Reklama

Reklama

Niebezpieczne wraki na dnie Bałtyku. Krytyczny raport NIK

Jak wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli, administracja morska oraz ochrony środowiska nie rozpoznaje zagrożeń, ale też nie szacuje ryzyka związanego z zaleganiem na dnie Morza Bałtyckiego wraków oraz broni chemicznej z czasów II wojny światowej.

Wyniki kontroli NIK "Przeciwdziałanie zagrożeniom wynikającym z zalegania materiałów niebezpiecznych na dnie Morza Bałtyckiego" przedstawiono we wtorek (17 listopada) podczas obrad sejmowej Komisji Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. 

Reklama

Kontrola NIK została przeprowadzona w dniach 10 czerwca - 1sierpnia 2019 r., a obejmowała lata 2016-19. Przeprowadzoną ją w ministerstwach gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej, środowiska, Głównym Inspektoracie Ochrony Środowiska, Urzędach Morskich Gdyni, Słupsku i Szczecinie. 

Inspektorzy NIK sprawdzali także Morską Służbę Poszukiwania i Ratownictwa oraz urzędy wojewódzkie: pomorski, zachodniopomorski oraz warmińsko-mazurski.

Postępująca korozja wraków

- Podjęliśmy tę kontrolę, ponieważ wskutek postępującej korozji wraków i amunicji chemicznej, a także zwiększającego się wykorzystania dna morza Bałtyckiego, wzrasta ryzyko uwolnienia materiałów niebezpiecznych - powiedziała dyrektor delegatury NIK w Gdańsku Ewa Jasiurska-Kluczek. 

Z analizy przedkontrolnej wynika, że w polskim obszarze morskim spoczywa ponad 400 wraków, w tym ok. 100 w samej Zatoce Gdańskiej.

Brak kompleksowej inwentaryzacji

- Przede wszystkim stwierdzono brak inwentaryzacji dna morskiego tzn. nie prowadzono rozpoznania miejsc, ilości, rodzaju oraz stanu materiałów niebezpiecznych za wyjątkiem obszarów torów wodnych, kotwicowisk i miejsc, w których prowadzono inwestycje. Nie opracowano też metodyki szacowania ryzyka związanego ze skażeniem z tego powodu środowiska morskiego - podała Jasiurska-Kluczek. 

Jako przykłady szczególnie groźnych wraków dyrektor wymieniła niemieckie statki "Stuttgart" oraz "Franken". Ten pierwszy to jednostka Kriegsmarine, statek szpitalny o długości 171 m, zatopiony w październiku 1943 r., zalegający na dnie Zatoki Puckiej. Z kolei "Franken" to transportowiec dla wojska o długości 179 m, zatopiony 8kwietnia 1945 r., a wcześniej zbombardowany.

Wrak "Stuttgart"

Jasiurska-Kluczek poinformowała, że Instytut Morski (IM)w Gdańsku w swoich raportach od 2001 r. podawał, że najbardziej skażone jest środowisko dna morskiego w otoczeniu wraku "Stuttgart". 

- Według raportu z 2016 r. Instytutu Morskiego, w otoczeniu tego wraku powiększa się plama oleju o przybliżonej powierzchni 41,5 hektarów. 

Rok wcześniej raport instytutu mówił, że w stan tamtejszego środowiska odpowiada statusowi lokalnej katastrofy ekologicznej, ponieważ wokół wraku wytworzyła się strefa, w której zanikły wszelkie formy życia - mówiła szefowa gdańskiego NIK.IM wskazał, że najlepszą metodą niwelowania zagrożenia, jakie powoduje "Stuttgart" byłoby zasypywanie wraku i osadu na skażonym terenie.

Wrak "Franken"

W przypadku "Frankena" w jego niezbombardowanej części, według raportu współautorstwa IM, może znajdować się wciąż ok. 3 tys. ton oleju napędowego, który wraz z postępującą korozją wraku może przedostać się do wody. 

Statek spoczywa kilka mil morskich na południowy wschód od Półwyspu Helskiego. Według NIK, ministrowie odpowiedzialni za gospodarkę morską i ochronę środowiska "nie podjęli działań rekomendowanych w raportach Instytutu Morskiego" mimo tego, że jest to placówka badawczo-rozwojowa nadzorowana przez ministra gospodarki morskiej.

- Kontrola wykazała, że zarówno administracja morska, jak i administracja ochrony środowiska nie tylko nie rozpoznaje zagrożeń, nie szacowały ryzyka związanego z materiałami niebezpiecznymi, ale i nie przeciwdziałały skutecznie konkretnym i zlokalizowanym zagrożeniom powodowanym przez wraki z paliwem i bronią chemiczną. Nie wystąpiono do państw i bander statków zatopionych w polskich obszarach morskich o pokrycie kosztów usunięcia wraków lub o inną pomoc w usunięciu zanieczyszczeń. Nie podejmowano również działań w celu uzyskania od innych państw informacji o miejscach, ilości i rodzaju broni chemicznej zatopionej w polskich obszarach morskich - mówiła Jasiurska-Kluczek. 

NIK sporządził 23 wnioski pokontrolne, z których ponad połowa została już zrealizowana.

Ważna decyzja premiera

Jako ważną decyzję w tym zakresie Jasiurska-Kluczek wymieniła zarządzenie premiera z 25 września 2020 r. o powołaniu międzyresortowego zespołu ds. zagrożeń wynikających z zalegających w obszarach morskich materiałów niebezpiecznych. W skład tego zespołu weszli przedstawiciele wszystkich instytucji kontrolowanych przez NIK, z wyjątkiem wojewody warmińsko-mazurskiego.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje