Reklama

Reklama

Niejawne przesłuchania. Przewodniczący KRS wyjaśnia

"Jawność przesłuchań kandydatów na sędziów Sądu Najwyższego regulowana jest przepisami; polega ona na dostępie - w trybie informacji publicznej - do protokołów prac zespołów" - podkreślił w poniedziałek sędzia Leszek Mazur, przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa.

W poniedziałek rano Krajowa Rada Sądownictwa rozpoczęła przesłuchania kandydatów na sędziów w Sądzie Najwyższym. Przesłuchania rozpoczęły się od kandydatów do Izby Dyscyplinarnej i Kontroli Nadzwyczajnej, gdzie było najwięcej zgłoszeń.

Reklama

Mazur był pytany na briefingu prasowym, dlaczego przesłuchania są niejawne. "Postępujemy dokładnie zgodnie z przepisami, praca w zespołach jest pracą jawną z tym, że nietransmitowaną - transmitowane są tylko posiedzenia Rady i to dokładnie wynika z ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa" - odpowiedział przewodniczący KRS.

Jak podkreślił, "nie może się zgodzić" z tym, że praca zespołów jest utajniona i niejawna. "Ponieważ jawność jest tutaj regulowana przepisami i ma swoje granice. Polega ona na dostępie - w trybie informacji publicznej - do protokołów prac zespołów" - powiedział Mazur.

Dopytywany, czy będą dostępne stenogramy z przesłuchań, przewodniczący KRS wskazał, że aby uzyskać dostęp do protokołów, należy się zwrócić w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej. 

215 kandydatów

W procedurze zgłoszeń kandydatów do SN na wakujące miejsca było 215 kandydatur, ale część osób wycofała swoje zgłoszenia; liczba kandydatów zaproszonych do spotkań z KRS waha się między 190 a 200 - powiedział przewodniczący KRS sędzia Leszek Mazur.

Mazur podał w poniedziałek dziennikarzom, że "łącznie najwyższa liczba to było 215 kandydatów, ale te dane się zmieniają i pewna liczba wycofała swoje zgłoszenia - myślę, że jest to ok. 20. 9 sierpnia Rada w trybie obiegowym podjęła uchwałę o umorzeniu postępowania co do tych osób. W tym trybie były też podejmowane decyzje o odrzucaniu kandydatur, które nie spełniały wymogów formalnych" - mówił.

"Liczba kandydatów zaproszonych do spotkań waha się między 190 a 200" - wyjaśnił.

Powiedział, że każdy zespół ocenia kandydatów i pracuje indywidualnie, a on nie ingeruje w treść pytań, które zostaną zadane kandydatom. Dodał, że praca jego zespołu zacznie się w środę i sam jeszcze nie wie, jakie pytania zada kandydatom. "Mam jeszcze czas do środy" - zaznaczył.

Jak mówił przewodniczący KRS, każdy zespół organizuje sobie prace tak, jak uznaje to za stosowne, a celem jest zaprezentowanie kandydata i uzyskanie od niego informacji, które zespół uzna za stosowne, które pozwolą ustalić, że ma kwalifikacje na sędziego Sądu Najwyższego. "To nie jest sprawdzian w szkole średniej, nie ma testu, zamkniętych pytań do kandydatów" - powiedział.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy