Reklama

Reklama

Odpowiedzialność karna za "krew na rękach"?

Komisja Regulaminowa, Spraw Poselskich i Immunitetowych opowiedziała się w środę za odrzuceniem wniosku o wyrażeniu zgody przez Sejm na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej posła Bartosza Kownackiego (PiS).

Wniosek złożyli posłowie PO Mariusz Witczak, Jan Grabiec i Marcin Kierwiński. Chodzi o słowa Kownackiego, że PO ma "krew na rękach"

Reklama

Kownacki, wiceszef MON, przedstawiał w Sejmie 23 lutego br., na wniosek klubu PO, informację ws. wykorzystywania przez premier oraz prezydenta wojskowych samolotów transportowych CASA do celów prywatnych.

"Skończcie ten chocholi taniec wokół transportu najważniejszych osób w państwie. (...) Na całym świecie się to odbywa, a wy jako Platforma Obywatelska macie najmniejsze prawo, żeby o tym mówić, bo to wy macie krew 96 osób na rękach, bo robiliście ten chocholi taniec przez ostatnie kilka lat" - powiedział wówczas Kownacki.

Politycy Platformy skierowali w tej sprawie do prokuratury akt oskarżenia przeciwko Kownackiemu. Złożyli też wniosek do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego o uchylenie Kownackiemu immunitetu.

W środę Komisja Regulaminowa, Spraw Poselskich i Immunitetowych zdecydowała, że przedłoży Sejmowi propozycję odrzucenia wniosku oskarżycieli prywatnych: Mariusza Witczaka, Jana Grabca i Marcina Kierwińskiego o wyrażeniu zgody przez Sejm na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej posła Bartosza Kownackiego - poinformował przewodniczący komisji Włodzimierz Bernacki (PiS).

Na posiedzeniu komisji, reprezentant wnioskodawców adwokat Radosław Gładysz przypomniał, że posłowie Platformy Obywatelskiej wnieśli do Komisji Regulaminowej, aby ta zarekomendowała uchylenie immunitetu w znaczeniu formalnym.

"Wychodzą oni bowiem z założenia, że immunitet jest instytucją, która nie powinna gwarantować bezkarności. Z tego też względu, każda osoba, czy to poseł, czy minister, w trakcie wykonywania zawodu nie powinien korzystać z immunitetu w taki sposób, żeby realizować swoje partykularne interesy" - wskazał Gładysz. Jak podkreślił, wszyscy posłowie są równi wobec prawa i w związku z tym, każdy z nich powinien odpowiadać przed wymiarem sprawiedliwości za swoje działania.

"Reprezentując interes wnioskodawców, wnoszę o to, żeby komisja zarekomendowała Sejmowi uchylenie tego immunitetu" - zaapelował.

Wiceszef komisji Tomasz Głogowski (PO) zaznaczył, że w dyskusji politycznej zdarzają się mocne słowa. W jego ocenie, wystąpienia sejmowe powinny być tą czynnością, dla której funkcjonuje immunitet parlamentarny i umożliwić "nieskrępowaną wypowiedź parlamentarzystom".

"Natomiast słowa 'krew na rękach', nawet, jeżeli jest to metafora, to jest to metafora bardzo daleko idąca, to bardzo duże oskarżenie rzucone wobec parlamentarzystów" - dodał. Zdaniem Głogowskiego, wypowiedziane przez Kownackiego słowa były użyte świadomie, a co za tym idzie - według niego - to sąd powinien ocenić, czy "ta wypowiedź zasługuje na odpowiedzialność, czy nie".

Wcześniej, na majowym posiedzeniu komisja odpowiedziała na pytanie marszałka Sejmu, czy wniosek jest poprawnie sporządzony: czy posła Bartosza Kownackiego chroni w tej sprawie immunitet materialny, czy też występował na posiedzeniu Sejmu jako minister i w związku z tym takiej ochrony nie posiada.

"Komisja stwierdza, że bardzo trudno jest rozgraniczyć wypowiedź posła-ministra na posiedzeniu Sejmu, dzieląc ją na tę część, w której głos zabiera poseł i część zarezerwowaną dla ministra. Dlatego też Komisja uznała, że w zakres ochrony immunitetowej posła, wynikającej z art. 6 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora, pełniącego jednocześnie funkcję ministra wchodzi również jego wystąpienie na posiedzeniu Sejmu" - stwierdzono.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy