Reklama

Reklama

PiS chce zwołania posiedzenia Komisji Polityki Społecznej i Rodziny

Posłowie PiS złożyli w czwartek wniosek do szefowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny Magdaleny Biejat (Lewica) o zwołanie posiedzenia i dokonanie zmian w prezydium komisji, w tym na stanowisku przewodniczącego - poinformowała rzeczniczka PiS Anita Czerwińska.

"Posłowie są w Sejmie po to, żeby pracować, tymczasem poseł Biejat dotychczas nie zwołała posiedzenia komisji. Dlatego grupa posłów PiS zasiadających w komisji zdecydowała się na złożenie wniosku do przewodniczącej o zwołanie posiedzenia" - powiedziała Czerwińska.

Reklama

We wniosku posłowie PiS zwracają się do Biejat o zwołanie posiedzenia komisji w "celu dokonania zmian w składzie prezydium".

PiS idzie po stanowisko Biejat

Czerwińska poinformowała, że PiS chce zmiany na stanowisku przewodniczącej komisji oraz rozszerzenia prezydium o jeszcze jednego wiceprzewodniczącego.

Obecnie obok Biejat, która jest przewodniczącą, w prezydium Komisji Polityki Społecznej i Rodziny jako jej wiceszefowe zasiadają dwie posłanki opozycji: Marzena Okła-Drewnowicz (KO) i Agnieszka Ścigaj (PSL-Kukiz'15) oraz dwie PiS - Urszula Rusecka i Teresa Wargocka.

Zgodnie z regulaminem Sejmu, Biejat od czasu złożenia wniosku ma 30 dni na zwołanie posiedzenia komisji, w przeciwnym razie zrobi to marszałek Sejmu.

Biejat odpowiada

Magdalena Biejat (Lewica) oświadczyła, że nie ma żadnych podstaw do odwołania jej ze stanowiska. Podkreśliła, że wniosek o jej odwołanie będzie "kolejnym gwałceniem dobrego obyczaju sejmowego i zasad demokracji".

Biejat powiedziała, że żaden wniosek nie wpłynął jeszcze do sekretariatu komisji. Dodała, że jeśli wniosek wpłynie, będzie procedowany, ale wyraziła nadzieję, że to się nie wydarzy, bo "byłoby to kolejne gwałcenie dobrego obyczaju sejmowego i zasad demokracji".

"Podkreślam, że nie ma żadnych podstaw do odwołania mnie ze stanowiska szefowej Komisji Polityki Społecznej, która zebrała się w tej kadencji już trzy razy" - stwierdziła.

Wybrana w połowie listopada

Biejat została wybrana na szefową komisji w połowie listopada. Jej kandydaturę poparło wówczas 25 posłów, przeciw było trzech, czterech wstrzymało się od głosu.

Po wyborze na szefową komisji Biejat powiedziała, że ważne jest, aby posłowie różnych opcji współpracowali i potrafili wypracowywać najlepsze rozwiązania. Podkreśliła, że zadaniem komisji powinno być dążenie do niwelowania nierówności a przedmiotem jej obrad powinny być przede wszystkim kwestie związane z rozwojem usług publicznych - żłobków, systemu zabezpieczeń społecznych i sprawy osób z niepełnosprawnościami.

Niedługo po wyborze Biejat na szefową komisji rzecznik Solidarnej Polski Jan Kanthak poinformował, że posłowie jego ugrupowania zwrócili się do współkoalicjantów ze Zjednoczonej Prawicy - PiS i Porozumienia - o odwołanie Biejat. Według Kanthaka, Biejat nie może sprawować funkcji przewodniczącej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, bo - jak mówił - jest osobą, która "niszczy polskie rodziny, chce zabijać poczęte dzieci, która zagraża naszej przyszłości". Odwołania Biejat domagała się również Konfederacja.

Szef klubu Lewicy Krzysztof Gawkowski mówił wówczas, że nie będzie żadnego "paktowania" z PiS w sprawie odwołania Biejat. Podkreślił, że nie ma żadnych powodów do pozbawienia jej funkcji szefowej komisji i klub Lewicy stoi i będzie stał murem za Biejat.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy