Reklama

Reklama

Płot na granicy z Białorusią. Mariusz Błaszczak: Spodziewamy się większego naporu

Wzmocnienie granicy polegać będzie na budowie płotu, który będzie ustawiony wzdłuż wojskowych zasieków. Chodzi o wzmocnienie granicy polsko-białoruskiej - powiedział szef MON Mariusz Błaszczak. Prace zaczną się jeszcze w tym tygodniu. Liczba żołnierzy na granicy zostanie zwiększona do 2 tys.

- Wzmocnienie granicy polegać będzie na budowie płotu, który będzie ustawiony wzdłuż wojskowych zasieków. Chodzi o wzmocnienie granicy. O to, że napór jest tak duży, a spodziewamy się jeszcze większego, że te zasieki, które służą na co dzień wojsku, okazały się za słabe jeśli chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa i szczelności - tłumaczył Błaszczak.

Jak dodał, prace zaczną się jeszcze w tym tygodniu. - Płot będzie w wysokości 2,5 metra. Będzie zbudowany z zasieków ułożonych pierścień na pierścieniu. Będzie stanowił solidną zaporę - podkreślił.

Reklama

Płot jak na Węgrzech

- Wczoraj prezydent Andrzej Duda przeprowadził odprawę dot. bezpieczeństwa. Jednym z jej elementów była sprawa szczelności granicy. Podjąłem się tego wzywania i razem z dowódcami omówiliśmy szczegóły tego, jak taka konstrukcja powinna wyglądać. Wybraliśmy wzór ogrodzenia, które od kilku lat stoi na granicy węgiersko-serbskiej - mówił szef MON.

Błaszczak podkreślił także, że do zapewnienia bezpieczeństwa na granicy potrzebna jest większa liczba żołnierzy. - Podwoimy ich liczbę, do 2 tys. - mówił.

"Atak na Polskę"

- Mamy do czynienia z wojną hybrydową, z atakiem na Polskę. To próba wywołania kryzysu migracyjnego. Europa widziała z czym to się wiąże w 2015 r., wtedy uruchomiono szlak bałkański teraz jest próba uruchomienia szlaku przez Polskę - mówił Błaszczak o sytuacji na granicy z Białorusią.

Jak dodał, "nie zgadzamy się na to, żeby triumfowali handlarze ludźmi, żeby to wszystko, co jest wykonywane przez reżim Łukaszenki, zatriumfowało".

"Za kryzysem migracyjnym idą zamachy"

- Niestety w Polsce mamy opozycję totalną, która jak widać niczego się nie nauczyła, żadnych wniosków (z historii) nie wyciągnęła - podkreślił szef MON. Jak dodał, część elit politycznych w Polsce nie wyciągnęła wniosków z historii i wciąż zajmuje się atakowaniem rządu.

Szef MON mówił także o konsekwencjach przełamania szczelności granicy i stworzenia szlaku przerzutu migrantów do Europy. - Te konsekwencje można łatwo odtworzyć na zdjęciach z 2015 roku. To są konsekwencje dramatyczne dla bezpieczeństwa - zauważył.

Jak podkreślił szef MON, "za kryzysem migracyjnym idą zamachy terrorystyczne". - Wszystko co działo się Belgii i we Francji, to jest konsekwencją tego kryzysu migracyjnego jaki dotknął Europę Zachodnią - stwierdził.

- Obronimy Polskę przed tymi konsekwencjami - podsumował. 

Zawiadomienie do prokuratury

Minister podziękował obecnym na granicy żołnierzom. Poinformował też, że złożył już zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez byłego opozycjonistę Władysława Frasyniuka, polegającego na "zaatakowaniu żołnierza WP na służbie". Podkreślił, że "taka reakcja" jest jego obowiązkiem - jako szefa MON.

ZOBACZ: Obraził żołnierzy. Posłowie chcą odebrać mu order

Wyraził nadzieję, że w tej sprawie zostaną wyciągnięte konsekwencje wobec "takiego zachowania i takiej postawy". - Zobaczymy jak tym razem wymiar sprawiedliwości osądzi to, co wydarzyło się wczoraj - powiedział Błaszczak.

Migranci na granicy

Po białoruskiej stronie granicy z Polską w okolicy Usnarza Górnego od kilkunastu dni koczuje grupa migrantów. Osoby, które ją tworzą chcą się dostać do Polski i starać się o pomoc międzynarodową. Straż Graniczna podała, że są tam 24 osoby.

ZOBACZ: "Naruszenie prawa". Nowy RPO apeluje do premiera

Część miała wrócić na Białoruś. Z białoruskiej strony przed ewentualnym odwrotem zagradzają im drogę białoruskie służby. Przejścia na polską stronę pilnują żołnierze i funkcjonariusze SG.

Premierzy Polski, Litwy, Łotwy i Estonii we wspólnym oświadczeniu podkreślili, że "bieżący kryzys na granicach z Białorusią został zaplanowany i systematycznie zorganizowany przez reżim Alaksandra Łukaszenki".

Szefowie rządów zaznaczyli również, że Białoruś musi przyjąć odpowiedzialność za osoby, którym zorganizowała przyjazd oraz wezwali rządzących do zaprzestania działań, które prowadzą do eskalacji napięć.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje