Reklama

Reklama

Ogólnopolski Strajk Kobiet o represjach wobec osób biorących udział w protestach

- Zauważamy powrót fali represji. Nie mamy w tym momencie pełnych liczb, ale mamy zdecydowane wrażenie, że zaczyna się coś poważnego i chcemy wysłać sygnał, że to zauważamy, że wiemy, że się przyglądamy i że oczywiście nikogo nie zostawimy samego – przekazała podczas niedzielnej konferencji prasowej Klementyna Suchanow, jedna z liderek Strajku Kobiet. - Ta wojna już trwa, a posuwanie się dalej, to jest wypowiadanie totalnej wojny - dodała. W środę (18 listopada), w związku z posiedzeniem Sejmu, jak zapowiedziano, odbędzie się "Blokada Sejmu".

Tego dnia też możliwa jest konferencja prasowa, podczas której przedstawione zostaną rezultaty działania Rady Konsultacyjnej.

Reklama

- Zauważamy powrót fali represji, które zaczynają się od miękkich działań, ale mogą się skończyć inaczej. Mamy wrażenie, że zaczyna się coś poważnego i chcemy wysłać sygnał, że to zauważamy, i że nikogo nie pozostawimy samego. Każda osoba (represjonowana) może liczyć na naszą pomoc - powiedziała Suchanow.

- Dało się odczuć, że policja ma nowe rozkazy. Całkowicie zmienili taktykę -oceniła Agnieszka Czeredecka z OSK, podczas konferencji prasowej poświęconej represjom wobec osób biorących udział w protestach.

Czeredecka zapewniła, że Ogólnopolski Strajk Kobiet ma już wypracowane mechanizmy wsparcia prawnego i psychologicznego w całej Polsce. Zapowiedziała również uruchomienie funduszu solidarnościowego. - Jeśli zamkniecie, zatrzymacie jedną osobę, przyjdzie 100, 200, 300, tysiące osób następnych. Przyjdą po nią - zapewniła.

Tylko w Warszawie zatrzymano "nie mniej niż 35 osób"

Koordynatorka Grupy Prawnej Stowarzyszenia "Kampania Przeciw Homofobii" mec. Karolina Gierdal wskazała na przykład osobę, która brała udział w protestach, a która została dotkliwie pobita, według niej, na komendzie policji. Nie pozwolono jej skontaktować się z pełnomocnikiem, mimo że posługiwała się "numerem antyrepresyjnym", który w mediach społecznościowych udostępniał Strajk Kobiet, a także z osobami najbliższymi.

Gierdal poinformowała o prowadzonej już pomocy prawnej. Przekazała, że tylko w Warszawie zaangażowało się w to prawie 120 prawników, a część z nich jest gotowa stawić się w komisariacie policji na każde wezwanie. Zapewniła, że podobne grupy adwokatów działają w innych miastach.

Według mec. Gierdal, od 22 października w samej Warszawie zatrzymano "nie mniej niż 35 osób", a najwięcej nocą z 22 na 23 października. - Osoby, które były zatrzymane wtedy, otrzymały głównie zarzuty czynnego udziału w zbiegowisku. Osoby, które były zatrzymywane po 23 października, otrzymywały już raczej zarzuty dotyczące znieważenia funkcjonariusza, czynnej napaści na funkcjonariusza, bądź naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza. Jedna osoba dostała zarzuty dotyczące zniszczenia mienia ruchomego. W przypadku jednej z osób, pojawił się również wniosek o zastosowanie wobec niej tymczasowego aresztowania. Wniosek ten nie został uwzględniony przez sąd i w najbliższy czwartek odbędzie się posiedzenie, na którym sąd zajmie się odwołaniem, złożonym przez prokuraturę - relacjonowała adwokat.

Mec. Gierdal mówiła też o "sygnałach" dotyczących stosowania tortur. Według niej, pracownicy Zespołu "Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur" (KMPT) przy Rzeczniku Praw Obywatelskich otrzymali informacje "o osobie, która została dotkliwie pobita - według niej - na komendzie policji".

Prawniczka wskazała również na przewożenie niektórych zatrzymanych do komend policji, które nie były właściwe według miejsca zatrzymania i "wywożone poza Warszawę", co utrudniało dotarcie do nich prawnikom. - Także takie osoby otrzymały od nas pomoc - podkreśliła mec. Gierdal.

"W warszawie strajkowało ok. 10 tysięcy uczniów z ponad 40 szkół"

Marta Krzynówek z OSK podsumowała "represjonowanie" w szkołach i na uczelniach. Według niej, w samej Warszawie "strajkowało ok. 10 tysięcy uczniów z ponad 40 szkół", a "bardzo wiele z tych strajków odbyło się przy wsparciu nauczycieli i dyrektorów". Krzynówek relacjonowała, że do OSK napływają też informacje o "próbach zastraszania uczniów, ograniczania możliwości wypowiedzi".

- Uczniowie spotykają się głównie z groźbami wydalenia ze szkoły, usuwaniem z lekcji zdalnych za symbol Strajku Kobiet (błyskawicę) w miejscu zdjęcia profilowego, są też uporczywie wzywani ich rodzice na rozmowy i trwa przekonywanie, że jednak dziecko powinno się zająć nauką, nie strajkowaniem - mówiła. Według Krzynówek OSK spotyka się również z informacjami o "przekazywaniu danych protestujących uczniów do kuratoriów oświaty, a nawet dosyć osobliwymi próbami zastraszenia, jak groźby niedopuszczenia do bierzmowania".

Suchanow: Ta wojna już trwa, a posuwanie się dalej, to jest wypowiadanie totalnej wojny

- Spacery będą na pewno. To zależy od obywateli. Natomiast jeśli chodzi o nasze działania, to będziemy przedsiębrać różne działania - zapowiedziała Klementyna Suchanow.

Odnosząc się do pytania o dalszy rozwój wydarzeń, podkreśliła, że "nie ma w zasadzie żadnego wyjścia z tej sytuacji, jak rezygnacja z tego, żeby jeszcze bardziej nie wkur..ać, obywatelek zwłaszcza". - Czujemy się w tym momencie, w tym kraju, zagrożone. Jest masa kobiet, które piszą, że nie będą rodzić w tym kraju, bo nie czują się tutaj bezpiecznie. Tutaj powstają represyjne warunki w stosunku do kobiet. A jeśli chodzi o naszą strategię, to jest wypowiedzenie wojny. Ta wojna już trwa, a posuwanie się dalej, to jest wypowiadanie totalnej wojny - zaznaczyła Suchanow.

Na środę, jak zaznaczyła, w związku z zebraniem się posłów, zaplanowano "Blokadę Sejmu". "W Warszawie zawieszamy poniedziałkowe blokady, stolico - prosimy zbieraj energię na środę i czwartek. Pójdziemy razem zawnioskować!" - można przeczytać w mediach społecznościowych Strajku Kobiet. 

Być może również w środę, przed protestem, zostaną przedstawione rezultaty działania powołanej dwa tygodnie temu Rady Konsultacyjnej. 

Przebieg konferencji można było śledzić w mediach społecznościowych Ogólnopolskiego Strajku Kobiet.

Protesty po wyroku TK

Od 22 października w całym kraju trwają masowe protesty będące sprzeciwem wobec zaostrzenia - w wyniku wyroku Trybunału Konstytucyjnego - przepisów antyaborcyjnych. TK orzekł, że przepis tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r. zezwalający na aborcję w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją. Głównym inicjatorem akcji protestacyjnych jest Ogólnopolski Strajk Kobiet.

W ramach trwających protestów w sprawie orzeczenia TK dwa tygodnie temu w stolicy odbył się tzw. Marsz na Warszawę, w którym uczestniczyło kilkadziesiąt tysięcy ludzi. W ramach protestów manifestujący m.in. blokowali ulice, maszerowali głównymi arteriami miast, organizowali happeningi i wydarzenia uliczne. Większość wydarzeń miała pokojowy przebieg. Jednak podczas niektórych protestów dochodziło m.in. do bójek i niszczenia mienia, w tym zabytków.

Jak poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prok. Aleksandra Skrzyniarz, po wydarzeniach w stolicy zarzuty usłyszało około 30 osób. Natomiast od 22 października w prokuraturach okręgu warszawskiego zarejestrowano łącznie prawie 3,5 tys. postępowań.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje