Reklama

Reklama

Mularczyk: Polska dała carte blanche niemalże w każdej sprawie Angeli Merkel

Arkadiusz Mularczyk w bardzo ostrych słowach skrytykował przemówienie Grzegorza Schetyny. W jego ocenie, Polska nie rozwija współpracy z krajami regionu, a wspiera dominującą pozycję Niemiec. Zapowiedział też, że Klub Zjednoczonej Prawicy będzie wnioskował o odrzucenie informacji szefa MSZ o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w 2015 roku.

Grzegorz Schetyna przedstawił w czwartek w Sejmie główne założenia polskiej polityki zagranicznej.

Reklama

- Główny zarzut, panie ministrze, (...) dotyczy braku polityki suwerennej oraz płynięcia w głównym nurcie w sprawach europejskich, szczególnie widać to na przykładzie polityki europejskiej pana poprzednika, ale także pana - powiedział Mularczyk w swym wystąpieniu sejmowym.

Jego zdaniem, "dotychczas MSZ jednoznacznie wspierał dominującą pozycję Niemiec w kształtowaniu i przyszłości polityki integracyjnej, a Polska dała carte blanche niemalże w każdej sprawie kanclerz Angeli Merkel".

Tymczasem - jak podkreślał - z krajami zachodniej Europy mamy wiele sprzecznych interesów; rozbieżności dotyczą - według niego - m.in. pakietu klimatycznego, dostaw surowców energetycznych czy oceny współpracy z Rosją.

Polska nadal nie wykorzystuje też swego najważniejszego atutu, jakim jest rozwój polityki regionalnej - mówił Mularczyk. Wskazywał, że rozwijanie współpracy m.in. w ramach Grupy Wyszehradzkiej oraz poszukiwanie wspólnych projektów z krajami w naszej części Europy dałoby Polsce możliwość budowy pozycji lidera w regionie.

"Zrezygnowaliśmy z podmiotowości"

Przekonywał, że łączy nas z tymi krajami nie tylko wspólna historia, ale też podobna sytuacja gospodarcza i społeczna. - Mamy też wspólne cele z Czechami, Słowacją, Węgrami, Rumunią,  Bułgarią - wskazywał. Tymczasem - jak ocenił - "zrezygnowaliśmy z podmiotowości na rzecz wzmocnienia mocarstw Francji i Niemiec".

Wiceszef klubu Zjednoczonej Prawicy mówił też, że w wielu instytucjach międzynarodowych - UE, ONZ, Radzie Europy - Polacy "nie są godnie reprezentowani". Jego zdaniem rodacy nie pełnią funkcji i stanowisk, jakie powinny im przysługiwać z racji pozycji naszego kraju.

- Panie ministrze, należałoby zawołać: obudź się polska polityko zagraniczna, zrób coś, (...) wstań z kolan - stwierdził Mularczyk. 

"Czy można bardziej upokorzyć Polskę niż robi to Putin?"

Mularczyk mówił w swym wystąpieniu również o tym, że po 5 latach od katastrofy smoleńskiej do Polski wciąż nie wrócił wrak Tu-154, a niedawno strona rosyjska odmówiła Polsce przekazania dokumentów ws. katastrofy smoleńskiej. - Czy można bardziej ukorzyć Polskę i narazić na utratę honoru niż dziś robi to Władimir Władimirowicz Putin? - pytał.

Mówił również o tym, że pomimo wielkiego zaangażowania Polski i wsparcia w sprawie kryzysu ukraińskiego, "odsunięto nas od rozmów ws. Ukrainy". - Dlaczego tak się stało? Dotychczas nikt się z tego nie wytłumaczył. Może denerwowaliśmy Niemców, a może drażnimy Rosję? Skoro powiedziało się "A", dlaczego nie powiedzieliśmy "B"? - pytał. - Czy przypadkiem nie jest tak, że to Francja i Niemcy zdominowały politykę wschodnią, w sytuacji, gdy to nas ona najbardziej dotyczy - mówił.

Zdaniem Mularczyka kolejnym przykładem porażki polskiej dyplomacji jest polityka historyczna. Jak mówił, trzy lata temu sformułowania "polskie obozy zagłady" użył prezydent USA Barack Obama; teraz szef FBI. - Trzeba przywrócić inicjatywę, która wprowadzałaby do polskiego kodeksu karnego odpowiedzialność karną za kłamstwo katyńskie i oświęcimskie - powiedział.

- Polsce potrzebna jest zdecydowana polityka historyczna ukazująca prawdę o II wojnie światowej - kto był sprawcą, kto tę wojnę rozpoczął, a kto był ofiarą - powiedział.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama