Reklama

Reklama

Nie żyje Wanda Sarna, łączniczka słynnego oddziału AK Sosienki

Wanda Sarna, która w czasie wojny była łączniczką pomiędzy więźniami niemieckiego obozu Auschwitz-Birkenau, a dowództwem oddziału AK Sosienki, zmarła w środę w Oświęcimiu. Przeżyła 93 lata - poinformował Bogdan Wasztyl ze stowarzyszenia Auschwitz Memento.

Wanda Sarna z domu Kondal urodziła się 5 sierpnia 1927 r. w Krakowie jako córka Jana i Heleny. Ojciec był maszynistą kolejowym, początkowo pracował w Ostrawie, ale gdy opowiedział się po stronie Polski, przeniósł się do Oświęcimia. Matka zajmowała się domem i opieką nad pięciorgiem dzieci.

Reklama

Wanda przed wojną uczęszczała do szkoły powszechnej w Brzezince. Angażowała się w działalność harcerską. Należała do chóru, grała na skrzypcach.

Marcin Dziubek w monografii oddziału Sosienki napisał, że po utworzeniu przez Niemców obozu Auschwitz Wanda niosła pomoc jego więźniom. Początkowo robiła to samodzielnie, a od 1942 r. w specjalnej komórce ZWZ-AK obwodu oświęcimskiego. Działała w ramach oddziału partyzanckiego Sosienki. Przyjęła pseudonim "Iga". Do jej zadań należał kontakt z więźniami Auschwitz. Organizowała i przekazywała im lekarstwa oraz żywność. Przenosiła też grypsy. Prowadziła nasłuch radiowy.

Niosła pomoc więźniom Auschwitz

Następnie Wanda znalazła zatrudnienie jako sprzątaczka w tzw. Flakutergruppe Auschwitz na terenie obozu. Dzięki temu w miarę swobodnie mogła się po nim poruszać. Znajomość języka niemieckiego, którego szczególnie intensywnie uczyła się po wkroczeniu Niemców, czyniły z niej doskonałą łączniczkę pomiędzy dowództwem oddziału AK Sosienki i więźniami obozu.

W styczniu 1945 r. udzieliła schronienia wielu więźniom, którzy opuszczali obóz w tzw. marszu śmierci.

W 2007 r. za swą działalność została odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Wanda Sarna spocznie w sobotę na cmentarzu w Oświęcimiu.

Oddział AK Sosienki liczył kilkadziesiąt osób. Działał w ekstremalnych warunkach. Ziemia oświęcimska została wcielona do Rzeszy. W mieście i okolicy stacjonowało pięć tys. Niemców. W pobliżu nie było dużych obszarów leśnych. Dowódca - Jan Wawrzyczek - dobierał ludzi zaufanych i oddanych sprawie. Działalność ukierunkowana była na pomoc więźniom Auschwitz. 

Wasze komentarze
No hate

Dodawanie komentarzy pod tym artykułem zostało wyłączone

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym, nasyconym nienawiścią komentarzom, niezależnie od wyrażanych poglądów. Jeśli widzisz komentarz w innych serwisach, który jest hejtem – wyślij nam zgłoszenie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama