Reklama

Reklama

Opozycja apeluje do PiS o opamiętanie: Samobójcza polityka w UE

Bogdan Klich i Andrzej Halicki zaapelowali w środę do rządzących "o opamiętanie i rezygnację z samobójczej polityki w Unii Europejskiej". Wyrazili nadzieję, że na grudniowym szczycie UE dojdzie do porozumienia w sprawie unijnego budżetu, a rząd ostatecznie nie zastosuje w tej sprawie weta.

W dniach 10 i 11 grudnia odbędzie się szczyt przywódców Unii Europejskiej, na którym dyskutowane będą między innymi możliwe rozwiązania obecnej sytuacji, w której Polska i Węgry zapowiadają zawetowanie projektu wieloletnich ram finansowych UE na lata 2021-2027 w związku z rozporządzeniem dotyczącym powiązania dostępu do środków unijnych z kwestią praworządności.

Reklama

Szef senackiej komisji spraw zagranicznej i Unii Europejskiej Bogdan Klich (KO) ocenił w środę, że mamy obecnie "moment historyczny, który na długie lata przesądzi o pozycji Polski w Unii Europejskiej". Dodał, pozycja ta już jest słaba, za co - jego zdaniem - odpowiedzialne jest PiS. - Ale teraz, w związku z groźbą weta, popadamy w izolację. Polska staje się izolowana wśród przyjaciół w UE - powiedział Klich, który zarzucił też Prawu i Sprawiedliwości występowanie przeciwko zasadzie solidarności w Unii.

- PiS broni bezkarności swoich urzędników i polityków przed praworządnością, która stanowi jeden z filarów Unii Europejskiej. PiS ciągnie Polskę na Wschód, podczas gdy Polacy chcą dalej należeć do Unii Europejskiej, czyli Zachodu - zaznaczył senator Koalicji Obywatelskiej.

"60 mld euro - Polska liczy na te pieniądze"

Klich zaapelował do liderów obozu rządzącego o "opamiętanie". - Wzywamy wszystkich, którzy decydują o polityce PiS - począwszy od premiera, skończywszy na wicepremierach i szefach ugrupowań wchodzących w skład tzw. Zjednoczonej Prawicy o to, aby opamiętali się, o to, aby nie czynili z Polski łatwego kawałka ziemi dla Władimira Putina - powiedział szef senackiej komisji spraw zagranicznych i UE. Zwrócił się też do rządu, by "zrezygnował z samobójczej polityki w Unii Europejskiej".

Europoseł PO Andrzej Halicki wyraził natomiast nadzieję, że na grudniowym szczycie unijnym dojdzie ostatecznie do porozumienia w sprawie budżetu UE. 

- Środki budżetowe będą powiązane, w sensie uzupełnienia ich, z Funduszem Odbudowy, bo na tym zależy całej Europie, więc oczywistym jest, że Fundusz Odbudowy, który - przypomnę - ma wynieść 750 mld euro, z czego Polska może otrzymać ok. 60 mld euro, zarówno w grantach jak i pożyczkach, to środki, na które wszyscy liczą od 1 stycznia. Myślę, że ta świadomość również powinna być powodem, dla którego przestaniemy opowiadać bajki, że nie będzie ochrony środków unijnych i budżetowych, bo mechanizm praworządności i tak wejdzie w życie - zaznaczył europoseł.

Przekonywał jednocześnie, iż wbrew twierdzeniom niektórych polityków PiS, scenariusz, w którym zamiast wieloletnich ram finansowych UE, wprowadzone zostanie prowizorium budżetowe na 2021 rok, nie będzie korzystny dla Polski. Przypomniał, że w takim wariancie samorządy nie będą mogły występować do UE o finansowanie żadnych nowych projektów, a jedynie tych już rozpoczętych.

Wieloletni budżet UE na lata 2021-2027 oraz fundusz odbudowy to łącznie 1,8 bln euro - fundusz odbudowy to 750 mld euro (390 mld euro będą stanowiły granty, a 360 mld euro pożyczki). Kolejnym elementem jest mechanizm powiązania środków unijnych z kwestią praworządności.

Tekst rozporządzenia w sprawie uwarunkowania funduszy unijnych od przestrzegania praworządności został na w listopadzie potwierdzony większością kwalifikowaną państw członkowskich na posiedzeniu ambasadorów państw członkowskich. Polska i Węgry zagłosowały przeciw uważając m.in., że rozporządzenie zawiera rozwiązanie pozatraktatowe. Rozporządzenie akceptowane jest kwalifikowaną większością głosów państw członkowskich, decyzje w kwestii wieloletniego budżetu UE oraz funduszu odbudowy wymagają jednomyślności.

Według premiera Mateusza Morawieckiego zawarty w rozporządzeniu mechanizm jest arbitralny, może być stosowany z motywacji politycznych i w związku z tym "niechybnie by doprowadził do rozczłonkowania Unii Europejskiej, a może nawet do rozpadu Unii". W ubiegłym tygodniu po rozmowie z kanclerz sprawujących obecnie prezydencję w radzie UE Niemiec Angelą Merkel, szef polskiego rządu poinformował, iż oświadczył kanclerz Niemiec, że Polska oczekuje dalszych prac pozwalających na znalezienie rozwiązania, które zagwarantuje prawa wszystkich państw UE i potwierdził gotowość do zawetowania nowego budżetu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy