Reklama

Reklama

"Nie można korzystać ze środków UE i odcinać się od gender"

​Nie można korzystać ze środków UE, jednocześnie odcinając się od gender - przekonywały Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego i Fundacja Feminoteka, odnosząc się do uchwał podejmowanych przez niektóre samorządy, w których radni krytykują tzw. ideologię gender.

Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego (PTPA) oraz Fundacja Feminoteka zorganizowały w piątek konferencję na temat uchwał polskich rad gmin i miast, w których radni odcinają się od tzw. ideologii gender i deklarują, że będą bronić przed nią mieszkańców. Jak wynika z monitoringu, który przeprowadziły PTPA i Feminoteka, antygenderowe uchwały podjęto w Białymstoku, Ostrołęce, Jaworznie, Łapach i Piasecznie, podobne inicjatywy planowane są w Łowiczu i Wadowicach.

Reklama

Jak informują PTPA i Feminoteka, radni z Ostrołęki napisali w uchwale: "W Polsce podjęto próby instytucjonalnego wprowadzenia gender na różnych płaszczyznach życia społecznego. (...) Tworzone są dokumenty pozornie służące ochronie, bezpieczeństwu i dobru obywateli, które w rzeczywistości zawierają elementy destrukcyjne. Ingeruje się w nich w system wychowawczy dzieci i młodzieży, ogranicza się wolność słowa i możliwość wyrażania poglądów religijnych".

Radni z Łap uznali ideologię gender za "szczególnie szkodliwą, niebezpieczną, niepożądaną, godzącą w podstawy rodziny i wychowania".

Anna Dryjańska z Fundacji Feminoteka podkreśliła, że samorządy, które podejmują lub planują uchwały krytykujące "ideologię gender", jednocześnie korzystają ze środków unijnych, gdzie zapisana jest m.in. zasada gender mainstreaming (jest to patrzenie na każdą podejmowaną publicznie działalność pod kątem równości płci - tak, aby potrzeby kobiet i mężczyzn były brane pod uwagę przy wprowadzaniu przepisów, projektowaniu infrastruktury itp.).

"Te działania są po prostu sprzeczne z prawem europejskim" - zaznaczył przewodniczący PTPA Krzysztof Śmiszek. Przypomniał, że dokumenty europejskie obligują państwa członkowskie UE do wdrażania zasady gender mainstreaming we wszystkich działaniach.

Prezeska Fundacji Feminoteka Joanna Piotrowska zwróciła uwagę, że większość samorządów traktuje kwestie równości płci z dystansem i niechętnie podejmuje działania w tym kierunku. "Badania pokazują, że z równością płci mamy gigantyczny kłopot, nie tylko na szczeblu centralnym, ale również samorządowym" - mówiła.

Dodała, że w szkołach brakuje edukacji równościowej, a jest tam ona szczególnie potrzebna. Jak mówiła, sama prowadzi tego typu zajęcia i z jej doświadczeń wynika, że dzieci mają głowy "napchane stereotypami", posługują się kliszami i kalkami, często chłopcy nie szanują dziewcząt, coraz powszechniejszym problemem jest cyberprzemoc, która dotyka głownie dziewcząt.

"My potrzebujemy równości, na każdym szczeblu. A samorząd ma wielką rolę do odegrania w tej dziedzinie, dlatego że jest najbliżej mieszkańców. I jeśli samorząd będzie podejmował antygenderowe działania, to społeczeństwo będzie narażone na coraz większą nierówność, a kobiety i dziewczęta - na coraz większą dyskryminację" - mówiła Piotrowska.

Śmiszek zapowiedział, że PTPA i Feminoteka złożą wniosek do Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju, do Komisji Europejskiej oraz do marszałków województw, które rozdzielają środki europejskie, w sprawie przeprowadzenia kontroli w tych samorządach, które przyjmują antygenderowe uchwały a jednocześnie realizują projekty unijne.

Wyjaśnił, że chodzi o sprawdzenie, czy zasada równouprawnienia kobiet i mężczyzn jest przez te samorządy wdrażana w projektach realizowanych za pieniądze UE. "Mamy duże obawy, że tak nie jest, skoro władza odżegnuje się od jakichkolwiek równościowych działań" - mówił.

Dodał, że jeśli kontrole wykażą nieprawidłowości, może się to skończyć nawet tym, że pieniądze trzeba będzie zwrócić.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama