Reklama

Reklama

Minister Gliński w RMF FM: W rządzie bardzo różnie się nam pracuje, ale musimy być lojalni

"Nie jestem w stanie oceniać kolegów, bardzo różnie nam się pracuje: lepiej, gorzej. Ale jesteśmy zespołem i musimy być lojalni. Mogę mówić o własnych błędach czy niedociągnięciach. Być może ja jestem obciążeniem" - tak wicepremier Piotr Gliński odpowiedział w Porannej rozmowie w RMF FM na pytanie o ministrów, którzy są obciążeniem rządu Beaty Szydło.

Robert Mazurek, RMF FM: Moje gratulacje! Pan minister, pan premier, jest teraz ojcem najbardziej wyczekiwanego dziecka w Polsce - czytam w tabloidach.

Reklama

Piotr Gliński, wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego: Dziękuję.

To drugie.

- Dziecko drugie.

Rozumiem, że nic więcej w tej sprawie nie chce powiedzieć, ale pan wie, czy dziewczynka, czy chłopiec...

- Dobrze pan rozumie.

W takim razie poprzestańmy na gratulacjach, a porozmawiajmy o polityce. Eurodeputowany PiS prof. Zdzisław Krasnodębski powiedział nam, że w rządzie są ministrowie, którzy dla tego rządu są obciążeniem.

- (cisza)

Cisza zapadła.

- Cóż ja mam komentować? Proszę zapytać pana profesora na ten temat, co miał na myśli.

Czy pan też odbiera to tak, że niektórzy ministrowie są chociażby wizerunkowym obciążeniem dla gabinetu pani premier Beaty Szydło?

- Nie jestem w stanie oceniać kolegów. Bardzo różnie nam się pracuje - lepiej, gorzej.

Panie premierze, pan nie jest w stanie oceniać kolegów?

- Jesteśmy zespołem i musimy być lojalni. W polityce to jest bardzo ważna wartość.

Lojalność lojalnością, ale pan - jako wicepremier - rozumiem, że odpowiada też za całość.

- Ja mogę mówić o własnych błędach czy niedociągnięciach, być może ja jestem obciążeniem... no, panie redaktorze.

Rozumiem, że wszystko świetnie, żadnych obciążeń nie ma, żadnych błędów nie popełniamy?

- Zawsze jest wiele trudności, mogłoby być lepiej, ale generalnie uważam, że rząd pracuje bardzo solidnie, bardzo dobrze, i przede wszystkim - rozwiązujemy wiele problemów.

Platforma też tak uważała.

- Nie było takiego rządu po 1989 roku, który by tyle obietnic wyborczych, zobowiązań już dotrzymał.

I w związku z tym nie należy dokonywać żadnych zmian...

- I w związku z tym mamy, na przykład, doskonale rozwijającą się gospodarkę. 1,5 roku temu wszyscy się martwili o ratingi, teraz ratingi nam rosną.

Po tym jak spadły, trochę wzrosły, to prawda.

- Panie redaktorze, niech pan będzie rzetelny. Przecież wszyscy zapowiadali katastrofę, mówię o całej opozycji i otoczeniu zagranicznym.

Ale ja akurat rzetelnie oddałem sytuację: najpierw trochę spadły, teraz trochę wzrosły.

- Zapowiadano wielką katastrofę, a jest coraz lepiej.

Jest znakomicie i...

- Bezrobocie spada, wzrost gospodarczy rośnie, wpływy do budżetu rosną.

Polska rośnie w siłę, a ludziom żyje się dostatniej.

- Ludziom żyje się faktycznie trochę lepiej. Dobrze by było, gdyby Polska była solidnym, efektywnie funkcjonującym państwem i w tym kierunku zmierzamy.

Towarzyszu wicepremierze, w takim razie na pierwszy zjazd waszej partii, no może nie pierwszy, dotychczas były kongresy...

- No właśnie, towarzyszu redaktorze, nie pierwszy. Proszę się poprawić, bo wylecicie, (trafi) donos na was do - nie wiem jak to się nazywało - wydziału prasowego KC (PZPR).

Kongres PiS 1 lipca, czy zjazd partii... Mówiąc serio, czy to będzie jakiś nowy impuls dla partii? Czy spodziewa się pan jakichś zmian?

- Myślę, że tak. To będzie pierwsze spotkanie tego typu od momentu, kiedy sprawujemy władzę, więc to będzie duże znaczenie programowe, a także integrujące środowisko.

Jakby pan sam siebie przeczytał, to by pan zobaczył, że w tym, co pan powiedział, nie ma żadnej treści.

- Ma treść, ponieważ będą nowe treści programowe przedstawione na kongresie.

Ale jakie, czego się należy spodziewać?

- Dowie się pan 1 lipca, przecież ja nie mogę tego ujawniać.

Słyszę: nowy impuls, nowe treści (programowe), integracja.

- Pracuje w tej chwili grupa programowa z panią premier, z panem prezesem, kilka innych osób. Na pewno przedstawimy interesujące rozwiązania programowe - tak interesujące, jak dotychczas realizowane.

Drodzy rodacy, jeżeli wy w tym treść jakąś znaleźliście, to gratuluję. Ja nie znajduję, dlatego przejdziemy do innych konkretów.

- Jest pan rozczarowany, że panu nie ujawniam tajemnic politycznych.

Jakich tajemnic?

- Programowych - co nowego przedstawimy.

Jest lub będzie powołany pełnomocnik do spraw obchodów stulecia...

- Tak, minister Sellin jest pełnomocnikiem rządu do spraw obchodów stulecia niepodległości Polski.

Ja już słyszę od pana ministra, że w ramach tego programu - tego, który wdrażacie - nie będą finansowane inwestycje. Czyli nie będzie nic z tych takich hucznych zapowiedzi, że stulecie niepodległości obejdziemy z takim wypasem, z takimi fajerwerkami.

- Wie pan, no z wypasem nie należy obchodzić, natomiast trzeba obchodzić godnie i na odpowiednim poziomie. Będą realizowane te inwestycje, które już żeśmy rozpoczęli: to jest sieć muzeów, między innymi właśnie w listopadzie 2018 roku otworzymy muzeum..

Historii Polski?

- Marszałka Piłsudskiego w Sulejówku...

A kiedy Muzeum Historii Polski?

- Najprawdopodobniej muzeum w stanie surowym będzie już gotowe i będzie pierwsza ekspozycja taka tymczasowa.

Czyli jeszcze nie całkiem.

- Jak pan widzi, roboty na Cytadeli (Warszawskiej) się rozpoczęły.

Pan marszałek, minister Radosław Sikorski, ciągle mówi o tym, że należy zburzyć Pałac Kultury i, na przykład, setna rocznica odzyskania niepodległości to byłby znakomity pomysł.

- Radosław Sikorski?

Radosław Sikorski, jest...

- Zapomniałem o tym polityku. Jeszcze chciałem powiedzieć o niepodległej, my mamy np. dwa otwarte konkursy na działalność taką oddolną, dla obywateli, stowarzyszeń, samorządów, które będą mogły się włączyć w sposób autorski...

Ale konkursy, na co?

- Na najróżniejsze przedsięwzięcia związane ze stuleciem. Upamiętniające, edukacyjne, takie, które uczczą to stulecie.

Ale z całym szacunkiem, czy sieć muzeów to jest dokładnie to, czego Polacy najbardziej potrzebują?

- Myślę, że też potrzebują, ponieważ były w tej kwestii olbrzymie zaległości. Każda wspólnota polityczna potrzebuje wartości, potrzebuje symboli, potrzebuje refleksji na temat swojej przeszłości i dziedzictwa.

Ale są kapitalne muzea: Muzeum Powstania (Warszawskiego), Muzeum (Historii Żydów Polskich) POLIN, podobno Muzeum II Wojny Światowej również jest bardzo dobre.

- Wiele innych muzeów jest potrzebnych i te muzea budujemy. Na przykład nie ma muzeum Bitwy Warszawskiej, nie ma muzeum, które by upamiętniało wielką polską wiktorię w 1920 roku.

To nie ta wojna, ja mówię o II wojnie światowej.

- A jeżeli chodzi o II wojnę światową, to muzeum funkcjonuje bez przeszkód.

No tak, bez przeszkód...

- Interesującą kwestią jest to..

Jakbym mógł zadać pytanie, to bym je zadał, a skoro nie...

- Proszę bardzo, to już, panie redaktorze, wasza kolej.

To towarzysz zajmie się teraz kawą, a ja spytam, bo były dyrektor Paweł Machcewicz mówi, że jeśli dokonane zostaną zmiany w ekspozycji, to on i inni twórcy zapowiadają proces.

- Ja już nie chcę komentować tych wypowiedzi, bo one są niepoważne. Jest oczywiste, że prawa autorskie w takim przypadku nie powinny w stu procentach należeć do autora ekspozycji, tylko - przynajmniej w jakimś dużym procencie - do organizatora danej instytucji kultury. Jeżeli pan dyrektor Machcewicz, gdy był dyrektorem, nie zapewnił w umowie z tymi, którzy projektowali tę ekspozycję, odpowiednich praw dla właściciela i dla organizatora, to znaczy, że nie dopełnił swoich obowiązków.

Z Gdańska przenieśmy się do Krakowa. Tam został ogłoszony wynik konkursu na dyrektora Teatru Starego. Jan Klata odchodzi, nowym dyrektorem zostanie Marek Mikos; wiceszefem, szefem artystycznym (zostanie) reżyser Michał Gieleta. Część środowiska artystycznego - zespół Teatru Starego - protestuje. Mówi, że to jest motywowane politycznie.

- Jeszcze jedna uwaga do Muzeum II Wojny Światowej. W zeszłym tygodniu było rozstrzygnięcie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Wszystkie zażalenia w stosunku do decyzji o połączeniu instytucji zostały oddalone. Warto o tym powiedzieć, bo jakoś "Gazeta Wyborcza" na ten temat nie pisała. Jeżeli chodzi natomiast o decyzję dotyczącą Teatru Starego w Krakowie - odbył się konkurs, ponieważ dobiegła końca kadencja dyrektora Klaty. Odbył się konkurs na nowego dyrektora, zgodnie z prawem, zgodnie ze wszystkimi formalnymi przepisami. Tak, wygrał Marek Mikos - menedżer kultury, krytyk teatralny, człowiek, który był kierownikiem literackim teatru, pochodzi z Krakowa.

Pan może nas zapewnić, że to nie jest żadna decyzja polityczna.

- Ale co ma... Marek Mikos nie jest człowiekiem naszego obozu politycznego. Jest, jeżeli chodzi o poglądy, pewnie gdzieś w centrum. Jest człowiekiem, który przedstawił bardzo ciekawy program, ja czytałem ten program i - tak jak pan powiedział - na dyrektora artystycznego zaproponował najbardziej znanego chyba polskiego reżysera za granicą, a nieznanego, czy słabo znanego, w Polsce. Gieleta to jest wielkie nazwisko za granicą. Zdolny, wybitny artysta.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne