo nie może sobie pozwolić na to, że nawet bliski sojusznik rozwija wobec niego "pewnego rodzaju ofensywę w zakresie śledzenia".

- Jeśli ktoś jest monitorowany w sieci, to możliwości przekonania się o tym, że był monitorowany, dla monitorowanego są dość ograniczone, więc mamy nadzieję, że dostaniemy w tej sprawie bardziej precyzyjną wiedzę od państwa, które jest też sojusznikiem i Polski, i Europy - dodał szef MSW.

Zaznaczył, że w takich przypadkach są ustalone reguły reakcji i formy wyrażenia niezadowolenia, takie jak m.in. noty protestacyjne. - Minister Sikorski (szef MSZ-PAP) dysponuje wszelkimi możliwościami w tym zakresie i zapewne to będzie kwestia w dużej mierze jego decyzji - powiedział Sienkiewicz.

To "poważny problem reputacyjny"

Mówiąc o byłym pracowniku amerykańskich służb wywiadowczych Edwardzie Snowdenie, szef MSW powiedział: "Mamy do czynienia ze zjawiskiem bardzo często ostatnio spotykanym w świecie, czyli ludźmi, którzy są podejrzewani o przestępstwa bądź są przestępcami, a równocześnie mają omalże status celebrycki. Snowden jest z jednej strony poszukiwany przez Stany Zjednoczone jako przestępca i zdrajca, a z drugiej strony stał się globalnym celebrytą".

- Nie jest też przypadkiem, że dla części ludzi to, co on opowiedział jest dowodem na istnienie Wielkiego Brata, który śledzi, inwigiluje i próbuje łamać wszystkie zasady swobód i wolności obywatelskich niezależnie od zapisów prawnych. Problem, który mamy polega nie na tym, że te działania były prowadzone wobec obywateli amerykańskich, ale że także mogły być prowadzone, a przynajmniej takie są doniesienia o charakterze medialnym, wobec obywateli innych państw - powiedział Sienkiewicz.

Premier Donald Tusk ocenił we wtorek, że doniesienia o szpiegowaniu UE przez amerykański wywiad to "poważny problem reputacyjny dla USA". Szef MSZ Radosław Sikorski zapewnił z kolei, że Polska będzie domagać się wyjaśnień co do aktywności amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) wobec Polski i Unii Europejskiej.

KE czeka na wyjaśnienia USA

Komisja Europejska powtórzyła w poniedziałek, że czeka na wyjaśnienia władz USA na temat doniesień o szpiegowaniu przez NSA UE i krajów członkowskich.

Edward Snowden, oskarżony przez władze USA o ujawnienie tajnych informacji dotyczących inwigilacji elektronicznej prowadzonej przez służby specjalne USA, od 23 czerwca przebywa w strefie tranzytowej moskiewskiego lotniska Szeremietiewo, dokąd przyleciał z Hongkongu. Jego paszport został unieważniony przez władze USA, które naciskają na poszczególne państwa, by nie pozwoliły Snowdenowi na dalszą podróż.

Demaskatorski portal WikiLeaks poinformował, że Snowden poprosił o azyl 19 państw; są to: Indie, Chiny, Austria, Boliwia, Brazylia, Kuba, Finlandia, Francja, Niemcy, Włochy, Irlandia, Holandia, Nikaragua, Norwegia, Rosja, Hiszpania, Szwajcaria, Wenezuela i Polska.

Dowiedz się więcej na temat: Bartłomiej Sienkiewicz | MSW

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje