Reklama

Reklama

"Podpisujesz czy gaz?": Bandyckie zachowanie straży miejskiej w Szczecinku?

Funkcjonariusz straży miejskiej w Szczecinku groźbami i przemocą fizyczną próbowali wymusić na 20-letnim mężczyźnie podpisanie protokołu z zatrzymania. Zatrzymania - jak twierdzi poturbowany przez strażników miejskich - bezprawnego. Dowodem na to ma być opublikowane nagranie.

O zdarzeniu poinformował szczecinecki serwis temat.net, do którego redakcji nagrania incydentu przyniósł zatrzymany przez straż miejską 20-latek.

Reklama

"Wieczorem na placu Wolności siedzieliśmy z kolegami na ławce. Podjechał do nas radiowóz straży miejskiej. Funkcjonariusze zażądali od nas dokumentów. Koledzy mieli, ja nie, ale podałem dane zgodnie z prawdą. Nie wiedzieć, czemu strażnicy zażądali, bym wsiadł do radiowozu" - relacjonuje mężczyzna.

Jak twierdzi, strażnicy miejscy zażądali podpisania jakiegoś dokumentu - najprawdopodobniej protokołu z zatrzymania - który funkcjonariusze na nagraniu określali słowem "zeznania".

Gdy 20-latek wraz z kolegami zaczął kwestionować żądania strażników miejskich,

"Próbowałem uzyskać od strażników odpowiedź, skąd ich nagła interwencja w stosunku do mojej osoby. Zostałem wepchnięty do radiowozu i pojechaliśmy" - opowiada dodając, że przed wejściem do radiowozu zdążył włączyć dyktafon w telefonie komórkowym.

"W czasie jazdy, niby na policję, trzykrotnie pytali mnie czy podpiszę dokumenty. Za każdym razem odpowiadałem, że nie. Wówczas używali wobec mnie miotacza gazu. Zostałem również pobity pałką i skopany" - mówi portalowi temat.net.

Szczegóły zdarzenia zarejestrowana na nagraniu. Słychać na nim odgłosy szarpaniny, kilkukrotne używanie gazu łzawiącego w sprayu, odgłos wymiotowania gazowanego mężczyzny i przekleństwa strażników miejskich.

"K...a, podpisujesz czy nie? Podpisujesz czy gaz? Ja się pytam, co wybierasz" - m.in. takie formy perswazji stosują szczecińscy strażnicy miejscy.

Gdy 20-latek przerażonym głosem protestuje: "Panie, co pan robisz, udusisz mnie pan", jeden ze strażników miejskich zwraca się do niego słowami: "Ch... mnie to obchodzi".

Co stało się dalej? Oddajmy głos zatrzymanemu:

"Na policję ostatecznie nie pojechaliśmy. Radiowóz zatrzymał się przy szpitalu, gdzie mnie z niego wyrzucono. Poszedłem do domu, na drugi dzień do lekarza, by zrobić obdukcję" - powiedział, nie zgadzając się jednak - jak podaje temat.net - na dalszą diagnostykę.

Co na to szczecinecka straż miejska? W raporcie z tygodniowych działań opublikowanym przez temat.net można przeczytać, że zatrzymany był "agresywny",  a później "podczas przewożenia uderzał głową w ściany pojazdu".

"W piątek (3.10) przed godz. 20 patrol podjął interwencję w stosunku do grupy osób zakłócającej spokój i porządek publiczny. Do zdarzenia doszło na placu Wolności. Najbardziej agresywny mężczyzna ubliżał strażnikowi, nie stosował się też do wydawanych poleceń. Został obezwładniony i umieszczony w radiowozie. Podczas przewożenia uderzał głową w ściany pojazdu. Mężczyzna został przewieziony do szpitala na badania" - brzmi pełna notatka.

20-letni mężczyzna o zachowaniu strażników miejskich poinformował i złożył zażalenie oraz oskarżenie o pobicie na policję i do prokuratury.

"Śledztwo w tej sprawie prowadzi policja pod nadzorem prokuratury. Czekam na jego finał. Jeżeli okaże się, że strażnicy dopuścili się przekroczenia prawa, wówczas wobec nich zostaną wyciągnięte surowe konsekwencje służbowe do wydalenia ze służby włącznie" - komentuje w temat.net komendant szczecineckiej straży miejskiej Grzegorz Grondys.

Posłuchaj nagrania z zatrzymania 20-latka w Szczecinie:


AW

Dowiedz się więcej na temat: straż miejska | Szczecin

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy