Reklama

Reklama

Nowoczesna: Na nagraniach nie widać, czy było kworum

​Poseł Nowoczesnej Adam Szłapka powiedział, że upublicznienie nagrania z Sali Kolumnowej nie rozwiewa wątpliwości opozycji. "Nie widać, czy było kworum" - powiedział Szłapka w czwartek w Radiu Zet.

"Widać wyraźnie, że są tam osoby, które nie powinny przebywać na tej sali, nie widać na sto procent, czy było kworum" - mówił poseł, zaznaczając, że według niego procedury zostały złamane.

Szłapka odniósł się również do kwestii braku możliwości wejścia do Sali Kolumnowej na głosowania nad budżetem: "Ja od samego początku mówiłem, ok. 21.30 dostałem SMS-a, 21.45 na Sali Kolumnowej posiedzenie Sejmu, poszedłem 21.45 na posiedzenie Sejmu i przez dobrych 10-15 min. straż marszałkowska nie chciała mnie wpuścić (...) po czym pojawił się przy drzwiach Marek Suski, wyjrzał i mówi 'chyba mogą wejść'" - skomentował.

Reklama

Pytany o negocjacje z politykami PiS w sprawie tego, jak zażegnać kryzys sejmowy, Szłapka powiedział, że "są rozmowy z poszczególnymi politykami PiS-u" prowadzone przez Ryszarda Petru. Pytany, czy negocjacje prowadzone są z Jarosławem Kaczyńskim czy z "politykami trochę mniej upełnomocnionymi", dodał, że są to politycy "w pełni upełnomocnieni".

Od 16 grudnia w sali plenarnej Sejmu przebywają posłowie opozycji - PO i Nowoczesnej - którzy rozpoczęli wtedy protest wobec wykluczenia z obrad posła PO Michała Szczerby i wobec projektowanych zmian w zasadach pracy dziennikarzy w Sejmie, domagając się zachowania jej dotychczasowych reguł. Marszałek Sejmu Marek Kuchciński wznowił obrady w Sali Kolumnowej, gdzie przeprowadzono głosowania m.in. nad ustawą budżetową na 2017 r.

Opozycja uważa, że głosowania w Sali Kolumnowej były nielegalne, m.in. z powodu braku kworum. Niektórzy politycy z opozycji przekonywali, że część posłów nie była dopuszczona do obrad; inni mówili, że na sali mogły znaleźć się osoby postronne. Marszałek Sejmu zapewnił, że w głosowaniach 16 grudnia brała udział wymagana w konstytucji liczba posłów oraz, że każdy z posłów mógł wejść do Sali Kolumnowej głównym wejściem i brać udział w każdym głosowaniu. 

Sprawa Mateusza Kijowskiego

Odnosząc się do sprawy płatności KOD-u na rzecz firmy Mateusza Kijowskiego, poseł Nowoczesnej Adam Szłapka powiedział, że lider Komitetu "trochę nie zachował transparentności".

Według ustaleń "Rzeczpospolitej", sześć faktur - każda na kwotę 15 tys. 190 zł 50 gr brutto - zapłacił Komitet Społeczny KOD na rzecz firmy informatycznej należącej do Mateusza Kijowskiego i jego żony, Magdaleny.

"Radziłbym jedynie tyle, żeby wszystkie sprawy, które mogą budzić wątpliwości, były położone na stół i wtedy będzie pełna jasność" - powiedział Szłapka w Radiu Zet. Pytany o przyszłość Kijowskiego, poseł zaznaczył, że "nie jest członkiem KOD-u", a to do nich będzie należała ostateczna decyzja.

Zdaniem innego posła Nowoczesnej Marka Sowy, Kijowski na przestrzeni ostatnich trzynastu miesięcy bez wątpienia całkowicie się w KOD zaangażował. "Pewnie lepszą formą było, aby po prostu miał jakąś gratyfikację finansową za swoje działanie, skoro go pochłonęło w całości. Nie można prowadzić działalności całkowicie bez funduszy, to jest po prostu niemożliwie" -  powiedział Sowa w Rozmowie Poranka PR24.

W środę w nocy w oświadczeniu zamieszczonym w mediach społecznościowych lider KOD napisał, że jego spółka świadczyła "usługi na rzecz ruchu".

"Nigdy nie była to pensja, co najwyżej zwrot kosztów części ponoszonej pracy. Jestem w stanie rozliczyć się z każdej złotówki i każdej godziny poświęconej dla KOD-u. Być może zabrakło mi doświadczenia i ostrożności, ale zaręczam, że nie ma w tej sprawie nieuczciwości. Błędem było pewnie połączenie ról lidera i usługodawcy dla KOD. Ale z każdej z tych ról wywiązałem się uczciwie" - napisał Kijowski w oświadczeniu.

Podkreślił, że atak na siebie traktuje "jako kolejną prowokację". "W ciągu 13 miesięcy działania KOD-u rzekomo miałem na komputerze zdjęcia pedofilskie i miałem uczestniczyć w aferze korupcyjnej w PZU. Zostało wyjaśnione, że oba te zarzuty były nieprawdziwe. Teraz jednocześnie wiele redakcji dostało dokumenty i na ich podstawie dokonuje pochopnych ocen" - napisał.

Jego zdaniem "nieprzypadkowo materiały zostały upublicznione w momencie rozpoczęcia cyklu wyborczego w KOD-zie". "Zapewne z intencją, by zaszkodzić i KOD-owi. Wierzę, że będzie inaczej, że zbliżające się wybory w KOD-zie w demokratyczny sposób zweryfikują mój mandat do pełnienia obowiązków przewodniczącego" - zakończył Kijowski.

Dowiedz się więcej na temat: Adam Szłapka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje