Reklama

Reklama

Narzeczona postrzelonego śmiertelnie 21-latka apeluje o spokój w mieście

18-letnia Julia Jęcz, narzeczona śmiertelnie postrzelonego przez policjanta 21-latka zaapelowała w poniedziałek o zachowanie spokoju w Koninie. W rozmowie z reporterką PAP zapowiedziała, że ona i jej znajomi nie będą protestować przed siedzibą konińskiej policji.

"Nie będziemy pokazywać, że jesteśmy słabi. Już pokazaliśmy, co potrafimy. Policja w Koninie będzie pamiętać, czyją krew mają na rękach" - oświadczyła Julia Jęcz, odnosząc się do niedzielnych zamieszek w związku ze śmiercią Adama C. Za pośrednictwem PAP zaapelowała o zakończenie protestów i zachowanie spokoju.

Reklama

Zgromadzeni przez kilkadziesiąt minut wznosili wówczas wulgarne okrzyki, rzucali w policjantów butelkami i kamieniami. Funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego, była też oddana salwa ostrzegawcza z broni gładkolufowej. W działaniach uczestniczyło kilkudziesięciu funkcjonariuszy.

Nadzwyczajne posiedzenie zespołu kryzysowego

W związku z niedzielnymi zamieszkami władze Konina zwołały w poniedziałek nadzwyczajne posiedzenie zespołu kryzysowego, w skład którego weszli komendanci policji i straży miejskiej.

Zespół powstał m.in. po to, żeby - jak wyjaśnił wiceprezydent Konina Witold Nowak - wiedzieć, jak policja zamierza sobie poradzić z "trudną sytuacją i niepokojami społecznymi".

Sytuacja w mieście eskaluje i "to nas bardzo niepokoi" - dodał i zapewnił, że władze oświatowe podjęły działania w celu wyciszenia negatywnych nastrojów.

Rozmowy z uczniami

We wszystkich jedenastu konińskich szkołach od poniedziałku pedagodzy i psycholodzy rozmawiali z uczniami o zdarzeniach, związanych ze śmiertelnym postrzeleniem 21-latka przez policjanta.

"Za pomocą dzienników elektronicznych prosimy też rodziców uczniów, a mamy ich w Koninie ponad 15 tysięcy, by zwracali uwagę na swoje dzieci (...), żeby problem agresji nie narastał" - mówił wiceprezydent Konina.

Mobilizacja przed komendą

Przy bramie wejściowej do Komendy Miejskiej Policji w Koninie w poniedziałek od godz. 15.30 czuwają uzbrojeni i wyposażeni w tarcze ochronne policjanci. Na miejscu jest także wóz z armatką wodną.

Rzecznik prasowy konińskiej policji podkomisarz Marcin Jankowski powiedział, że na miejscu jest łącznie kilkudziesięciu policjantów. Sytuację w mieście w związku z niedzielnymi zamieszkami potraktowano bowiem jako kryzysową.

"Z jednej strony chodzi o tragiczne zdarzenia z czwartku, z drugiej strony o tłum, który w niedzielę przyszedł pod siedzibę komendy, a w ruch poszły kastety, butelki i kamienie" - powiedział w poniedziałek Jankowski.

Według oceny komendy policja konińska musi być teraz przygotowana na różne warianty. "Możemy spodziewać się różnych zachowań ze strony mieszkańców" - dodał podkom. Jankowski.

Jak zginął 21-latek?

14 listopada przed południem na jednym z konińskich osiedli patrol policji próbował wylegitymować 21-latka i dwóch 15-latków; najstarszy zaczął uciekać. Według informacji policji, mężczyzna nie reagował na wezwania do zatrzymania. Goniący go funkcjonariusz użył broni; policja utrzymuje, że był do tego zmuszony; postrzelony 21-latek zmarł.

Postępowanie w tej sprawie wszczęła Prokuratura Okręgowa w Koninie, jednak będzie je prowadzić Prokuratura Regionalna w Łodzi.

Wasze komentarze
No hate

Dodawanie komentarzy pod tym artykułem zostało wyłączone

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym, nasyconym nienawiścią komentarzom, niezależnie od wyrażanych poglądów. Jeśli widzisz komentarz w innych serwisach, który jest hejtem – wyślij nam zgłoszenie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama