Reklama

Reklama

Mirosław Karapyta odchodzi z PSL-u, nie rezygnuje z funkcji marszałka

Nie będę rezygnował z funkcji marszałka, nie czuję się winny - oświadczył marszałek woj. podkarpackiego Mirosław Karapyta. Zrezygnował równocześnie z członkostwa w PSL-u i wszelkich pełnionych w nim funkcji.

Karapyta powiedział, że jest "rozczarowany postawą niektórych kolegów z PSL, którzy na podstawie informacji prasowych i bez jakiejkolwiek próby konsultacji z nim oraz bardzo przedwcześnie wyrażali się w sposób przesądzający o jego winie i wydali na niego polityczny wyrok".

Reklama

Dodał, że "szczególnie boleśnie" dotknęły go oceny lidera struktur PSL na Podkarpaciu posła Jana Burego oraz prezesa Stronnictwa Janusza Piechocińskiego. Karapyta był w PSL m.in. członkiem Naczelnego Komitetu Wykonawczego.

Marszałek woj. podkarpackiego Mirosław K., podejrzany o korupcję i płatną protekcję, opuścił wczoraj areszt w Lublinie po wpłaceniu 60 tys. zł poręczenia majątkowego.

- Do kasy Sądu Rejonowego Lublin-Zachód wpłynęła kwota 60 tys. zł, sąd wydał nakaz zwolnienia podejrzanego z aresztu - powiedział rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie Artur Ozimek.

Dyrektor Aresztu Śledczego w Lublinie płk Bogusław Woźnica potwierdził, że Mirosław K. około godz. 15.30 opuścił areszt.

Mirosław K. zatrzymany został przez CBA w poniedziałek. W środę wieczorem lubelski sąd aresztował go na trzy miesiące, zastrzegając, że ten środek zapobiegawczy ulegnie zmianie, z chwilą złożenia 60 tys. zł poręczenia majątkowego. Sąd dał marszałkowi czas do 8 maja na wpłacenie pieniędzy.

Rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Lublinie Grzegorz Janicki zapowiedział złożenie zażalenia na decyzję sądu o warunkowym areszcie zastosowanym wobec Mirosława K. Prokuratura domagała się bezwzględnego trzymiesięcznego aresztu. "Wniosek o areszt bezwzględny był zasadny, areszt warunkowy jest niewystarczający" - powiedział PAP Janicki.

Adwokat Piotr Sendecki, pełnomocnik Mirosława K., powiedział, że nie będzie odwoływał się od decyzji sądu. "Marszałek przyjął decyzję sądu ze zrozumieniem. Rozumie, że toczy się postępowanie i jakieś środki musiały być zastosowane" - powiedział Sendecki.

Prokuratura Apelacyjna w Lublinie postawiła Mirosławowi K. siedem zarzutów dotyczących czynów popełnionych w latach 2011-2012.

Miał on przyjąć łapówki w kwotach od 1,5 do 30 tys. zł, łącznie kilkadziesiąt tysięcy złotych. Korzyści przyjmowane przez marszałka miały polegać też na opłaceniu mu pobytu na urlopie za granicą i w Polsce. Dwa zarzuty dotyczą korzyści osobistych w postaci zaspakajania potrzeb seksualnych.

Mirosław K. miał za łapówki obiecywać załatwienie spraw związanych z jego kompetencjami jako marszałka województwa i kierowanego przez niego urzędu. Niektóre zarzuty dotyczą pośrednictwa w jednostkach samorządowych, lokalnej policji, a także jednego z ministerstw.

Marszałek miał obiecywać załatwienie pracy w instytucji samorządowej, a także wypłacenie kosztów budowy, mimo że przedsiębiorca, który się o to ubiegał, nie spełnił wszystkich warunków i były zastrzeżenia, czy inwestycja jest prawidłowo wykonana.

Mirosław K. przed sądem nie przyznał się do popełnienia żadnego z zarzucanych mu czynów. Podejrzanymi w tej sprawie są też dwaj przedsiębiorcy z woj. podkarpackiego, Stanisław T. i Zbigniew S., którzy według prokuratury mieli wręczać łapówki marszałkowi. Stanisław T. jest aresztowany od 10 kwietnia; natomiast Zbigniew S., aresztowany w środę, opuścił w czwartek areszt po wpłaceniu 30 tys. zł poręczenia majątkowego.

Dowiedz się więcej na temat: Mirosław Karapyta

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje