Reklama

Reklama

PiS złamie wieloletnią tradycję? "To bardzo niepokojące doniesienia"

Prezydium Sejmu bez przedstawiciela PSL? Takie sugestie pojawiły się wczoraj. Z kolei szef klubu PiS Mariusz Błaszczak mówił, że Prawo i Sprawiedliwość jako największa formacja w Sejmie powinno mieć - jak się wyraził - przeważający głos w Prezydium. - To bardzo niepokojące doniesienia i zapowiedzi - powiedziała Informacyjnej Agencji Radiowej posłanka PSL Urszula Pasławska. Podobnego zdania są politycy PO. Prawo i Sprawiedliwość postępując w ten sposób złamałoby wieloletnią tradycję.

Posłanka PSL Urszula Pasławska podkreśla, że dobrym zwyczajem było to, iż na początku kadencji ustalano parytety i każdy klub miał prawo do wskazania wicemarszałka. - Była to dobra tradycja, ustalenie dżentelmeńskie, nie wszystko trzeba spisywać prawem - mówiła. 

Schetyna: To byłoby złamanie parlamentarnej demokracji

Reklama

- Mniejsze partie opozycyjne powinny mieć w nowym Sejmie swoich wicemarszałków - to opinia Grzegorza Schetyny z Platformy Obywatelskiej. W tej kwestii nie ma twardych reguł, a decyzje zapadają w wyniku ustaleń między ugrupowaniami reprezentowanymi w parlamencie. 

Grzegorz Schetyna twierdzi, że źle by się stało, gdyby Nowoczesna i PSL zostały pozbawione wicemarszałków. "Nie ma takiej decyzji i mam nadzieje, że jej nie będzie. Brak tych wicemarszałków to byłoby złamanie parlamentarnej demokracji. Zawsze każdy klub miał swojego reprezentanta w Prezydium Sejmu." - przekonywał Schetyna. Polityk dodawał, że rozumie iż PIS chce mieć większość w prezydium, ale można to zrobić w "szlachetniejszy sposób." 

"Taka była tradycja parlamentarna i trudno ją łamać"

Każdy klub parlamentarny powinien mieć przedstawiciela w Prezydium Sejmu. Tak uważa  z kolei szef klubu PO Rafał Grupiński. Grupiński przyznaje, że gdyby każdy klub miał swojego przedstawiciela w Prezydium Sejmu, to byłoby to najliczniejsze grono w historii. 

- Z drugiej strony taka była tradycja parlamentarna i trudno ją łamać - mówi polityk. Jednoczesnie przypomina też, że przez całą mijającą kadencję Prawo i Sprawiedliwość mówiło o "pakiecie demokratycznym" zwiększającym rolę opozycji w Sejmie. - Wydawałoby się, że dzisiaj praktyka jest przeciwna tym poglądom - powiedział Rafał Grupiński.

Szef klubu PO odniósł się też do stwierdzeń, że PiS musi mieć większość w Prezydium Sejmu. Jak powiedział, większość narzędzi - jeśli chodzi o porządek obrad, czy kierowanie ustaw do pierwszego czytania - ma w ręku marszałek. Dodał, że większość w Sejmie można budować przy okazji uchwalania ważnych spraw.

W skład Prezydium Sejmu wchodzi marszałek oraz wicemarszałkowie. Zwykle było tak, że swojego przedstawiciela w tym gremium miały wszystkie kluby parlamentarne. Jeśli zaś chodzi o większość parlamentarną, to decyzje zapadały w przeszłości w wyniku negocjacji między partiami, a ostateczne - w wyniku głosowania na forum izby podczas pierwszego posiedzenia nowego Sejmu. 

W mijającej kadencji, koalicja rządząca - Platforma Obywatelska i PSL - miały trzech przedstawicieli. W nowym Sejmie będzie 5 klubów parlamentarnych, z których każdy ma prawo zgłosić kandydata do Prezydium.

Zobacz także:


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje