Reklama

Reklama

"Państwo w Państwie": Instytucja "małego świadka koronnego" jako pole do nadużyć

Zawodnik MMA Salim Touahri został skazany przed sąd na podstawie zeznań "małego świadka koronnego". Sportowiec trafił na kilkanaście miesięcy do aresztu po tym, jak obciążył go przestępca wcześniej skazany za... składanie fałszywych zeznań. Ekspert programu "Państwo w Państwie" przybliża instytucję "małego świadka koronnego".

Osoby korzystające z dobrodziejstwa art. 60 § 3 i 4 kodeksu karnego, wbrew potocznej nazwie, nie otrzymują statusu "świadka koronnego". Nie zmienia to jednak faktu, że dla osób zamieszanych w poważne przestępstwa, to bardzo często jedyna szansa na zmniejszenie, a w niektórych przypadkach,  nawet na uniknięcie wykonania surowej kary. 

"Sąd stosuje nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet może warunkowo zawiesić jej wykonanie w stosunku do sprawcy współdziałającego z innymi osobami w popełnieniu przestępstwa, jeżeli ujawni on wobec organu powołanego do ścigania przestępstw informacje dotyczące osób uczestniczących w popełnieniu przestępstwa oraz istotne okoliczności jego popełnienia. Na wniosek prokuratora sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet warunkowo zawiesić jej wykonanie w stosunku do sprawcy przestępstwa, który, niezależnie od wyjaśnień złożonych w swojej sprawie, ujawnił przed organem ścigania i przedstawił istotne okoliczności, nieznane dotychczas temu organowi, przestępstwa zagrożonego karą powyżej 5 lat pozbawienia wolności.[1]"

Reklama

Tzw. mały świadek koronny to instytucja oparta na dobrze znanym, choćby z popkultury, statusie świadka koronnego, czyli "skruszonego" przestępcy, który w zamian za całkowitą niekaralność postanowił wejść w układ z organami ścigania oraz sprawiedliwości i zdradzić okoliczności popełnienia przestępstw przez zorganizowaną grupę, w której działał. I tak jak w tym przypadku, istnieje oddzielna ustawa, szczegółowo regulująca zasady korzystania z instytucji świadka koronnego - taka osoba nie może być np. podejrzana o  udział, usiłowanie lub popełnienie przestępstwa zabójstwa, tak samo jak w trakcie rozciągnięcia ustawowego parasola ochronnego, nie może popełnić żadnego innego przestępstwa. Zupełnie inaczej jest w przypadku tzw. małego świadka koronnego, którego umocowanie prawne zamyka się w jednym artykule kodeksu karnego.

Intencja, która przyświecała podczas procedowania nad tymi przepisami, była jasna - bezwzględna walka z przestępczością zorganizowaną. Celem instytucji tzw. małego świadka koronnego jest skłonienie  (na etapie postępowania przygotowawczego) jednego ze sprawców do przełamania solidaryzmu grupowego i uzyskanie od niego odpowiednich informacji o popełnieniu przestępstwie i osobach uczestniczących w jego popełnieniu. Należy jednak wskazać, że przynajmniej w teorii, instrument ten ma charakter nadzwyczajny i ma zapewniać elastyczność i racjonalność w polityce kryminalnej organów ścigania. Niestety, wieloletnia praktyka stosowania tych przepisów pokazała ogromne nadużycia - i to zarówno po stronie wymiaru sprawiedliwości, jak i przestępców korzystających z uzyskanego statusu. Osoba występująca w charakterze tzw. małego świadka koronnego ma bowiem dodatkową motywację do składania depozycji (wyjaśnień) - oczekiwanie złagodzenia własnej kary. Każdy oskarżony stoi więc potencjalnie przed pokusą, złożenia wyjaśnień, na podstawie których możliwe będzie postawienie zarzutów innym osobom - niezależnie od tego, czy faktycznie miały one coś wspólnego z popełnionym przezeń przestępstwem. Nie bada się również motywacji składania takich wyjaśnień - obojętne jest czym kierował się sprawca. Może to być zarówno spontaniczny żal, jak i chęć zemsty na innych współsprawców. Nie ma również znaczenia fakt, że po złożeniu depozycji tzw. mały świadek koronny popełnił nowe przestępstwo, a często - szereg przestępstw. To zaś stanowi pokusę dla instrumentalnego wykorzystywania tej instytucji przez przestępcę notorycznego - swoisty wykalkulowany w ryzyko zawodu sposób na łagodzenie skutków prawnych działalności przestępczej. Jak nie trudno się domyślić, generuje to tym samym ryzyko pomówień.

W tym miejscu pojawia się jednak kolejny problem - jak ocenić wyjaśnienia takiej osoby. W przeciwieństwie do instytucji właściwej - świadków koronnych, oskarżony, który chce skorzystać z dobrodziejstwa któregoś z paragrafu art. 60 kk, nie ma obowiązku mówienia prawdy. W ustawie o świadku koronnym przewidziano uchylenie klauzuli niekaralności w przypadku zeznania nieprawdy lub zatajenia prawdy co do istotnych okoliczności sprawy. Przepisy wskazują jeszcze jedną istotną różnicę w stosowaniu obu instrumentów. Obowiązujący model instytucji tzw. małego świadka koronnego nie uzależnia obligatoryjnego nadzwyczajnego złagodzenia kary od zobowiązania się sprawcy do złożenia przed sądem wyczerpujących zeznań dotyczących osób uczestniczących w przestępstwie oraz innych informacji, które mogą się przyczynić do ujawnienia okoliczności popełnionych przestępstw. Sprawca może bez żadnych konsekwencji odmówić wyjaśnień w procesie przed sądem i jedynie "podtrzymać" to co już wyjaśnił na etapie postępowania przygotowawczego. Jest to o tyle istotne, że to właśnie sala sądowa powinna być miejscem weryfikacji informacji przekazanych przez tzw. małego świadka koronnego. To właśnie na tym etapie dochodzi do konfrontacji świadków z oskarżonymi i ich pełnomocnikami oraz do podnoszenia ewentualnych nieścisłości. W piśmiennictwie podnosi się, że taka praktyka narusza wynikający z art. 6 pkt 3 lit. d Europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, standard minimalnej rzetelności procesu wobec osób pomówionych o współdziałanie z taką osobą, polegający na prawie przesłuchania lub spowodowania przesłuchania świadków oskarżenia. Czy zatem rzeczywiście chodzi o dotarcie do prawdy, czy tylko o to, aby wyjaśnienia złożone przez sprawcę w postępowaniu przygotowawczym mogły stanowić podstawę dowodową na potrzebę skazującego wyroku?

 [1] Art. 60 § 3 i 4 kodeksu  karnego

Paweł Kowalewicz, prawnik, dziennikarz "Państwa w Państwie"

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama