Reklama

Reklama

Piraci drogowi nie uznają nowych przepisów. Piesi cudem uniknęli tragedii

Szarża tych kierowców mogła zakończyć się tragedią. Refleks i szczęście uchronił pieszych przed śmiercią na pasach, chociaż nowe przepisy teoretycznie zapewniają im bezpieczeństwo. W Krośnie Odrzańskim oraz śląskich Bojszowicach i Rędzinach rozpędzeni piraci drogowi wjechali na pasy, chociaż w tej samej chwili korzystali z nich przechodnie. Ofiarami mogły stać się dzieci.

Zdarzenie z Krosna Odrzańskiego (woj. lubuskie), do którego doszło najpewniej 9 czerwca, zarejestrowała kamera. Przed przejściem dla pieszych w pobliżu placu zabaw mężczyzna i jego syn czekali, aż kierowcy ustąpią im pierwszeństwa. 

Gdy weszli na zebrę, pojawił się rozpędzony samochód. Poruszał się z nadmierną prędkością. Ojciec w ostatniej chwili zatrzymał dziecko, dzięki czemu nie wpadło pod przejeżdżające auto. Kierowca nie zatrzymał się. Sprawą zajęły się policja oraz straż miejska.

- Ułamki sekund, przytomność umysłu rodzica sprawiły, że nic się nie wydarzyło. Na pewno był w ciężkim szoku, widać zresztą to na nagraniu, natomiast fizycznie nic się nie stało - powiedziała Agnieszka Pawłow, komendantka straży miejskiej w Krośnie Odrzańskim. Jak dodała, strażnicy znają numery rejestracyjne auta, dlaczego "kwestią czasu" jest ustalenie, kto nim kierował.

Reklama

Trzy dni wcześniej na ulicy Wolności w Rędzinach pod Częstochową kierowca osobowego volkswagena wyprzedził kolumnę pojazdów, które zatrzymały się, aby przepuścił przechodzącą przez pasy rodzinę z dziećmi. Rozpędzony samochód wjechał na przejście i omal nie potrącił dziecka jadącego na hulajnodze.

Całą sytuację zarejestrowały kamery monitoringu zamontowane na Urzędzie Gminy. Mimo, że zdarzenie wyglądało bardzo groźnie, kierowca nie zatrzymał się, aby sprawdzić czy dziecku nic się nie stało i pojechał dalej.


Chłopcy w ostatniej chwili uciekli przed bmw

Potrącenia uniknęła też dwóch chłopców w Bojszowach (woj. śląskie). Chcieli wejść na przejście dla pieszych, a kierowcy jadący w obu kierunkach przepuścili ich. Jednak osoba kierująca bmw zbliżającym się do zebry postanowiła nie czekać. Ominęła jedno z aut i wjechała na przejście. Chłopcy w ostatniej chwili uciekli na chodnik. Stało się to kilka dni po wydarzeniach w Krośnie Odrzańskim.

Piractwo drogowe istnieje więc nadal, mimo nowych przepisów mających chronić bezpieczeństwo przechodniów. Od 1 czerwca pieszy ma pierwszeństwo przed każdym pojazdem - obojętnie, czy jest na przejściu, czy dopiero na nie wchodzi. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy do pasów zbliża się tramwaj, a przechodzień nie wszedł jeszcze na zebrę - wtedy pierwszy przejeżdża pojazd szynowy. Dodatkowo, kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz zmniejszyć prędkość. 

Nowe obowiązki nie tylko dla kierowców

Zmienione prawo nakłada jednak obowiązki również dla niezmotoryzowanych. Podczas wchodzenia czy przechodzenia przez jezdnię lub torowisko pieszy nie może korzystać z telefonu lub innego urządzenia elektronicznego w sposób rozpraszający uwagę.

Nowela wprowadziła także zakaz jazdy zbyt blisko następnego samochodu na autostradach i drogach ekspresowych, popularnie nazywanej "jazdą na zderzaku". Odstęp między pojazdami ma być nie mniejszy niż połowa prędkości, z jaką porusza się dany pojazd. Oznacza to, że kierowca jadący z prędkością 100 km/h powinien jechać w odległości 50 metrów za pojazdem przed nim. Wyjątkiem ma być manewr wyprzedzania.

Nowe przepisy ujednoliciły także dopuszczalną prędkość w obszarze zabudowanym, obniżając ją do 50 km/h bez względu na porę doby.

Dowiedz się więcej na temat: pirat drogowy | nowe przepisy | kierowcy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje