Reklama

Reklama

NIK: Doszło do dwóch ataków na nasz samochód

"W poniedziałek doszło do dwóch ataków na samochód należący do Najwyższej Izby Kontroli. Około godziny 17:30 samochód utknął w tłumie w okolicach Tamki. Została dwukrotnie wezwana policja. Policja udzieliła asysty. Następnie ok. godz. 18 na Wisłostradzie tłum kolejny raz zablokował i zaatakował samochód należący do Najwyższej Izby Kontroli" – przekazała Interii Anna Matusiak-Rześniowiecka z NIK. "W samochodzie nie było prezesa NIK" – dodała.

Zdarzenie jako pierwsza opisała "Gazeta Wyborcza". W dzienniku czytamy, że to kierowca zachowywał się agresywnie i zaatakował młodych demonstrantów. Jak tymczasem sprawę widzi NIK?

Reklama

"Pomimo próśb protestujący uniemożliwiali dalszy przejazd pojazdu zachowywali się agresywnie względem pracownika Najwyższej Izby Kontroli, kierowali w jego stronę groźby pozbawienia życia i zdrowia oraz zagrozili zniszczeniem pojazdu" - czytamy w przesłanym do redakcji Interii komunikacie podpisanym przez Annę Matusiak-Rześniowiecką z biura komunikacji NIK.

"Osoby, które zostały utrwalone na materiale upublicznionym przez GW, były bardzo agresywne, wulgarne i stwarzały bezpośrednie zagrożenia dla zdrowia i życia pracownika Najwyższej Izby Kontroli" - przekonuje Anna Matusiak-Rześniowiecka z NIK.

Możliwe kroki prawne

Podobnie sprawę miał widzieć kierowca, który w pewnym momencie miał poczuć się zagrożony.

"Bał się zarówno o swoje bezpieczeństwo, jak i bezpieczeństwo mienia, które zostało mu powierzone. Wsiadł do auta i uprzedzając, że rusza powoli, oddalił się z miejsca, gdzie został zatrzymany. Jeden z mężczyzn próbował jeszcze zablokować mu drogę, ale widząc, że samochód zaczyna się poruszać, w końcu przesunął się z toru jazdy" - czytamy w komunikacie.

Teraz sprawą mają się zająć właściwe służby NIK. Niewykluczone, że zostanie ona skierowana do prokuratury. Tym bardziej, jak podkreśla NIK, że "do wskazanych ataków doszło w momencie, gdy pracownik wykonywał czynności służbowe".

NIK zaznacza, że tego dnia w pojeździe nie było prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia.

ŁUK

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy