Reklama

Reklama

PiS doniesie na Tuska do prokuratury

PiS złoży zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnieniu przestępstwa przez premiera Donalda Tuska, który - zdaniem polityków tej partii - "przez wiele dni" zatajał wiedzę o propozycji korupcyjnej złożonej przez prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego.

Na konferencji prasowej w Sejmie poinformowali o tym posłowie PiS Zbigniew Ziobro i Jacek Kurski. Podkreślili, że mija właśnie szósta rocznica tzw. afery Rywina. Ich zdaniem, można tę aferę porównywać ze sprawą Karnowskiego. - Od sprawy Rywina niewiele się zmieniło - powiedział Ziobro.

Reklama

W pierwszych dniach lipca trójmiejski biznesmen Sławomir Julke zawiadomił prokuraturę, że w marcu tego roku prezydent Sopotu zażądał od niego łapówki w postaci dwóch mieszkań w zamian za pomoc w uzyskaniu zgody na dobudowanie piętra na jednej z sopockich kamienic. Julke na dzień przed powiadomieniem prokuratury miał opowiedzieć o sprawie premierowi. Tusk przyznał, że 6 lipca Julke podszedł do niego na boisku piłkarskim i "powiedział, że zamierza następnego dnia złożyć zawiadomienie do prokuratury".

Ziobro podkreślał, że istnieje podejrzenie popełnienia przestępstwa, gdyż każdy funkcjonariusz państwowy powinien natychmiast zareagować, a nie liczyć, że "sprawa przyschnie, nie wyjdzie na jaw i może gdzieś tam umrze śmiercią naturalną w prokuraturze rejonowej".

Politycy PiS dowodzili, wykorzystując do tego pokaz slajdów, że choć premier przez tydzień wiedział o propozycji korupcyjnej Karnowskiego, to przyspieszenie działań organów ścigania w tej sprawie nastąpiło dopiero po publikacji prasowej na ten temat. Ziobro zarzucił także ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ćwiąkalskiemu wprowadzanie w błąd opinii publicznej.

W tym celu pokazano relację z konferencji prasowej, na której Ćwiąkalski powiedział, że Prokuratura Krajowa przejęła sprawę sopocką praktycznie w dwa dni po złożeniu zawiadomienia przez Julkego do Prokuratury Rejonowej w Gdańsku.

- Dwie informacje i dwa kłamstwa - podkreślił Ziobro. Jak mówił, sprawa nie została przejęta następnego dnia przez Prokuraturę Krajową, ale prawie tydzień po zawiadomieniu, a po drugie nie z Prokuratury Rejonowej w Gdańsku, ale w Sopocie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje