Reklama

Reklama

Miller atakuje Tuska: Rząd zajmuje się obsługą kryzysu

Polska musi wrócić na ścieżkę szybkiego rozwoju - mówił szef SLD Leszek Miller w debacie nad tzw. drugim expose premiera. Dowodził, że dziś sytuacja jest tak zła, że śmietniki służą do szukania pożywienia i porzucania niemowląt w wyniku nieludzkiej ustawy antyaborcyjnej.

Miller podkreślił też, że nie rozumie celu, w jakim premier wniósł o wotum zaufania dla swojego rządu. - Nic pan nie zostawił na czarną godzinę, a może ona jest dopiero przed panem - powiedział szef SLD w piątek w Sejmie.

Reklama

Przekonywał, że aby w Polsce poprawiał się stan życia mieszkańców i aby doganiał on standardy UE potrzebny jest wzrost gospodarczy znacznie wyższy niż obecne 2,2 proc. - Niezbędny jest zatem powrót na ścieżkę szybkiego rozwoju gospodarczego; mówię powrót, bo za rządów SLD Polska zawsze na tej ścieżce była - zaznaczył.

"Śmietniki służą do porzucania niemowląt "

Teraz - zdaniem Millera - do Polski już dotarł kryzys. - Rząd z nim nie walczy, tylko zajmuje się obsługą kryzysu - ocenił. Wyliczał, że w kraju rośnie bezrobocie, maleją inwestycje, zwiększają się różnice w dostępie do edukacji, służby zdrowia i pracy, podczas gdy Sejm zajmuje się projektem ws. aborcji.

- Trzeba budować taką Polskę, w której śmietniki służą do wyrzucania śmieci, nie do szukania pożywienia; dziś, mimo miliardów napływających do nas z Unii Europejskiej muszę powiedzieć to samo: śmietniki nadal służą to szukania pożywienia, a także do porzucania niemowląt w wyniku nieludzkiej ustawy antyaborcyjnej, którą sejmowa czarna sotnia ma jeszcze zamiar zaostrzyć - powiedział.

"Wojna PO z PiS to nie jest nasza wojna"

Zwrócił się też do "ludzi lewicy", którzy "dali się zwieść i schronili się pod dziurawym parasolem Platformy Obywatelskiej": "wojna PO z PiS to nie jest nasza wojna; nie musicie wybierać między prawicą i prawicą. Macie SLD, które strzeże lewicowych wartości i potrafi was chronić przed powrotem IV RP. Nie musicie mieszkać kątem u obcych. Jest gdzie i po co wracać".

Oceniając pomysły gospodarcze premiera, szef Sojuszu wyraził zadowolenie, że chociaż część pomysłów SLD została wykorzystana. - Szkoda tylko, że tak mało - zaznaczył i zapowiedział, że SLD poprze wszystkie inicjatywy, które wpłyną korzystnie na wzrost gospodarczy.

"Olbrzymie rozwarstwienie społeczne"

Miller ocenił, że największym problemem społecznym Polski jest "olbrzymie rozwarstwienie społeczne". - Tylko w ubiegłym roku przybyło w Polsce 1,5 tys. nowych milionerów, a jednocześnie 2,5 mln ludzi znalazło się w skrajnym ubóstwie - alarmował. Zaznaczył, że sytuację społeczeństwa mierzy się według najgorzej sytuowanych.

"Nie ma większej hańby dla rządzących niż chore dzieci"

Polsce potrzeba więcej solidarności - zaznaczył Miller. Jak powiedział, przesłał w czwartek do marszałek Sejmu projekt ustawy przywracającej trzecią, 40-proc. stawkę podatkową. Jego zdaniem jej likwidacja przez PiS była "prezentem dla bogatych", a PO, chcąc wyrównać braki w budżecie spowodowane tą obniżką, podwyższyła podatek VAT, co uderzyło w najbiedniejszych.

Kontynuując krytykę gabinetu Tuska, szef SLD ocenił, że "z rządu nadziei zostały już tylko nadzieje rządu". Jako przykłady patologii społecznych, z którymi nie umiał poradzić sobie rząd, przytoczył głośne medialnie sprawy bicia i zabójstw dzieci w rodzinach zastępczych i "dramatyczną" sytuację Centrum Zdrowia Dziecka. "67 lat po wojnie państwo nie jest w stanie leczyć swoich dzieci, a przecież nie ma większej hańby dla rządzących niż chore dzieci odganiane od drzwi szpitali" - mówił.

Także edukacja - zdaniem Millera - ucierpiała wskutek działań obecnej Rady Ministrów. - Parę lat temu Polskę zalały billboardy z podobizną Tuska z napisem: nie róbmy polityki, budujmy szkoły; dziś wiadomo, że był to żart, tamto hasło powinno brzmieć: róbmy politykę, zamykajmy szkoły - ironizował, dodając, że rząd koalicji PO-PSL zamknął bardzo dużo szkół. Ocenił, że propozycje premiera dotyczące budowy nowych żłobków czeka prawdopodobnie taki sam koniec.

Nawiązując do własnego doświadczenia jako premiera, mówił: "podobnie jak dziś premier Tusk, w czerwcu 2003 r. złożyłem wniosek o wotum zaufania dla Rady Ministrów".

"Sejm jest najgorszym miejscem do spowiadania się"

Dodał, że w dniu głosowania nad wotum zaufania dla jego rządu ówczesny wicemarszałek Sejmu i szef PO Donald Tusk oświadczył w radiu, że Sejm nie jest najlepszym miejscem do spowiedzi. "Jeśli pan premier ma poczucie grzechu, to niech idzie do spowiedzi. Sejm jest najgorszym miejscem do spowiadania się ze wszystkich grzechów. Z tym, że w polityce akurat grzechy, szczególnie jeśli jest się premierem, widać gołym okiem" - cytował Miller ówczesne słowa Tuska. "Miał pan rację, panie premierze, rzeczywiście widać" - skwitował szef Sojuszu.

Dowiedz się więcej na temat: kryzys | Donald Tusk | Leszek Miller | Leszek Miller | Sejm RP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje