Reklama

Reklama

Od września zniknie kontrowersyjny patron szkoły w Narewce

Od nowego roku szkolnego podstawówka w Narewce (woj. podlaskie) przestanie nosić imię Aleksandra Wołkowyckiego - zdecydowali tamtejsi radni. Spór o patrona szkoły trwał od kilku lat. Chodziło o zarzuty współpracy z okupantem niemieckim.

Z informacji zamieszczonych na stronie internetowej podstawówki, wynika, że Aleksander Wołkowycki to postać "mocno związana ze szkołą i środowiskiem". Jak podkreślono, "świadczy o tym działalność w szerzeniu i propagowaniu oświaty i kultury w trudnych latach wojennych". "Wpajał dzieciom i młodzieży wiarę w siłę i przyszłość nauki, oświaty i kultury" - zaznaczono.    

Reklama

Historycy zwracają jednak uwagę, że Wołkowycki w latach 1941-1944, gdy kierował szkołą, miał przynależeć do Białoruskiego Komitetu, który współpracował z okupantem niemieckim. W 1945 roku zginął w egzekucji wykonanej przez oddział majora Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki".   Środowiska prawicowe i narodowe od dawna domagały się zmiany patrona szkoły w Narewce.   

W połowie lutego Rada Gminy Narewka przyjęła uchwałę w sprawie projektu dostosowania sieci szkół do nowego ustroju szkolnego. Znalazł się tam też zapis, iż od 1 września 2017 roku podstawówka przestanie używać imienia Aleksandra Wołkowyckiego.   

Jak podkreślono, powodem jest "brak początkowych dokumentów" nadania szkole tego imienia. Takich dokumentów nie udało się bowiem odnaleźć ani w archiwum gminnym, ani w szkole.   

Kuratorium zwróciło jednak uwagę, że zapis dotyczący patrona nie może się znaleźć w uchwale o sieci placówek oświatowych. Dlatego w poniedziałek sprawa wróciła na sesję rady.   

Jak poinformował wójt Narewki Mikołaj Pawilcz, za przyjęciem uchwały było dziesięciu radnych, dwie osoby były przeciw, a jedna wstrzymała się od głosu. Oznacza to, że od 1 września 2017 roku szkoła w tej miejscowości przestaje mieć patrona. "Wystarczy kontrowersji wokół szkoły, która raczej powinna być miejscem spokoju, a nie jakiejś tam walki politycznej, bo to w tym kontekście trzeba postrzegać" - powiedział wójt Pawilcz. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne