Reklama

Reklama

Oświadczenie prokuratury ws. wypadku premier Szydło w Oświęcimiu

Nieprawdą jest, że "prokuratura naciągnęła fakty o wypadku premier w Oświęcimiu, aby wybielić rządową ochronę", ani inne fakty podawane w publikacji "Rzeczpospolitej" – napisał w wydanym w piątek oświadczeniu prokurator okręgowy w Krakowie Rafał Babiński.

Przesłane PAP oświadczenie dotyczy publikacji "Rzeczpospolitej" z 15 czerwca "Dziurawe oskarżenie Sebastiana K.".

"Prokuratura Okręgowa w Krakowie informuje, że publikacja ta zawiera nieprawdziwe informacje i nieścisłości. Dotyczą przebiegu wypadku z 10 lutego 2017 roku w Oświęcimiu, treści materiału dowodowego i postępowania przygotowawczego" - napisał prok. Babiński.

"Nieprawdą jest, że 'aby wybielić rządową ochronę, prokuratura naciągnęła fakty o wypadku premier w Oświęcimiu'. Nieprawdą jest również, że na podstawie zebranego materiału dowodowego prokuratura wyprowadziła sprzeczne wnioski, wzajemnie wykluczające się co do zachowania poszczególnych uczestników zdarzenia" - napisał w oświadczeniu prokurator.

Reklama

Ustalenia śledztwa

Jak wyjaśnił, zebrany skrupulatnie materiał dowodowy pozwolił na dokładne odtworzenie przebiegu wypadku. Dowody, w tym uzyskane w toku postępowania opinie niezależnych biegłych, w sposób jednoznaczny określiły sposób zachowania się poszczególnych uczestników zdarzenia, a także położenie samochodu marki fiat seicento oraz sposób, kierunek i prędkość poruszania się pojazdów kolumny rządowej. Ustalenie poczynione w toku śledztwa i wszystkie dowody zostały szczegółowo omówione w uzasadnieniu wniosku o warunkowe umorzenie postępowania.

"Nieprawdą jest - stwierdził szef krakowskiej prokuratury - aby w toku śledztwa ustalono, że kolumna rządowa w miejscu zdarzenia poruszała się 'na podwójnej ciągłej, przekraczając dopuszczalną prędkość i bez sygnałów dźwiękowych'. Nieprawdziwe są rzekome 'ustalenia dziennika Rzeczypospolita, że podawana przez funkcjonariuszy BOR wersja o wykorzystywaniu sygnałów świetlnych i dźwiękowych nie została potwierdzona w postępowaniu'. Nie jest również prawdą informacja, jakoby 'Audi wiozące premier, wymijając Seicento, nie miało 'koguta', ani 'dźwięków', że 'odstęp pojazdów w kolumnie był za duży' i że 'to oraz brak koguta na dachu Audi mogło zmylić kierowcę Seicento'" - wyliczono w oświadczeniu.

Jak podaje w dokumencie prokuratura, z uzyskanych w śledztwie zeznań naocznych świadków, nie tylko funkcjonariuszy BOR, wynika, że pierwszy i trzeci pojazd z kolumny rządowej używały w momencie zdarzenia sygnałów dźwiękowych, a także niebieskich i czerwonych sygnałów świetlnych. Środkowy pojazd kolumny używał niebieskich sygnałów świetlnych. Nie używał sygnałów dźwiękowych, ponieważ nie miał takiego obowiązku.

"Te ustalenia wskazują, że rządowa kolumna była prawidłowa oznaczona i jako uprzywilejowana, zgodnie z przepisami ruchu drogowego mogła przekraczać linię ciągłą oddzielającą pasy ruchu. Odstępy między pojazdami kolumny były prawidłowe, uwzględniające specyfikę poruszania się pojazdów w kolumnie" - wskazano w przesłanym PAP komunikacie.

"Niezależnie od tego, czy sygnały były, winny kierowca fiata"

"Jednocześnie biegli z Zakładu Badania Wypadków Drogowych Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. dr. Jana Sehna w Krakowie stwierdzili, że niezależnie od używania bądź nie sygnałów dźwiękowych przez kolumnę pojazdów wyłącznym lub bezpośrednim sprawcą zdarzenia był kierowca samochodu Fiat Seicento - Sebastian K., ponieważ nie rozeznał prawidłowo sytuacji na jezdni. Jego obowiązkiem jako kierowcy było sprawdzenie stanu ruchu i kontynuowanie jazdy dopiero po upewnieniu się, że jezdnia jest wolna" - czytamy w oświadczeniu.

Nieprawidłowo przeprowadzony manewr wznowienia ruchu z zamiarem skrętu w lewo był zdaniem biegłych bezpośrednią przyczyną kolizji z samochodem Audi A8. Kierujący samochodem Audi A8 nie miał możliwości uniknięcia kolizji - podkreślono w oświadczeniu.

Jak podano, "nieprawdą również jest, że 'Prokuratura nie dała wiary zeznaniom funkcjonariuszy BOR, nie wyjaśniła sprzeczności i oskarżyła Sebastiana K. mimo wzajemnie wykluczających się dowodów'".

"W ocenie Prokuratury Okręgowej w Krakowie na etapie postępowania przygotowawczego nie uzyskano dowodów pozwalających kwestionować wiarygodność przesłuchanych w sprawie funkcjonariuszy BOR, a także świadków, którzy opisywali przebieg zdarzeń w sposób zbieżny z ich zeznaniami. Ostateczna ocena wiarygodności zeznań składanych przez poszczególnych świadków będzie natomiast należeć do sądu. Sprzeczności między zeznaniami poszczególnych świadków, zgodnie z przepisami kodeksu postępowania karnego, mogą zostać zweryfikowane w trakcie postępowania przed sądem" - napisano w oświadczeniu.

Do wypadku z udziałem ówczesnej premier Beaty Szydło doszło 10 lutego 2017 r. w Oświęcimiu. Policja podała, że rządowa kolumna trzech samochodów, w której jechała premier (jej pojazd znajdował się w środku kolumny) wyprzedzała fiata seicento, którego 21-letni kierowca przepuścił pierwszy samochód, a potem zaczął skręcać w lewo i uderzył w auto ówczesnej szefowej rządu, które następnie uderzyło w drzewo.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy