Reklama

Reklama

"Państwo będzie stać po stronie napadniętego". Debata nad zmianami

Do prac w komisji Sejm skierował w czwartek rządowy projekt rozszerzający granice obrony koniecznej przy odpieraniu napaści na mieszkanie, dom, lokal, czy ogrodzony teren. "Prawo nie może ustępować przed bezprawiem" - mówił minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Podczas pierwszego czytania kluby parlamentarne nie były jednomyślne w ocenie projektu. Opowiedziało się za nim PiS. Pewne wątpliwości miało PO. Nowoczesna go nie popiera; PSL chciało jego doprecyzowania.

Nikt nie złożył wniosku o jego odrzucenie. Marszałek Sejmu skierował projekt do komisji nadzwyczajnej ds. zmian w kodyfikacjach.

Projekt zakłada wprowadzenie do Kodeksu karnego zapisu o tym, że karom nie podlega ten, kto przekracza granice obrony koniecznej, odpierając zamach, polegający na wdarciu się do mieszkania, lokalu, domu, albo przylegającego do nich ogrodzonego terenu lub odpierając zamach, poprzedzony wdarciem się do tych miejsc, chyba że przekroczenie granic obrony koniecznej było rażące - czyli sposób obrony lub użyte środki nie byłyby odpowiednie do zagrożenia, wynikającego z zachowania napastnika.

Reklama

"Projekt jest sygnałem, że państwo będzie stać po stronie napadniętego i będzie go wspierać" - podkreślał Zbigniew Ziobro.

Według ministra, "istnieje problem w praktyce w związku z instytucją obrony koniecznej". "W wielu wypadkach prokuratury i sądy dokonują konserwatywnej, bezdusznej interpretacji przepisów prawa, w konsekwencji osoby skutecznie broniąc się, ponoszą niezasłużoną odpowiedzialność karną" - dodał Ziobro.

Jak podkreślił, "przez tę zmianę chcemy powiedzieć, że osoba broniąca się we własnym domu czy ogrodzonym terenie może liczyć na większe zrozumienie ze strony organów ścigania, nawet jeśli dojdzie do przekroczenie granic obrony koniecznej". "Obrona konieczna jest prawem podmiotowym człowieka, upoważniającym do skutecznego przeciwstawieniu się przestępcy" - dodał Ziobro.

Andrzej Matusiewicz (PiS) mówił, że prawo do obrony jest jednym z najważniejszych praw. "Nie możemy dopuszczać do takiej sytuacji, że uprzywilejowany będzie napastnik i jego dobro i to się będzie działo kosztem osoby, która została napadnięta" - powiedział. W ocenie posła PiS ważny jest też aspekt prewencyjny. "Każdy potencjalny zamachowiec musi się liczyć z prawem każdego do skutecznego odparcia zamachu" - dodał.

Stanowisko PO

Katarzyna Osos (PO) zwróciła uwagę, że już dzisiaj obowiązują przepisy, które dają każdemu prawo do obrony i uchylają karalność w przypadku, gdy granice tej obrony zostaną przekroczone. Dlatego - jak podkreśliła - pojawiały się pytania, czy proponowana zmiana jest konieczna. Przytoczyła uzasadnienie, w którym projektodawca wskazuje na "zbyt częste występowanie przypadków nieuzasadnionego pomijania przepisów".

"Jeżeli wskazujecie taką przyczynę, to być może prokurator generalny nie radzi sobie z nadgorliwością niektórych prokuratorów. Niewiele może dać nam tworzenie kolejny kazuistycznych przepisów" - stwierdziła posłanka Platformy.

Dodała jednak, że w przekonaniu PO każdy obywatel ma prawo do obrony i nie może się bać z tego prawa korzystać. "Dlatego jeżeli jest potrzebny przepis po to, ażeby zapewnić prawo do obrony jeszcze bardziej, PO jest za skierowaniem tego projektu do dalszych prac" - podkreśliła Osos.

"Nowela jest zbędna"

Mirosław Suchoń (N) podkreślał, że nowela jest zbędna, bo obecne przepisy pozwalają na nieskazywanie kogoś, kto słusznie się bronił przed napastnikiem, nawet gdy dopuszczalne granice obrony przekroczył. "Nie będziemy popierać projektu" - zadeklarował.

Według Krzysztofa Paszyka (PSL) kierunek zmian jest dobry, ale "pewne obszary można by dopracować". Jego zdaniem, nowy przepis nie przewiduje sytuacji, gdy ktoś dostał się do domu, poszywając się pod kogoś innego - gdyż mówi on tylko o "wdarciu się".

Nikt nie zabrał głosu w imieniu Kukiz'15.

"Nam chodzi o trwałe zmiany"

Ziobro w odpowiedzi na pytania mówił, że kładzie nacisk w praktyce pracy prokuratorów na obronę interesów osób broniących się oraz uczula na to prokuratorów. "Dziś rząd kładzie nacisk na prawa broniących się, ale może przyjść inny rząd i to zmienić" - dodał. "Nam chodzi o trwałe zmiany" - podkreślił minister.

Po przyjęciu projektu przez rząd we wrześniu MS podkreślało, że nadal każde przekroczenie granic obrony koniecznej nadal będzie przedmiotem postępowania prokuratury, co ma zapobiegać nadużyciom. Prokurator będzie ustalał, czy zachodzą przesłanki, wyłączające odpowiedzialność karną osoby, która broni swego domu, mieszkania, czy posesji przed napaścią - jeśli uzna, że takie przesłanki zachodzą, mógłby umorzyć śledztwo, co pozwoli uniknąć zbędnych procesów sądowych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje