Reklama

Reklama

​Piotr Gliński: Nieprzypadkowo wzięto PFN na celownik

"Ten nie popełnia błędów, kto nic nie robi. To jest potrzebne narzędzie" - tak w rozmowie z tygodnikiem "Sieci" o Polskiej Fundacji Narodowej mówi wicepremier i minister kultury, prof. Piotr Gliński.

Przypomnijmy, że wokół Polskiej Fundacji Narodowej znów zrobiło się zamieszanie. Onet ujawnił, że PFN zapłaciła w ciągu kilkunastu miesięcy ponad 5,5 mln dol. (ponad 20 mln zł) amerykańskiej firmie PR m.in. za prowadzenie profili obserwowanych przez kilkadziesiąt-kilkanaście osób, gdzie przedstawiano Pragę jako polskie miasto i mylono dyscyplinę sportu uprawianą przez Kamila Stocha.

Reklama

Ponadto Polska Fundacja Narodowa zapłaciła White House Writers Group 100 tys. dolarów za współpracę z konsulatem w Nowym Jorku już po tym, jak ta współpraca została zerwana przez konsula.

Wcześniej RMF FM podawał, że kosztujący miliony złotych jacht PFN, który miał promować Polskę, przez kilka miesięcy stał zepsuty w amerykańskim porcie.

Jak to wszystko ocenia minister kultury?

"Polska Fundacja Narodowa nie przypadkiem została tak wyraźnie wzięta ostatnio na celownik" - uważa Piotr Gliński.

"Ten nie popełnia błędów, kto nic nie robi. To jest potrzebne narzędzie. Choćby ostatnio PFN sfinansowała akcję zamieszczenia wkładek przypominających o napaści Hitlera na Polskę w największych gazetach światowych, to ona jest zaangażowana w powstający film o rotmistrzu Witoldzie Pileckim, to ona wspomogła powstanie anglojęzycznej książki o nim, która już jest na rynku. A projekt filmu hollywoodzkiego o historii Polski też jest realizowany" - podkreślił wicepremier.

Więcej w tygodniku "Sieci"

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje