Reklama

Reklama

​PO: To wielkie oszustwo Antoniego Macierewicza

Posłowie PO ocenili w piątek, że sposób wykonania budżetu MON za 2016 r. to "wielkie oszustwo Antoniego Macierewicza". Platforma ma zastrzeżenia przede wszystkim do zaliczek, których resort dokonał na rzecz firm zbrojeniowych. W ocenie PO, ten sposób realizacji budżetu jest fikcyjny.

Sejmowa komisja obrony pozytywnie oceniła w zeszłym tygodniu wykonanie ubiegłorocznego budżetu MON. Opozycja zarzucała kierownictwu MON, że wydatki nie przekładają się na wzrost zdolności wojska.

Reklama

B. szef MON Tomasz Siemoniak (PO) ocenił na piątkowej konferencji prasowej, że posiedzenie komisji pokazało "wielkie oszustwo Antoniego Macierewicza". "Wielokrotnie mówił o tym, że został budżet wykonany w całości, że jest to rzekomo po raz pierwszy, choć to też jest nieprawda, bo w roku 2014 budżet był również wykonany w stu procentach" - mówił polityk Platformy.

Siemoniak krytykował m.in. 9-miliardowe zaliczki, których resort dokonał na rzecz firm zbrojeniowych. Jego zdaniem, zaliczki te służyły wyłącznie temu, żeby Antoni Macierewicz mógł "fikcyjnie, na papierze pokazać, że budżet jest wykonany".

"Zahamowana modernizacja"

"Mamy więc do czynienia z zahamowaną modernizacją, bo tak naprawdę z nowych zakupów, które zostały podjęte przez nowy rząd, to tylko samoloty dla VIP-ów i to w atmosferze kontrowersji, natomiast nie zakupiono żadnego sprzętu" - mówił poseł PO. Jak dodał, "konkretne rezultaty" jeśli chodzi o modernizację armii przynoszą decyzje podjęte w poprzednich latach.

Zdaniem Siemoniaka, ubiegłotygodniowe posiedzenie komisji obrony narodowej i fakty dotyczące wydatkowania pieniędzy na potrzeby wojska potwierdzają, że "Antoni Macierewicz jest złym ministrem obrony i w wyniku jego działań zmniejsza się bezpieczeństwo Polski". "Polski nie obronią miliardy w zaliczkach, Polskę obroni nowoczesny sprzęt, który powinien po prostu być kupowany" - podkreślał b. szef MON.

We wtorek Rada Ministrów zaakceptowała projekt nowelizacji ustawy o przebudowie i modernizacji technicznej oraz finansowaniu Sił Zbrojnych RP oraz ustawy Prawo zamówień publicznych. Zakłada on stopniowe zwiększanie nakładów na obronność z co najmniej 2 proc. do minimum 2,5 proc. PKB w 2030 r. Przewiduje też zwiększenie liczby stanowisk w wojsku z obecnych 130 tys. do 200 tys. Projekt zakłada ponadto zwiększenie poziomu zaliczek.

B. wiceszef MON Czesław Mroczek (PO) odnosząc się do propozycji rządowych, zwrócił m.in. uwagę, że zwiększona ma być liczba żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnych, natomiast mniej ma być etatów dla żołnierzy zawodowych - z obecnych 150 tys. do 130 tys. "To jest działanie, w którym zwiększane są wojska, które mają niską wartość potencjału bojowego, natomiast zwijane są wojska zawodowe, operacyjne. To jest ewidentne działanie na szkodę sił zbrojnych, w perspektywie godzące w nasze bezpieczeństwo" - ocenił poseł PO.

Krytykował też zwiększenie dopuszczalnego poziomu zaliczek. "To oznacza, że jest świadomość Antoniego Macierewicza i rządu, że w roku bieżącym, w perspektywie zwiększonych zaliczek, już w ogóle nie będzie mowy o wykonaniu budżetu MON w zakresie modernizacji technicznej" - uważa poseł PO.

W jego ocenie, tego typu wydatkowanie pieniędzy przez resort obrony jest niegospodarnością. "Gdyby te pieniądze (przeznaczone na zaliczki - PAP) wpłacić na zwykłą lokatę 5-procentową, to skarb państwa miałby z tego miliony złotych" - dowodził Mroczek.

Macierewicz odnosi się do zarzutów

Szef MON ocenił jednak w piątkowej rozmowie z PAP, że projekt ustawy zwiększającej wydatki na obronność i liczebność armii, umożliwi wypłacanie większych zaliczek za sprzęt, co pozwoli zwiększyć zdolności wojska do obrony własnego terytorium.

"Ważnym punktem przyjętego projektu dotyczącego nakładów na obronność jest to, że minister będzie mógł udzielać zaliczek w wysokości większej niż dotychczas na przedsięwzięcia związane z produkcją obronną, głównie kierowane do polskiego sektora obronnego" - podkreślił w rozmowie z PAP minister.

Jak mówił, "dotychczas to było 25 proc., teraz będzie 33 proc., co jest niesłychanie istotne". "Produkcja obronna to długofalowe przedsięwzięcia. Możliwość zapewnienia płynności, czyli - krótko mówiąc - finansowania bezpośredniego, jest jedną z najważniejszych rzeczy. Te przedsięwzięcia nie zamykają się w jednym roku budżetowym, więc możliwość rozplanowania wydatków na kilka lat, tak by nie były one ograniczane programowaniem jednorocznym, jest niesłychanie ważna" - dodał szef MON.

Zastrzeżenia NIK

Zastrzeżenia do wydatków MON w roku ubiegłym miała też Najwyższa Izba Kontroli. W opinii NIK, która również była omawiana na posiedzeniu komisji, nie stwierdzono niecelowego wydatkowania pieniędzy, ale odnotowano szereg nieprawidłowości. Dotyczyły one m.in. sposobu prowadzenia ksiąg i wzrostu kwoty nierozliczonych zaliczek do ok. 8,5 mld zł - o 3,5 mld więcej niż rok wcześniej.

Wiązały się one m.in. z realizacją polsko-amerykańskiej umowy o szkoleniu personelu samolotów F-16 i C-130 oraz z zawarciem umowy na dostawę średnich samolotów do przewozu osób na najwyższych stanowiskach w państwie. Izba pozytywnie oceniła natomiast realizację planu modernizacji technicznej.

Z planowanych na 2016 r. ponad 35,4 mld zł resort wydał 99,7 proc.; wydatki majątkowe (zakupy sprzętu i uzbrojenia, jego modernizacje i remonty, inwestycje budowlane) - które powinny stanowić co najmniej jedną czwartą budżetu obronnego - pochłonęły blisko 28 procent.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne