Reklama

Reklama

PiS chce odwołania komendanta głównego policji

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości zapowiedzieli złożenie wniosku o odwołanie komendanta głównego policji nadinspektora Marka Działoszyńskiego. Chodzi o decyzję komendanta dotyczącą Krajowego Systemu Informacyjnego Policji. Nie wykluczają również doniesienia do prokuratury.

Poseł Jarosław Zieliński podkreślił na czwartkowej konferencji prasowej w Sejmie, że PiS zgłosił interpelację w tej sprawie do ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza.

- Skierowaliśmy interpelację do ministra spraw wewnętrznych, gdyż bardzo nas zaniepokoiła decyzja, o słynnym numerze 125, komendanta głównego policji o funkcjonowaniu Krajowego Systemu Informacyjnego Policji (KSIP) - powiedział poseł. Jego zdaniem decyzja ta "zawiera takie zapisy, które w konsekwencji mogą prowadzić do tego, że niemal wszyscy policjanci będą mogli inwigilować prawie wszystkich obywateli".

Reklama

Według Zielińskiego, decyzja ta może zaszkodzić zwykłym obywatelom. - Z pozoru dotyczy ona tylko gromadzenia danych na temat osób podejrzanych o dokonanie przestępstw, ale sposób sformułowania punktów powoduje, że mogą być zagrożone prawa i wolności obywateli - przestrzegał.

Te dane to informacje o życiu seksualnym, chorobach, poglądach politycznych, religijnych, o przynależności do organizacji.  Zdaniem Zielińskiego, "krąg dysponentów tych danych jest tak duży, że nikt nie będzie w stanie tego kontrolować".

Posłowie zwrócili się w tej sprawie do głównego inspektora ochrony danych osobowych. Poseł Artur Górski powiedział, że GIODO zgadza się ze stanowiskiem PiS. - GIODO już wcześniej zwracał uwagę policji na tę sprawę - podkreślił Górski. Jak dodał, "według GIODO sposób gromadzenia takich danych musi mieć oparcie ustawowe". Dodatkowym problemem według posłów jest to, że "nie wszystkie zbierane dane są potrzebne do konkretnych przestępstw".

Jacek Sasin zastrzegł, że PiS nie kwestionuje tego, że policja w określonych sytuacjach musi takie dane gromadzić. Jednak problemem według posła jest to, że nie ma w tej kwestii ustawy.

- Decyzja komendanta głównego policji jest aktem prawnym bardzo niskiej rangi - podkreślił. Zdaniem Sasina, obecne zapisy pozwalają na inwigilację nie tylko podejrzanych o popełnienie przestępstw, ale również osób ukrywających tożsamość.

- Tak naprawdę daje to policji możliwość gromadzenia danych o osobach, które podczas manifestacji zakrywają twarz, jak choćby podczas protestów przeciw ACTA - wszystkie te osoby mogłyby być śledzone - powiedział Sasin. Poseł zwrócił również uwagę, że obecne przepisy nie regulują kwestii usuwania tych danych z systemu. - Dziś to zależy od uznaniowości policji, a naszym zdaniem w tak ważnej sprawie uznaniowości nie może być - podkreślił.

Zieliński przypomniał, że PiS składał już wniosek o odwołanie komendanta głównego policji. "Minister Sienkiewicz powiedział wtedy, że droga do odwołania komendanta prowadzi przez odwołanie ministra spraw wewnętrznych". Zdaniem Zielińskiego, takie słowa Sienkiewicza oznaczają, że "MSW utożsamia się z tym, co wskazaliśmy, jako patologię". Poseł zapowiedział, że jeśli okaże się, że komendant główny przekroczył uprawnienia, to PiS złoży zawiadomienie do prokuratury.

Zdaniem polityków takie zachowanie policji powoduje, że "obywatele czują się zagrożeni". Poseł Zieliński uważa, że "przy tej władzy każdy może stać się w każdej chwili podejrzanym". Jacek Sasin dodał, że "zostały stworzone mechanizmy do inwigilacji, co jest niepokojące w sytuacji, gdy premier Donald Tusk powiedział, że bez walki władzy nie odda".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje