Reklama

Reklama

Paweł Zalewski: To był teatr na użytek wewnętrzny

- Koledzy z Solidarnej Polski trochę się zagalopowali, pomyliły im się środki z celami. Weto, to był środek, żeby osiągnąć pewien cel - powiedział w "Śniadaniu w Polsat News" poseł PiS Marcin Horała, odnosząc się do stanowiska partii Zbigniewa Ziobry na temat negocjacji w Brukseli. - Nie było żadnych negocjacji. To był teatr na użytek wewnętrzny w obozie władzy - stwierdził Paweł Zalewski z PO.

"Solidarna Polska rekomenduje niezwłoczne zaskarżenie rozporządzenia dotyczącego powiązania praworządności z unijnymi funduszami przed Trybunałem Konstytucyjnym oraz przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej" - głosi opublikowane przez SP oświadczenie. Solidarna Polska uważa również za niekorzystne dla Polski ustalenia szczytu w dziedzinie celów klimatycznych. Wcześniej partia poinformowała, że nie opuści Zjednoczonej Prawicy.

"Koledzy z Solidarnej Polski się trochę zagalopowali"

- Jak widzimy nic się nie zmienia. Wyborcy wybrali Zjednoczoną Prawicę, wskazali, że Zjednoczona Prawica ma rządzić. To jest mandat trochę inny niż w przypadku, gdyby partie tworzące Zjednoczoną Prawicę startowały osobno i dopiero dogadały się po wyborach. Wyborcy wskazali, że taka koalicja ma być - skomentował Marcin Horała (PiS) w "Śniadaniu Polsat News".

Reklama

Prowadzący program Piotr Witwicki tłumacząc, jak sam powiedział, "z politycznego na język polski" skomentował: "Poseł Horała mówi, że Solidarna Polska sama mandatu by nie uzyskała".

- To jest fakt dosyć niepodważalny. Były takie sondaże robione, gdzie formacje Zjednoczonej Prawicy startowały oddzielnie, ale tak jak mówił premier Mateusz Morawiecki - my jesteśmy bardzo szeroką formacją od centrum, do dosyć radykalnych, zdecydowanej prawicy. Taka szeroka koalicja jest niezbędna, żeby prawica w Polsce mogła rządzić. Pojawiają się różne głosy, ale są to głosy w pewnych ramach. Na koniec to działanie musi być jedno. Dobrze się stało, że tak kończymy, mamy bardzo dobry deal wynegocjowany dla Polski - komentował Horała.

Poseł ocenił, że w krytyce porozumienia "koledzy z Solidarnej Polski trochę się zagalopowali", bo "pomyliły im się środki z celami". 

- Weto, to był środek, żeby osiągnąć pewien cel. Jeśli ten cel udało się osiągnąć bez weta, to tym lepiej. Tak jak mówię 770 mld złotych dla polski, a po drugie cezowanie tego mechanizmu warunkowości - tłumaczył Horała, dodając, że porozumienie to "wielki sukces negocjacyjny Węgier i Polski".

Porozumienie z Konfederacją?

Artur Dziambor (Konfederacja) był pytany, czy wyobraża sobie porozumienie Konfederacji z Solidarną Polską. 

- Solidarna Polska oczywiście połączyła się z nami ideowo w tej kwestii unijnej, bo tu rzeczywiście mówimy jednym głosem. Nie należy zapominać o tym, że ta sama Solidarna Polska razem z Prawiem i Sprawiedliwością od początku tej kadencji, uchwaliła kilkanaście nowych podatków. Robi dodatkowe ruchy, które zabierają nam wolności, zgadza się na scenariusz COVID-owy. To nie są absolutnie nasi sprzymierzeńcy. To ludzie, z którym w jednym temacie, konkretnym zgadzamy - mówił.

Dziambor ocenił, że "prawdopodobnie" rację ma Zbigniew Ziobro, a nie Mateusz Morawiecki. - Premier słynie z manipulacji wypowiedziami. To, co premier przywiózł w lipcu, to od tego się zaczęło. Wtedy premier zgodził się na połączenie funduszy unijnych z tak zwaną praworządnością - dodał poseł Konfederacji. 

- Jako klasowy prymus pozwolił na to, by Unia wymyślała własne podatki. Sam nawet to zaproponował, bo się na tym zna - mówił.

"Nie było żadnych negocjacji"

- Nie było żadnych negocjacji. To był teatr na użytek wewnętrzny, na użytek rywalizacji w obozu władzy, który przechodził kryzys. Zapewne ten kryzys ciągle jeszcze trwa, jest o przywództwo po Jarosławie Kaczyńskim. W tym wyścigu bierze udział Zbigniew Ziobro i premier Morawiecki. To tłumaczy ich konfliktową sytuację. Ale to był teatr niebywale kosztowny dla nas. To był teatr, który doprowadził do zniszczenia wizerunku Polski, jako kraju racjonalnego w polityce międzynarodowej. PiS w ciągu pięciu lat zniszczył wizerunek Polski, jako wiernego ideałom "Solidarności". Kraju, który chce być praworządny i demokratyczny - skomentował Paweł Zalewski (PO). Określił, że PiS "odświeżył demony przeszłości". 

- Dokładnie przeczytałem zapisy konkluzji szczytu i dokładnie przeczytałem rozporządzenie. One w 100 proc. potwierdzają rozporządzenie i nie ma w nich nic nowego. To jest po prostu sytuacja, w której Unia Europejska, po raz kolejny, pozwoliła PiS-owi, tak jak wcześniej pozwalała Wielkiej Brytanii, na zachowanie twarzy. Wiadomo było, że tak będzie - dodawał Zalewski.

Poseł PO jednocześnie ocenił, że "dobrze się stało, że nie użyto weta". 

- Nie uważam, żeby groźba weta była czymś złym, jeśli rachunek zysków i strat powoduje, że wprowadzenie tego weta daje korzyści krajowi, który to czyni. Problem polegał na tym, że rachunek dawał zero korzyści krajowi, który miał to uczynić, czyli Polsce, a pozostawiał wszystkie inne korzyści wszystkim innym państwom. To było szaleństwo. Ale to szaleństwo ma swoją cenę - zniszczenie reputacji Polski na arenie międzynarodowej - skomentował.

- PiS ma w genach brak zrozumienia dla polskiej racji stanu i brak zdolności do realizacji polskich interesów międzynarodowych - ocenił poseł PO.

Klimczak: Żałosne wystąpienie Ziobry

Dariusz Klimczak (PSL) skomentował słowa posła Horały o "dobrym dealu w Brukseli". - Skoro mamy taki dobry deal w Brukseli, to skąd się wziął kocioł w Warszawie? Od samego początku było wiadomo, że to rozgrywka wewnętrzna między Zbigniewem Ziobrą a Mateuszem Morawieckim. Najbardziej przykre jest to, że użyto do tego celu zarówno naszego wizerunku w Europie, jak i szczytnych patriotycznych haseł dot. suwerenności i innych kwestii - ocenił.

W jego opinii wystąpienie Zbigniewa Ziobry i poinformowanie o pozostaniu w rządzie było "żałosne". - Wiadomo jaki jest jego interes - dalej walczyć o władze i dalej wykorzystywać wszelkiego rodzaju okazje, żeby udowodnić, że mechanizm warunkowości jest powiązaniem budżetu z praworządnością i tym bardziej szkodzić swoim konkurentom w rządzie - mówił.

- Premier Mateusz Morawiecki też jest osobą przegraną. Pojechał do Brukseli, zyskał kilka uzgodnień, które są de facto listkiem figowym podarowanym przez Brukselę Mateuszowi Morawieckiego, żeby wszyscy w Polsce nie zauważyli, że przyjeżdża tak naprawdę nagi, bez niczego, jedynie poturbowany w wyniku wizerunkowych wpadek - dodał.

Klimczak ocenił również, że premier Węgier Viktor Orban szybko zorientował się, że na konflikcie Unii z Polską może zbudować swoje "następne porozumienie". - Angela Merkel wykorzystała Orbana do uzgodnień z Polską. To jest poniekąd sukces Orbana - dodał.

Pytany o to, czy PSL może "wskoczyć na miejsce Solidarnej Polski", Klimczak odpowiedział: absolutnie dementuję. - Nie po to PSL wyrzucało koalicjanta Kukiz'15 na początku konfliktu o weto, by teraz wskoczyć w miejsce Solidarnej Polski w koalicji - powiedział.

"Ogromna strata wizerunkowa dla Polski"

Głos w dyskusji zabrała również wicemarszałek Senatu Gabriela Morawska-Stanecka (Lewica), zdaniem której, to co rozgrywa się na arenie międzynarodowej, jest ogromna stratą wizerunkową dla Polski. 

- PiS nie od dzisiaj rozgrywa swoją politykę wewnętrzną na arenie międzynarodowej i nikt na tym nie traci, tylko traci na tym Polska, jako kraj. Jeżeli chodzi o Zbigniewa Ziobrę - było jasne, że nie poda się do dymisji. Zbyt wiele ma do stracenia - dodał.

Doradca prezydenta Paweł Sałek dodał, że konkluzje szczytu i rozporządzenie wzbudziły "bardzo wiele emocji". - Dzisiaj te zapisy, zarówno w rozporządzeniu, jak i w konkluzjach, muszą być już w sposób bezpośredni w ramach tzw. operacjonalizacji zapisów twardo i konkretnie wynegocjowane między Polską a Komisją Europejską - wytłumaczył.

- To szalenie istotne, bo to instrument, który możemy wykorzystać - dodawał. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje