Reklama

Reklama

Ostry spór ws. Arłukowicza. "To bezpodstawne"

​Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej Naczelnej Izby Lekarskiej Grzegorz Wrona prowadzi postępowanie w sprawie "lekarza Bartosza Arłukowicza". Zdaniem rzecznika Okręgowej Izby Lekarskiej w Szczecinie prof. Jacka Różańskiego bezpodstawnie, bo on wszczęcia takiego postępowania wcześniej odmówił.

Jak powiedział PAP prof. Różański, w piątek w Naczelnym Sądzie Lekarskim zaprotokołowane zostało jego doniesienie o możliwości popełnienia przez naczelnego rzecznika przewinienia zawodowego.

Reklama

Jak wyjaśnił, na początku lutego, po analizach prawnych, nie dopatrzył się złamania etyki lekarskiej przez Arłukowicza i odmówił wszczęcia postępowania dyscyplinarnego, o które wnioskował Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy. OZZL zarzucał ministrowi zdrowia, że ten naruszył godność zawodu lekarza i podważył zaufanie do tego zawodu "przez publiczne i nagminne formułowanie negatywnych i dyskredytujących opinii o innych lekarzach".

Do takiego zachowania ministra miało - zdaniem OZZL - dojść w okresie konfliktu resortu zdrowia z lekarzami z Porozumienia Zielonogórskiego, jaki miał miejsce na przełomie ubiegłego i bieżącego roku.

Mimo odmowy wszczęcia postępowania przez okręgowego rzecznika odpowiedzialności zawodowej, naczelny rzecznik 13 lutego wszczął własne postępowanie, do czego - zdaniem Różańskiego - nie był uprawniony.

Jak powiedział PAP, jedyną możliwością lekarzy, których skargi na Arłukowicza nie zostały uwzględnione, jest odwołanie się od tej decyzji do okręgowego sądu lekarskiego. Zaznaczył, że ten sąd jako jedyny jest władny nakazać mu ponowne wszczęcie tej sprawy, ale tylko jemu.

"Rzecznik naczelny nie ma do tego żadnych uprawnień. Wynika to zarówno z ustawy o izbach lekarskich, jak i uchwały X Zjazdu Lekarskiego z 2010 r. w sprawie regulaminu wewnętrznego urzędowania rzeczników odpowiedzialności zawodowej" - wyjaśnił.

Dodał, że naczelny rzecznik wielokrotnie próbował skłonić go do podjęcia innej decyzji, tj. wszczęcia postępowania wobec Arłukowicza i, mimo jego zastrzeżeń, wszczął własne postępowanie w sprawie, która de facto została zakończona.

Wrona poinformował z kolei PAP, że wszczął własne postępowanie w związku ze skargami, które do niego dotarły i że zrobił to zgodnie z uprawnieniami wynikającymi z ustawy o izbach lekarskich. Wskazał przy tym, że zgodnie z ustawą naczelny rzecznik sprawuje nadzór nad działalnością okręgowych rzeczników odpowiedzialności zawodowej.

"Wszystkie wątpliwości, i te merytoryczne, i te proceduralne, będą wyjaśniane w trybie instancyjnym, o którym mówi ustawa" - zaznaczył.

Jak dodał, nie skłaniał Różańskiego do podejmowania żadnych decyzji. "Pan profesor jest okręgowym rzecznikiem, który jest uprawniony do podejmowania samodzielnych decyzji. Natomiast naczelnemu rzecznikowi przysługuje prawo nadzoru i z takiego prawa, nie tylko w tym, ale w różnych postępowaniach prowadzonych na terenie kraju, szczególnie wtedy, kiedy docierają do mnie różnego rodzaju skargi, korzystam" - powiedział.

Wrona nie chciał mówić o szczegółach postępowania, które prowadzi. "Wszystkie nasze postępowania na etapie rzecznika, to jest na etapie czynności sprawdzających i postępowania wyjaśniającego, objęte są klauzulą poufności. Dostęp do tej wiedzy mają tylko strony postępowania" - powiedział.

Zgodnie z ustawą o izbach lekarskich okręgowy rzecznik odpowiedzialności zawodowej wykonuje czynności sprawdzające i prowadzi postępowanie wyjaśniające w sprawach odpowiedzialności zawodowej lekarzy będących członkami izby, której jest rzecznikiem (Arłukowicz jest członkiem izby szczecińskiej).

Odmawiając wszczęcia postępowania wobec Arłukowicza Różański wskazywał, że jego postępowanie nie dotyczyło praktyki lekarskiej, występował on ponadto jako minister, a nie lekarz, a w swych wypowiedziach nie odnosił się do działań medycznych skarżących go lekarzy.

Składając przyrzeczenie zawodowe, lekarz ślubuje m.in. "strzec godności stanu lekarskiego i niczym jej nie splamić, a do kolegów lekarzy odnosić się z należną im życzliwością, nie podważając zaufania do nich, jednak postępując bezstronnie i mając na względzie dobro chorych".

Według Kodeksu Etyki Lekarskiej lekarz powinien "zachować szczególną ostrożność w formułowaniu opinii o działalności zawodowej innego lekarza, w szczególności nie powinien publicznie dyskredytować go w jakikolwiek sposób". Kodeks precyzuje, że naruszeniem godności zawodu jest "każde postępowanie lekarza, które podważa zaufanie do zawodu".

Na początku roku, wskutek braku porozumienia MZ z lekarzami zrzeszonymi w PZ, część gabinetów lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) była zamknięta. Otwarto je ponownie 7 stycznia, po kilkunastogodzinnych negocjacjach.

W trakcie konfliktu między resortem z PZ minister zdrowia zarzucał działaczom Porozumienia szantażowanie pacjentów i pozostałych lekarzy. Wskazywał też, że zasiadają oni we władzach prywatnej spółki, przez co w trakcie negocjacji z resortem mogli dbać o "jakiś swój partykularny, mały interes".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne