Reklama

Reklama

PKW: Chcemy sprawdzić głosy nieważne, ale nie mamy uprawnień

Sprawdzenie kart do głosowania z wyborów samorządowych będzie możliwe, jeśli parlament da Państwowej Komisji Wyborczej takie uprawnienia i przyzna środki - mówi PAP wiceszef Komisji Wiesław Kozielewicz. Inicjatywa legislacyjna musiałby zostać podjęta błyskawicznie - dodaje.

Chodzi o głosy nieważne oddane w ubiegłorocznych wyborach samorządowych. Po zakończeniu wyborów, przeliczone i posegregowane karty do głosowania z urn wyborczych trafiają do depozytu w urzędzie gminy; zgodnie z przepisami mogą być zniszczone 30 dni po zamknięciu procedury związanej z protestami wyborczymi. Wieczyście archiwizowane są jedynie protokoły z głosowań.

Reklama

Zaniepokojenie rozkładem głosów nieważnych w wyborach wyraziła w liście otwartym grupa naukowców; o powołanie grupy ekspertów, którzy mogliby zweryfikować wyniki jesiennych wyborów oraz nieniszczenie kart do głosowania zaapelował w środę szef PiS Jarosław Kaczyński.

Sędzia Kozielewicz powiedział w środę PAP, że PKW nie ma prawa zakazać wójtom, burmistrzom i prezydentom miast niszczenia kart do głosowania, ale apelowała o ich nieniszczenie już pod koniec listopada ub. roku w związku z kontrowersjami dotyczącymi głosów nieważnych.

Według sędziego Kozielewicza, PKW nie może sprawdzić kart do głosowania bez zapisu ustawowego, dającego jej takie uprawnienia. "Liczyliśmy, że parlament podejmie inicjatywę ustawodawczą, która umożliwi PKW powołanie komisji do zbadania głosów nieważnych. Mijają już cztery miesiące (od ogłoszenia wyników wyborów - PAP), a parlament nic nie robi" - dodał.

Zaznaczył, że pisma w tej sprawie PKW kierowała m.in. do marszałka Sejmu i ministra kultury i dziedzictwa narodowego, ale nie otrzymała odpowiedzi. "Chcemy sprawdzić głosy nieważne, ale nie mamy do tego uprawnień" - podkreślił.

Dodał, że na sprawdzenie głosów nieważnych potrzebne są także dodatkowe środki finansowe.

Kozielewicz ocenił, że to ostatni moment na inicjatywę legislacyjną, która umożliwi PKW sprawdzenie głosów, gdyż w związku ze zbliżającymi się wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi w magazynach będzie potrzebne miejsce na przechowywanie kolejnych kart do głosownia. "To ostatni moment, by parlament podjął inicjatywę. Jeśli wszyscy są za tym, by głosy nieważne sprawdzić, dajcie nam inicjatywę ustawodawczą i środki" - powiedział.

Kozielewicz przypomniał, że zgodnie z prawem, jeśli protesty wyborcze w danej gminie, w obwodzie się zakończyły i nie ma postępowań prokuratorskich, to wójt ma wolną rękę i może karty do głosowania niszczyć. "Musi być błyskawiczna inicjatywa ustawodawcza (...) Trzeba nam dać instrument prawny, od tego jest parlament" - powiedział.

Szef PKW Wojciech Hermeliński mówił kilka dni temu w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej", że na pytanie wójtów burmistrzów i prezydentów miast, co robić z magazynowanymi kartami do głosowania po wyborach samorządowych, Komisja odpowiada, że mają się oni stosować do przepisów. "Czyli nie można wykluczyć, że głosy są niszczone" - dodał Hermeliński.

We wtorek w "Rzeczpospolitej" ukazał się artykuł profesorów Jacka Czaputowicza, Antoniego Dudka i Antoniego Kamińskiego. Naukowcy piszą, że w ogłoszonych rezultatach wyborów samorządowych najbardziej niepokojący jest nie tyle wysoki odsetek głosów nieważnych, co ich nieregularny rozkład. "Dla przykładu różnica między województwem podlaskim a wielkopolskim pod względem liczby głosów nieważnych wynosi aż 8 proc." - napisali naukowcy.

Z opublikowanych przez PKW statystyk wynika, że w ubiegłorocznych wyborach do sejmików wojewódzkich oddano 17,47 proc. nieważnych głosów.

Po ogłoszeniu wyników wyborów zwracano uwagę na wysoki odsetek głosów nieważnych. Zwracano uwagę, że w protokołach z wyborów nie określa się, z jakiego powodu głos został uznany za nieważny (niezagłosowanie na żadnego kandydata lub na więcej niż jednego). Ma się to zmienić - wprowadzenie klasyfikacji głosów nieważnych zakłada m.in. prezydencki projekt nowelizacji Kodeksu wyborczego, nad którym pracuje Sejm.

W wyborach do sejmików w 2010 roku odsetek głosów nieważnych wyniósł 12,06 proc.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy