Reklama

Reklama

"Misiek" usłyszał kolejne zarzuty. Zakończyło się przesłuchanie

Niespełna dwie godziny trwało środowe przesłuchanie w śląskim wydziale Prokuratury Krajowej uważanego za lidera gangu pseudokibiców Wisły Kraków Pawła M., ps. "Misiek". Usłyszał on cztery zarzuty dotyczące m.in. kierowania zorganizowaną grupą przestępczą i rozboju.

Podejrzany nie przyznał się do winy i odmówił wyjaśnień. Prokuratura wystąpi do sądu o przedłużenie mu aresztu.

M. został w środę po południu przywieziony do śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej. Niedługo później przedstawiono mu zarzuty. "Dotyczą one kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, dokonania rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia w postaci pałki i maczet oraz pobić z ciężkim uszkodzeniem ciała" - mówiła PAP rzecznik Prokuratury Krajowej Ewa Bialik. 

Informację o zakończeniu czynności z udziałem podejrzanego przekazał dziennikarzom po 14., wychodząc z prokuratury, jego obrońca Andrzej Mucha. "Nie odpowiadał na pytania, nie przyznał się do stawianych mu zarzutów i odmówił składania wyjaśnień" - powiedział adwokat. 

Reklama

Za zarzucane M. przestępstwa, do których doszło m.in. w Bytomiu i Katowicach, grozi do 15 lat więzienia. Prok. Bialik powiedziała PAP, że prawdopodobnie jeszcze w środę prokuratura wystąpi do sądu o przedłużenie podejrzanemu okresu aresztowania do 3 miesięcy - wraz z wydaniem europejskiego nakazu aresztowania ten środek zapobiegawczy obowiązuje przez 14 dni od czasu zatrzymania. 

Paweł M. został zatrzymany pod koniec września we Włoszech. Po zatrzymaniu M. czekał w areszcie na ekstradycję. Decyzją tamtejszego sądu po kilkunastu dniach wyszedł na wolność i w ramach dozoru miał obowiązek codziennie zgłaszać się na policję. W czwartek w nocy w asyście polskich policjantów przyleciał z Mediolanu na lotnisko w Warszawie, stamtąd został przetransportowany do aresztu śledczego w Krakowie. 

W sobotę "Misiek" usłyszał zarzuty w małopolskim wydziale PK. Dotyczyły one kierowania zorganizowaną grupą przestępczą oraz przestępstw narkotykowych. Podejrzany także w tamtej sprawie nie przyznał się i odmówił wyjaśnień. Został aresztowany przez krakowski sąd. 

Mec. Mucha powtórzył w środę, że kwestionuje legalność samej ekstradycji - tego, czy możliwe było zatrzymanie i wydanie stronie polskiej jego klienta w sytuacji, gdy złożono zażalenie na europejski nakaz aresztowania. "Z najnowszych informacji, które otrzymaliśmy od adwokata z Włoch, wynika, że ciągle termin rozpoznania jego zażalenia w Sądzie Najwyższym we Włoszech jeszcze nie jest wyznaczony i według informacji, jakie uzyskujemy z Włoch, ta procedura jest prowadzona" - powiedział. 

Prokuratura w Katowicach poszukiwała "Miśka", by przedstawić mu zarzuty związane z kierowaniem grupą przestępczą, ale też przestępstw przeciwko życiu i zdrowiu. Zastępca Prokuratora Generalnego Beata Marczak informowała PAP we wrześniu, że Paweł M. miał znajdować się w grupie przestępców, wśród której przeprowadzono zatrzymania przed kilkoma miesiącami, ale, jak się okazało, wyjechał za granicę. Europejski nakaz aresztowania wydano za nim w maju. 

Paweł M. był wcześniej karany m.in. za to, że w 1998 roku, w czasie meczu Wisły Kraków z włoskim klubem AC Parma, rzucił nożem w piłkarza Dino Baggio, raniąc go. W 2001 roku Sąd Najwyższy utrzymał za ten czyn wyrok 6,5 roku więzienia, orzeczony wobec M. w 2000 roku. Wniosek o kasację został wtedy odrzucony. 

Przed tą sprawą Paweł M. był dwukrotnie karany przez krakowskie sądy: w maju 1997 roku na półtora roku więzienia w zawieszeniu na 3 lata za pobicie mieszkańca Krakowa (karę później odwieszono), a w marcu 2000 roku na rok więzienia za pobicie policjanta. 

Toczące się w Katowicach śledztwo dotyczy kilkudziesięciu przestępstw - m.in. pobić, obrotu narkotykami oraz włamań i kradzieży. Podejrzanych jest w nim około 70 osób, blisko połowa z nich została aresztowana. 

W maju br. podczas operacji z udziałem ponad tysiąca funkcjonariuszy - w tym także Straży Granicznej i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego - na Śląsku i w Małopolsce zatrzymano około 40 osób. Większości przedstawiono zarzuty udziału w zorganizowanych grupach przestępczych. Zabezpieczono wtedy kokainę, amfetaminę, marihuanę, kilkadziesiąt maczet, pałek teleskopowych oraz środki pirotechniczne i siedem sztuk broni. Akcję poprzedziła wielomiesięczna praca CBŚP pod nadzorem wydziałów PK na Śląsku i w Małopolsce. 

W woj. śląskim zatrzymano wtedy około 30 osób. Zatrzymani w śląskim wątku sprawy usłyszeli już wcześniej zarzuty, które obejmują m.in. pobicia, w tym pobicia ze skutkiem śmiertelnym, do którego doszło 24 października 2017 r. w Rudzie Śląskiej. 26-latek został tam pobity pałkami i kijami bejsbolowymi, zmarł tydzień później w szpitalu. Jak wówczas podawano, oprawców prawdopodobnie było około dziesięciu. Według mediów tłem pobicia miały być porachunki tzw. pseudokibiców. 

Nie wiadomo, jak długo jeszcze potrwa śledztwo. Jak podawała prokuratura, trwa kompletowanie materiału dowodowego i weryfikacja linii obrony podejrzanych. Prokuratura nie ujawnia, które osoby przyznają się do winy - wiadomo, że niektóre z nich zdecydowały się na złożenie wyjaśnień. Policja i prokuratura określają sprawę jako rozwojową. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy