Reklama

Reklama

PO domaga się śledztwa ws. przekroczenia uprawnień przez szefa MON. PiS odrzuca żądanie

Platforma Obywatelska zarzuca szefowi MON przekroczenie uprawnień i domaga się od prokuratury zajęcia się z urzędu zbadaniem sprawy dostępu do dokumentacji przetargowej dotyczącej zakupu dla śmigłowców Caracal. PiS odrzuca żądanie argumentując, że zarzuty PO nie są merytoryczne i stanowią element rywalizacji politycznej.

Politycy PO po zapoznaniu się z dokumentacją zarzucają ministrowi Antoniemu Macierewiczowi, że dostęp do niej miały osoby nieuprawnione - były i obecny szef podkomisji smoleńskiej Wacław Berczyński i Kazimierz Nowaczyk oraz były rzecznik MON-u Bartłomiej Misiewicz.  

Reklama

Podczas konferencji prasowej poseł Cezary Tomczyk powiedział, że Platforma daje prokuratorowi generalnemu Zbigniewowi Ziobrze 48 godzin na zajęcie się sprawą z urzędu. Polityk dodał, że po tym terminie sama złoży stosowne zawiadomienie, ponieważ w tej sprawie wszystko jest jasne. Posłowie opozycji, którzy widzieli dokumenty, znaleźli dowody, że - jak mówił Cezary Tomczyk - "Wacław Berczyński miał te dokumenty u siebie. Trzymał je przez 8 miesięcy". 

Poseł zapewnił, że PO "nie pozwoli, aby afera z 13 miliardami w tle po prostu rozpłynęła się w powietrzu". Nawiązał w ten sposób do słów, które padły w jednym z wywiadów prasowych udzielonych przez Wacława Berczyńskiego. Wynikało z nich, że to za jego sprawą polskie władze zakończyły negocjacje w sprawie wartego ponad 13 miliardów złotych kontraktu z francuską firma Airbus Helicopters na zakup 50 śmigłowców wielozadaniowych typu Caracal.  

PiS odrzuca żądanie PO

Według obozu rządzącego, nie ma podstaw do śledztwa, którego domaga się PO. Resort obrony zaprzeczył, by były szef podkomisji smoleńskiej uczestniczył w negocjacjach z Francuzami i miał wgląd w dokumentację offsetową.  

Zdaniem wiceprzewodniczącego komisji obrony z PiS, Wojciecha Skurkiewicza zarzuty wysunięte przez PO "to mydlenie oczu i element rywalizacji politycznej", bo "fakty wyglądają zupełnie inaczej, niż przedstawia je PO". Wojciech Skurkiewicz przypomniał, że przetarg na zakup śmigłowca wielozadaniowego dla polskiej armii na poziomie Ministerstwa Obrony Narodowej zakończył się we wrześniu 2015 roku. Ministrem był wtedy Tomasz Siemoniak, a nie Antoni Macierewicz. Zaś za zakupy dla polskiej armii odpowiadał wiceminister Mroczek.  

Wojciech Skurkiewicz podkreślił, że w tym czasie żaden z polityków PiS ani żadna z wymienianych przez posłów PO osób nie miała dostępu do procedury przetargowej. Zdaniem posła, Wacław Berczyński miał dostęp do dokumentacji już po zakończeniu procedury przetargowej na poziomie MON we wrześniu 2015 roku.

Wojciech Skurkiewicz zwrócił uwagę, że od października rozpoczęły się negocjacje offsetowe. Prowadziło je najpierw Ministerstwo Gospodarki, a później Ministerstwo Rozwoju.  

"Wacław Berczyński nie miał dostępu do tych dokumentów, które były w Ministerstwie Rozwoju" - mówił Wojciech Skurkiewicz. Dodał, że jeżeli przeglądał dokumentację przetargową na poziomie wojskowym Ministerstwa Obrony Narodowej, to mógł mieć dostęp jedynie do dokumentacji archiwalnej. 

Słowa Berczyńskiego "trudne do wytłumaczenia"

Poseł przyznał, że słowa, które padły w wywiadzie udzielonym przez Wacława Berczyńskiego są "trudne do wytłumaczenia". Wojciech Skurkiewicz kładzie je na karb "starszego wieku, który spowodował, że się pojawiły w przestrzeni publicznej" lub braku autoryzacji wywiadu.  

Rzecznik ministerstwa sprawiedliwości Sebastian Kaleta napisał na Twitterze, że prokuratura zajmuje się sprawą Wacława Berczyńskiego od 25 kwietnia tego roku.  

Warunkiem zakupu 50 Carcali było podpisanie umowy offsetowej.  Ministerstwo Rozwoju, które prowadziło rozmowy w tej sprawie, w ubiegłym roku "uznało za zakończone negocjacje umowy offsetowej" w sprawie śmigłowców. Jak informowano, kontrahent nie przedstawił oferty "zabezpieczającej w należyty sposób interes ekonomiczny i bezpieczeństwo państwa polskiego". 

Według komentatorów, mogło chodzić o niesatysfakcjonującą Polskę wielkość planowanych przez Francuzów inwestycji.  

Jako powód zerwania rozmów ministerstwo wskazało rozbieżności w stanowiskach negocjacyjnych obydwu stron. W wydanym komunikacie napisało, że podczas rocznych rozmów z Airbus Helicopters "strona polska wykazała pełną otwartość i gotowość do wypracowania rozwiązań możliwych do zaakceptowania przez obie strony. Dla polskiego rządu absolutnym priorytetem jest zagwarantowanie bezpieczeństwa państwa i zapewnienie warunków do rozwoju polskiego przemysłu obronnego".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy