Reklama

Reklama

Piotr Kijanka nie żyje. Poruszający wpis jego żony

Żona Piotra Kijanki opublikowała w internecie poruszający wpis, w którym podziękowała za pomoc w poszukiwaniach jej męża. "Mam totalną pustkę... w sercu jak i w głowie. Nie potrafię napisać nic prócz zwykłego dziękuję" - pisze Agnieszka Kijanka.

Ciało Piotra Kijanki wyłowiono z Wisły w poniedziałek (5 marca), po prawie dwóch miesiącach poszukiwań. Znaleziono przy nim dokumenty. Wstępne wyniki sekcji zwłok wskazują, że przyczyną zgonu mężczyzny było utonięcie. 

Reklama

Pogrzeb Piotra Kijanki odbędzie się w sobotę (10 marca) o godz. 14.00 w Bazylice św. Mateusza w Mielcu - jego rodzinnym mieście. 

Agnieszka Kijanka zamieściła w internecie poruszający wpis, w którym dziękuje wszystkim zaangażowanym w poszukiwania jej męża.

Tajemnicze zaginięcie

34-letni Piotr Kijanka w nocy 6 stycznia ok. godz. 23.30 wyszedł z jednej z restauracji na pl. Nowym w Krakowie i nie wrócił do domu na os. Dąbie. Od tego czasu nie nawiązał kontaktu z rodziną. Jego telefon przestał działać jeszcze w restauracji. Mężczyznę zarejestrowały kamery miejskiego monitoringu - widać, gdy przechodził ul. Miodową, a następnie ul. Starowiślną.

Kilka dni po zaginięciu mężczyzny do jego poszukiwań powołano specjalną grupę poszukiwawczą. Strażacy przeszukiwali dno Wisły; zlustrowano ok. 25 km koryta rzeki, ale bez rezultatu.

W poszukiwaniach uczestniczyły także specjalne niemieckie psy tropiące, które nawet po tygodniu mogą odnaleźć ślad poszukiwanej osoby. Psy doprowadziły w rejon mostu Kotlarskiego. Jeden wskazał stojącą nad brzegiem ławeczkę, drugi doprowadził do brzegu Wisły. Innych tropów nie podjęły. Obecność Piotra Kijanki w rejonie mostu Kotlarskiego potwierdzali także świadkowie. Mężczyzna mógł tą trasą wracać do domu z lokalu na krakowskim Kazimierzu. Przeszukiwanie Wisły kontynuowali także później płetwonurkowie na zlecenie rodziny zaginionego, która wyznaczyła nagrodę za informacje. 

Jak mówiła mediom żona zaginionego mężczyzny, w restauracji na Kazimierzu świętowali razem z mężem i przyjaciółmi jej 30. urodziny. Ona wyszła jednak z restauracji nieco wcześniej. Media podawały, że małżonkowie są trzy lata po ślubie, mają dwuletniego synka i spodziewają się kolejnego dziecka.

"Mamy nadzieję, że wielu zaginionych odnajdzie się szczęśliwie, że ich bliscy będą walczyć do końca, bo przecież zło trzeba dobrem zwyciężać. Nie można inaczej!" - napisali w poruszającym wpisie bliscy Piotra Kijanki.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje