Reklama

Reklama

Odpady na wysypisku w Cedyni. "To, co tam zastaliśmy, przeraziło nas"

Władze Cedyni alarmują, że na wysypisku dzierżawionym przez gminę rozrzucono toksyczne odpady. Na terenie składowiska luzem leżą antybiotyki, szczepionki, fartuchy, maseczki, czy materiały mikrobiologiczne.

Obecny burmistrz winą za taki stan obarcza swojego poprzednika.

Reklama

- Mamy olbrzymi żal do byłego burmistrza Cedyni, że na to pozwolił, że nie zareagował w odpowiednim czasie, a przede wszystkim nie poinformował nas mieszkańców - powiedziała Gabriela Kotowicz, burmistrz Cedyni.

Wojewódzki Lekarz Weterynarii jest przekonany, że takie składowanie odpadów jest karygodne.

 - Te leki, preparaty czy nawet toksyny i powstające po zabiegach odpady od chorych zwierząt i ludzi mogły przedostawać się do środowiska - ostrzegł dr Tomasz Grupiński.

Przedstawiciel wysypiska twierdzi, że najbardziej niebezpieczne odpady zostały już usunięte.

- Był to jednorazowy przypadek. Dostawca przywiózł towar niezadeklarowany. Procedura zadziałała, zawiadomiono o pomyłce firmę dostawczą, która zabrała te środki - dodał Cezary Szumilas, współwłaściciel wysypiska.

Gmina zgłosiła sprawę policji. Za nielegalne składowanie niebezpiecznych odpadów grozi grzywna lub nawet pięć lat więzienia. Dotąd nikt nie usłyszał zarzutów. Policyjne dochodzenie trwa.

Wysypisko znajduje się w niedalekiej odległości od pobliskiej wioski.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy