Reklama

Reklama

Muszyński: Działanie SN jest bezprawne

Działanie SN jest bezprawne i pokazuje, jak potrzebna jest reforma. Wydawało mi się, że takiej bzdury nie wymyśli nawet najbardziej niedouczony student w największym poimprezowym zwidzie - tak wiceprezes TK Mariusz Muszyński w rozmowie z wPolityce.pl odniósł się do czwartkowej decyzji SN.

Sąd Najwyższy zwrócił się w czwartek do Trybunału Sprawiedliwości UE z pięcioma prejudycjalnymi pytaniami dot. zasady niezależności sądów i niezawisłości sądów jako zasad prawa unijnego oraz unijnego zakazu dyskryminacji ze względu na wiek. SN postanowił też zawiesić stosowanie przepisów trzech artykułów ustawy o SN dotyczących przechodzenia w stan spoczynku sędziów SN, którzy ukończyli 65. rok życia.

Reklama

Muszyński stwierdził, że pytania prejudycjalne zadaje sąd rozstrzygający sprawę, która dot. prawa unijnego, a ustawa o SN - według niego - "nie posiada elementów prawa unijnego". Jak ocenił, działanie SN jest bezprawne zarówno w zakresie zadania pytań prejudycjalnych, jak i zawieszenia niektórych przepisów ustawy o SN.

"Na podstawie kodeksu postępowania cywilnego, Sąd Najwyższy zawiesza przepis ustawy (prawo powszechnie obowiązujące) ze skutkiem erga omnes (zakaz stosowania przez wszystkie organy władzy publicznej). Do dziś wydawało mi się, że takiej bzdury nie da się wymyślić nawet najbardziej niedouczonemu studentowi w największym poimprezowym zwidzie" - mówił Muszyński.

 "Po drugie, postanowieniem tym sędziowie SN potwierdzili, że przynajmniej do 2 sierpnia, rzekomo zawieszone przepisy obowiązywały, bo innych nie można przecież zawiesić. Problem w tym, że sędzia sprawozdawca Krzysztof Rączka, 28 lipca 2018 r. skończył 65 lat, a więc od 5 dni na podstawie tych przepisów jest w stanie spoczynku i nie powinien być w składzie wydającym postanowienie. To paranoja jakaś. Postanowienie wydaje sędzia w stanie spoczynku w sprawie, która go dotyczy" - dodał wiceprezes TK.

Muszyński zaznaczył, że SN jest organem państwa i działa w granicach prawa; ocenił, że SN nie ma "zdolności do kreowania sobie zadań i podstaw prawnych do ich realizacji". "Ten 'wyczyn' SN pokazuje, jak bardzo reforma jest tam potrzeba" - podkreślił.

Według wiceprezes TK, pytania prejudycjalne są niebezpieczne, bo mogą prowadzić do przedefiniowania traktatowego podziału kompetencji między państwo członkowskie a UE.

"Sąd Najwyższy jednak najwyraźniej tego od UE oczekuje. Proszę zajrzeć do uzasadnienia postanowienia dotyczącego pytania prejudycjalnego i zawieszającego stosowanie przepisów ustawy o SN. Skład orzekający Sądu Najwyższego w uzasadnieniu na stronie 21 wprost wskazuje TSUE, jakiej odpowiedzi oczekuje. Wprawdzie TSUE powinien odmówić odpowiedzi, ale myślę, że może wykorzystać okazję, by takie uprawnienie wywieść, i w ten sposób próbować ograniczać władztwo państwa w zakresie zasady podziału władzy" - mówił Muszyński.

"Jest to okazja do osłabienia ustawodawcy w Polsce na rzecz sądownictwa. Jako obywatel uważam to za skandaliczne. Ale jako sędzia, zaskoczę pana, a pewnie także SN oraz TSUE. To możliwość uzyskania tak potężnej władzy, że kusi mnie, żeby powiedzieć, że nie będę narzekał, jeśli TSUE takie uprawnienie wykreuje. Chętnie je twórczo rozwinę we własnym orzecznictwie" - dodał.

SN - jak zaznaczono w komunikacie na stronie sądu "zgodnie z dotychczasowym orzecznictwem TSUE" - postanowił zawiesić stosowanie trzech artykułów ustawy o SN na podstawie art. 755 Kodeksu postępowania cywilnego. Mówi on o "innych wypadkach zabezpieczenia" i stanowi m.in. że "jeżeli przedmiotem zabezpieczenia nie jest roszczenie pieniężne, sąd udziela zabezpieczenia w taki sposób, jaki stosownie do okoliczności uzna za odpowiedni, nie wyłączając sposobów przewidzianych dla zabezpieczenia roszczeń pieniężnych".

W szczególności - na podstawie tego artykułu - sąd może m.in. "unormować prawa i obowiązki stron lub uczestników postępowania na czas trwania postępowania" oraz "zawiesić postępowanie egzekucyjne lub inne postępowanie zmierzające do wykonania orzeczenia".

Według Kancelarii Prezydenta działanie Sądu Najwyższego, polegające na zawieszeniu stosowania niektórych przepisów ustawy o SN, nastąpiło bez prawidłowej podstawy prawnej i nie wywiera skutków wobec prezydenta, ani jakiegokolwiek innego organu. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne