Reklama

Reklama

Ojciec Tadeusz R. przed Sądem Rejonowym

Dyrektor Radia Maryja zeznawał w środę jako świadek przed Sądem Rejonowym w Toruniu w sprawie o wykroczenie przeciwko Annie Sobeckiej. Mówił, że niewiele pamięta z całej sprawy. Posłanka jest obwiniona o zapłacenie za niego grzywny.

Dyrektor Radia Maryja, który jest jednym z głównych świadków, wielokrotnie zasłaniał się, że nie pamięta faktów, m.in. czy zwracał się do Sobeckiej o zapłacenie grzywny i czy zlecał załatwienie tego swemu współpracownikowi. Twierdził, że nawet nie pamięta, kiedy został ukarany i kiedy grzywna została zapłacona. "Ja nawet nie pamiętam co wczoraj było, mam tyle spraw" - mówił.

Reklama

Zakonnik zaznaczył, że za pracę w Radiu Maryja, Telewizji Trwam oraz Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej nie pobiera wynagrodzenia, a jako członek zgromadzenia redemptorystów nie dostaje nawet kieszonkowego. Jak mówił, o pieniądze, np. na fryzjera lub kupno butów, musi prosić swojego przełożonego.

Zeznał, że nie występował do przełożonych o pieniądze na uiszczenie grzywny. Przyznał, że wie, że grzywna została zapłacona i widział, jak jego współpracownik, zajmujący się we wspólnocie sprawami finansowymi, oddał pieniądze Sobeckiej, ale sam - jak zapewnił - nawet nie brał ich do ręki.

O. Tadeusz R. oraz jego współpracownik zeznający na pierwszej rozprawie zastrzegli sobie niepublikowanie ich personaliów.

Podczas środowej sprawy zeznawała też pracownica kancelarii komorniczej, w której została wpłacona grzywna za dyrektora Radia Maryja, a także jeden z zawiadamiających o podejrzeniu popełnienia wykroczenia.

W sądzie obecna była Sobecka, która już podczas pierwszej rozprawy złożyła obszerne wyjaśnienia.

Sprawa została odroczona do 20 marca. Sąd zapowiedział, że wówczas zostanie ogłoszony wyrok.

Wniosek o ukaranie posłanki złożyła Komenda Miejska Policji w Toruniu, do której wpłynęły trzy zawiadomienia o możliwości popełnienia wykroczenia przez Sobecką.

Zawiadomienia były reakcją na publikacje po konferencji prasowej Sobeckiej z 27 lutego 2012 r., na której poinformowała, że tego dnia zapłaciła grzywnę i koszty sądowe za dyrektora Radia Maryja w łącznej kwocie 4755 zł, a także pokazała dowód wpłaty do kancelarii komornika. "Zapłaciłam dlatego, że niegodziwością byłoby ściąganie tych pieniędzy, które mają przeznaczenie na rozbudowę i funkcjonowanie Radia Maryja lub też Telewizji Trwam" - mówiła na konferencji posłanka.

Sobecka zrzekła się immunitetu. Przed sądem, podczas pierwszej rozprawy, powiedziała, że o "wyłożenie pieniędzy" poprosił ją w imieniu dyrektora Radia Maryja telefonicznie jego współpracownik zakonnik, który też występował jako świadek i nie zgodził się na publikowanie nazwiska.

Sobecka zaznaczyła, że pieniądze tak naprawdę wpłaciła dyrektor jej biura poselskiego. Wyjaśniła, że pieniądze zwrócił jej wskazany zakonnik w biurze Radia Maryja, w obecności dyrektora. Zakonnik potwierdził, że prosił telefonicznie Sobecką o wyłożenie pieniędzy na grzywnę, a pieniądze zwrócił jej dzień lub dwa dni później w obecności dyrektora radia.

Dyrektor Radia Maryja został ukarany grzywną za wykroczenie, polegające na prowadzeniu nielegalnej zbiórki pieniędzy na finansowanie Telewizji Trwam, Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej oraz wierceń geotermalnych realizowanych przez Fundację Lux Veritatis. Wyrok w pierwszej instancji zapadł 11 lutego 2011 r., a 17 czerwca 2011 r. został utrzymany w mocy przez sąd drugiej instancji.

Redemptorysta nie zapłacił grzywny, a egzekucja okazała się nieskuteczna. Komornik po zbadaniu sprawy stwierdził, że nie ma z czego ściągnąć należności.

Zgodnie z kodeksem wykroczeń, kto uiszcza grzywnę za ukaranego, nie będąc dla niego osobą najbliższą, podlega karze aresztu lub grzywny.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje