Reklama

Reklama

Mateusz Morawiecki o projekcie PiS: Dąży do zaprowadzenia porządku prawnego

"Proponowane przez PiS zmiany w sprawie sądownictwa dążą do zaprowadzenia porządku prawnego w tym systemie" - uważa premier Mateusz Morawiecki. Jak dodał, spodziewa się, że za parę tygodni zapanuje w tej sprawie "konstruktywny spokój".

W czwartek wieczorem posłowie PiS złożyli projekt nowelizacji przepisów o ustroju sądów i Sądzie Najwyższym, a także o sądach administracyjnych, wojskowych i prokuraturze. Zakłada on m.in. wprowadzenie odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów za działania lub zaniechania mogące uniemożliwić lub istotnie utrudnić funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości, działania kwestionujące skuteczność powołania sędziego oraz działania o charakterze politycznym.

Odwołanie do Francji

Reklama

Odpowiadając na pytania na konferencji prasowej w Brukseli, premier stwierdził, że proponowana przez PiS "ustawa ma prowadzić do tego, by zaprowadzić pewny porządek prawny w tym systemie".

"Byłbym gorącym zwolennikiem tego, żeby włączyć kilka artykułów z ustawy - chyba o ustroju wymiaru sprawiedliwości - francuskiej. Francja jest bardzo demokratycznym krajem, fajnym krajem (...) dlatego polecę uwadze legislatorów, sam jestem posłem teraz, żeby pewne zapisy tej ustawy francuskiej włączyć do naszej ustawy, o ile ich tam nie ma" - dodał.

Premier zaznaczył, że wie, że "w domenie publicznej dyskusja na ten temat już się przetoczyła". "Myślę, że to dodatkowo da do myślenia środowisku sędziowskiemu i za parę tygodni zapanuje spokój tutaj, ale taki konstruktywny, gdzie obie strony zrozumieją, że lepiej jest nie kwestionować wyroków sądów, które zostały wydane przez sędziów powołanych przez nową Krajową Radę Sądownictwa" - powiedział Morawiecki.

Jaki PiS ma cel?

Premier był pytany, czy wie, jaki jest cel projektu zgłoszonego przez PiS i czy go popiera. Dziennikarz zwrócił uwagę, że odczytuje się go jako "chęć uciszenia niepokornych sędziów"; dopytywał premiera, czy nie boi się, że nowe przepisy stworzą nowe pole konfliktu z Brukselą oraz czy prowadził rozmowy na ten temat z szefową KE Ursulą von der Leyen.

Morawiecki powiedział, że sądownictwo nie było tematem jego rozmów z szefową Komisji. Mówił, że rozmów o polskim wymiarze sprawiedliwości "aż tak bardzo szeroko przeprowadzać nie trzeba, chociaż oczywiście jest zainteresowanie tym tematem". Podkreślił, że sądownictwo "należy do kompetencji krajów członkowskich", a Polska kontynuuje reformę wymiaru sprawiedliwości.

Nawiązał też do przypadającej w piątek 38. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego, w czasie którego - jak mówił - bardzo wielu sędziów zostało mianowanych, przez Radę Państwa PRL - "ciało wybitnie niedemokratyczne, podległe instytucjom państwa komunistycznego".

"Dzisiaj mamy takie zestawienie. Jestem ciekaw, jak TSUE rozstrzygnąłby taki dylemat (...), gdyby był skonfrontowany z pytaniem, czy to Rada Państwa - totalitarnego, komunistycznego - powołująca sędziów jest bardziej właściwym organem do powoływania sędziów, niż KRS z bardzo mocnym mandatem demokratycznym" - powiedział szef rządu.

Według niego "dzisiaj zaszła taka okoliczność, że część sędziów, interpretując część zapisów w taki, a nie inny sposób, z wyroku TSUE i żywiąca pewne wątpliwości wobec zmian, które się odbywają, reform, które przeprowadzamy, próbuje kwestionować te zmiany".

Zaapelował, by "nie prowadzić do sytuacji zmierzającej w kierunku chaosu w systemie prawnym". "Bo podważanie wyroków wydawanych przez sędziów powołanych przez nową KRS, powołaną w sposób absolutnie zgodny z prawem, w zgodzie z polską konstytucją jest prostą drogą do chaosu prawnego" - powiedział premier. Przekonywał, że to poprzednia KRS była powołana "z defektem prawnym".

"Myślę, że szacunek do pewnej ciągłości instytucjonalnej spowodował, że nawet rząd PiS, ja również, szanuję sędziów, którzy zostali tam powołani" - powiedział Morawiecki.

Dodał, że z niedawnego wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE, płynie refleksja, która "powinna ostudzić niektóre zapędy, które mogą prowadzić do anarchii, do chaosu prawnego". "I powinniśmy się przed tym wystrzegać" - dodał szef rządu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy