Reklama

Reklama

Matyja: Partia Razem ciekawszą ofertą niż Zjednoczona Lewica

- Nieobecność lewicy w parlamencie to ważna zmiana w życiu publicznym Polski; partia Razem miała ciekawszą ofertę niż Zjednoczona Lewica; sukcesem Razem w wyborach parlamentarnych jest wynik, który uprawni ją do otrzymania dotacji z budżetu - ocenia politolog Rafał Matyja.

PiS z poparciem 38 proc. wyborców zwyciężył w niedzielnych wyborach parlamentarnych. Kolejne miejsca zajęły: PO - 23,4 proc., Kukiz'15 - 9,1 proc., Nowoczesna Ryszarda Petru - 7,2 proc., Zjednoczona Lewica - 7,0 proc., PSL - 5,7 proc., KORWiN - 4,9 proc. i Partia Razem - 3,9 proc. - wynika z sondażu late poll Ipsos dla TVP1, TVN24 i Polsat News.

Parlament bez lewicy

Reklama

- To będzie pierwszy parlament bez lewicy. Na pewno duży wpływ na jej porażkę miała ostatnia debata i pokazanie się w niej Adriana Zandberga (partia Razem) jako ciekawszego lidera lewej strony. Barbara Nowacka wypadła blado chociaż po słabej debacie Szydło-Kopacz lewica wpadła w triumfalny ton, że teraz pokaże jak wspaniałą ma liderkę. I nie pokazali. A debata partii to był taki moment, który bardzo osłabił lewicę. Wcześniej był chwilowy skok po jednej bardzo dobrej konwencji Nowackiej, za którą jednak potem nic nie poszło  - powiedział Matyja.

W jego ocenie już podczas kampanii prezydenckiej "ze słabymi kandydaturami Magdaleny Ogórek i Janusza Palikota" było widać, że jest to obóz przeżywający głęboki kryzys.

- Przypomnijmy, że w poprzednich wyborach partie lewicowe miały łącznie ok. 20 proc., więc ten obecny niski wynik jest niewytłumaczalny. Myślę, że wielu wyborców lewicy nie poszło do wyborów - zauważył politolog.

"Głęboki kataklizm"

Jego zdaniem obecnie przed SLD "duży namysł" i konieczność wyboru nowego kierownictwa.

- Pytanie, czy zdecyduje się na budowę formacji wspólnie z Nowacką - liderką listy koalicyjnej Zjednoczonej Lewicy  - mówił. W jego ocenie, porażkę wyborczą Zjednoczonej Lewicy można ocenić jako "głęboki kataklizm", którego w przeszłości niektóre partie nie przeżywały np. AWS. "Możliwe więc, że SLD albo się rozsypie albo będzie zupełnie nowy pomysł na nowy szyld czy liderów. Na pewno to koniec kariery Leszka Milera, który wrócił, ale nie zagrał swojej wielkiej roli  - podkreślił Matyja.

Według niego partia Razem może być nowym otwarciem dla lewej strony sceny politycznej.

- Faktycznie podczas debaty to, co mówił Zandberg było ciekawsze. I wszystko wskazuje, że Razem dostanie dotację z budżetu, która jest bardzo ważna. I to jest jej sukces, bo większość komentatorów w to wątpiła. To też taka wyraźna zmiana pokoleniowa. Na listach lewicy było pół na pół ludzi, których znamy z Sejmu i zupełnie nowych. A Razem jest partią bardzo młodą, jej kandydaci byli średnio 10-15 lat młodsi od kandydatów Zjednoczonej Lewicy. Wnosi to też nowy sposób postrzegania lewej strony wolny od tych wszystkich kwestii historycznych, które Miller i inni liderzy za sobą ciągnęli  - mówił politolog.

Budowanie "bloku biało-czerwonego"

Odnosząc się do zwycięstwa PiS, powiedział, że z pewnością oznacza ono, że ta partia będzie formowała rząd.

- Fakt, że dużą grupą wchodzi ugrupowanie Pawła Kukiza pokazuje, że ma PiS ma szansę, by w niektórych głosowaniach mieć sojusznika. A być może, o czym powiedział Kaczyński w przemówieniu, będzie poszerzenie klubu PiS, budowanie szerszego "bloku biało-czerwonego". I możliwe, że to oferta albo do całego ugrupowania Kukiza albo jego części, bo ono nie będzie miało prawdopodobnie tak wyraźnej struktury jak partie - zaznaczył Matyja.

Jego zdaniem na ugrupowanie Kukiza zagłosowała część osób, która zaufała mu w wyborach prezydenckich.

- Pamiętajmy jednak, że nie jest to ugrupowanie w ten sam sposób zbudowane jak pozostałe, nie wiem jak ono się w ogóle ukonstytuuje, co z niego w sensie politycznym wyrośnie. Dużą niewiadomą jest też dla mnie Nowoczesna. O każdej partii w zasadzie jestem w stanie więcej powiedzieć, a prawie wszystkie jedynki list Petru to dla mnie ludzie zupełnie nieznani, więc trudno powiedzieć kto tam jest poza nim. To na razie partia jednej twarzy - powiedział politolog.

Przywództwo "merytorycznie słabe"

Ocenił też, że w PO zapewne dojdzie do zmian we władzach, bo przywództwo Ewy Kopacz było "merytorycznie słabe".

- Udało jej się co prawda wyciągnąć PO z takiego syndromu porażki po wyborach prezydenckich, ale nie "ugrać więcej". Skonsolidowała partię, narzuciła pewien porządek na listach i na tym koniec. Myślę, że jeżeli legenda Grzegorza Schetyny jako bardzo sprawnego polityka nie zamieni się teraz na walkę o przywództwo to będzie to też koniec tej legendy. Bo kiedy, jak nie po porażce jest moment, by powalczyć o przywództwo. Zresztą on się dystansował w ostatnim tygodniu kampanii od Kopacz, więc chyba przystąpi do jakiegoś ataku, ale myślę, że dopiero za chwilę. Czeka nas ciekawy okres- podsumował Matyja.

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy