Reklama

Reklama

MEN: Polskie szkoły są gotowe na przyjęcie sześciolatków

- Polskie szkoły są przygotowane na przyjęcie sześcioletnich dzieci do pierwszych klas - zapewnia MEN. Resort przypomniał, że 1 września 2014 r. ok. 400 tys. sześciolatków podejmie naukę w podstawówkach. Informację MEN w Sejmie skrytykowali m.in. posłowie PiS.

W środę posłowie dwóch komisji: Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej rozpatrywali informację MEN o stanie przygotowań szkół do objęcia obowiązkiem szkolnym dzieci sześcioletnich. Za szkoły w tej sprawie odpowiadają samorządy, które na swoim terenie organizują i finansują oświatę.

Reklama

Szkoły, nauczyciele i samorządy są przygotowane na przyjęcie sześcioletnich dzieci do pierwszych klas w 2013 i 2014 r. - oświadczyła wiceminister edukacji Joanna Berdzik. - Już w 90 proc. naszych szkół dzieci sześcioletnie w takiej czy innej formule uczestniczą w edukacji - mówiła. Podkreśliła, że samorządy już w 2012 r., gdy początkowo wszystkie sześciolatki miały rozpocząć naukę, były gotowe na ich przyjęcie do szkół. Podobną opinię - jak dodała - wydali dyrektorzy szkół z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty.

Z informacji MEN wynika, że w roku szkolnym 2012/13 do pierwszej klasy szkoły podstawowej poszło 17,62 proc. populacji sześciolatków; w 2011/12 - 19,43 proc.; w 2010/11 - 9,4 proc.; a w pierwszym roku reformy 2009/10 - 4,25 proc. W 2014 r. do szkół mają pójść wszystkie dzieci urodzone w 2008 r., czyli ok. 400 tys. sześciolatków.

Wiceszefowa MEN podkreśliła, że obniżenie obowiązkowego wieku szkolnego związane jest z podjętym przez rząd upowszechnianiem edukacji przedszkolnej. Przypomniała, że w tym roku do budżetów gmin trafi 320 mln zł, które mają być przeznaczone m.in. na obniżenie od 1 września 2013 r. opłat za przedszkola, wnoszonych przez rodziców. Rząd zapowiada, że w 2015 r. z przedszkoli będzie mogło korzystać 90 proc. dzieci, a w 2016 r. do przedszkoli będą mogły chodzić wszystkie dzieci w wieku od 3 do 5 lat. Berdzik dodała też, że w ostatnim czasie w szkołach znacznie poprawiły się warunki higieniczno-sanitarne, m.in. zapewniono ciepłą wodę. Wzrosło bezpieczeństwo uczniów i poprawiły się warunki ich przebywania w świetlicach szkolnych.

Posłowie PiS i Solidarnej Polski zwrócili jednak uwagę, że jednym z najważniejszych zagrożeń dla powodzenia reformy obniżenia obowiązkowego wieku szkolnego jest kumulacja w 2014 r. dzieci sześcio- i siedmioletnich w pierwszych klasach.

- W 2014 r. wszyscy staniemy w obliczu katastrofy - alarmował były wiceminister edukacji i poseł PiS Sławomir Kłosowski, tłumacząc, że w 2014 r. nie będzie już tak znaczącego jak w 2012 r. niżu demograficznego wśród sześcio- i siedmioletnich dzieci. - W 2014 r. będzie już po tym niżu i sytuacja będzie jeszcze bardziej niebezpieczna. Samorządy już w tej chwili mówią o tym, że dwuzmianowość stanie się powszechnym zjawiskiem - mówił.

Ze zdaniem Kłosowskiego zgodziła się posłanka Solidarnej Polski Marzena Wróbel, która dodała, że w 2014 r. z powodu kumulacji dzieci w szkołach zwiększy się liczba uczniów w pojedynczych klasach. - O jakiej indywidualizacji, o jakiej przyjaznej szkole możemy mówić wtedy, kiedy oddziały szkolne są przepełnione do granic możliwości - pytała posłanka. Krytykując informację MEN oceniła, że jest ona "jedynie propagandą sukcesu pozbawioną realnych danych".

MEN zapewnia, że przesunięcie terminu wprowadzenia obniżenia wieku szkolnego o dwa lata nie wpłynie na liczbę uczniów, która będzie się uczyła w szkołach podstawowych. Nie zmieni się też liczba dzieci w pojedynczych klasach. - Liczba uczniów w szkołach podstawowych od września 2014 r. będzie wynosiła 2,58 mln i będzie mniejsza o 14 tys. od liczby uczniów w tych szkołach w roku szkolnym 2005/2006 - czytamy w informacji MEN.

Resort szacuje, że jeśli w 2013 r. naukę w szkole rozpocznie ok. 116 tys. dzieci sześcioletnich (ok. 30 proc. rocznika), to w 2014 r. w pierwszych klasach będzie o 270 tys. uczniów więcej.

- Dla tej liczby dzieci potrzebnych będzie około 15 tys. oddziałów przy założeniu, że średnia liczba uczniów w klasie pierwszej będzie równa 18 - informuje resort. Zwraca uwagę, że z danych z Systemu Informacji Oświatowej wynika, że z powodu niżu demograficznego w szkołach podstawowych w roku szkolnym 2011/2012 było ponad 23,5 tys. pomieszczeń dydaktycznych, w których nie uczyli się uczniowie. - Te pomieszczenia będą mogły być wykorzystane jako sale lekcyjne w momencie wprowadzenia obniżenia wieku szkolnego - dodaje MEN.

Zaznacza też, że w 2014 r. dla sześciolatków w pierwszych klasach mogą zostać przekształcone dotychczasowe oddziały przedszkolne. - Ta operacja nie będzie wymagała dodatkowego przygotowania sal lekcyjnych, ponieważ są już one przystosowane do potrzeb młodszych dzieci. Gminy nie poniosą również kosztów związanych z koniecznością utworzenia oddziałów przedszkolnych dla dzieci pięcioletnich, ponieważ już dzisiaj wszystkie dzieci pięcioletnie mają zagwarantowane miejsca w wychowaniu przedszkolnym - przekonuje resort.

Po głosowaniu sejmowe komisje skierowały informację MEN do dalszych prac parlamentarnych.

Obowiązek szkolny dla dzieci sześcioletnich został wprowadzony do polskiego systemu edukacji ustawą w 2009 r. Początkowo wszystkie sześciolatki miały pójść do pierwszej klasy od 1 września 2012 r., natomiast w latach 2009-2011 o podjęciu nauki mogli decydować rodzice. Rząd chcąc jednak dać samorządom dodatkowy czas na przygotowanie szkół, przesunął ten termin o dwa lata, do 1 września 2014 r. To oznacza, że obowiązek szkolny będzie dotyczył dzieci urodzonych w 2008 roku i później.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne