Reklama

Reklama

"Marsz życia" w 70. rocznicę likwidacji getta warszawskiego

Od pomnika Umschlagplatz do domu dziecka, w którym pracował Janusz Korczak - wiodła trasa niedzielnego Marszu Pamięci upamiętniającego 70. rocznicę likwidacji warszawskiego getta. To marsz życia, a nie śmierci - mówił rzecznik praw dziecka Marek Michalak.

Marsz wyruszył sprzed pomnika Umschlagplatz przy ul. Stawki i szedł ulicami: Karmelicką, Dzielną, Smoczą, Nowolipie, Żelazną, Chłodną, Towarową.

Reklama

Jak wyjaśnił dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego Paweł Śpiewak, miejsce, z którego rozpoczęła się trasa marszu ma szczególną wymowę. - Tu gromadzono i wywożono Żydów do Treblinki; tu czekali na załadunek do wagonów towarowych jak zwierzęta (...). Około sześć godzin po wyjechaniu z Umschlagplatz Żydzi, którzy byli w transporcie, byli już martwi - tłumaczył Śpiewak.

Na wyjątkowość dawnego Umschlagplatz zwrócił uwagę także Piotr M. A. Cywiński, dyrektor Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau. - Tu skończyła się pewna Warszawa, tu zaczął się początek końca Żydów warszawskich. Warszawa potrzebowała wiele dekad, aby odnaleźć to miejsce w swoim sercu, dlatego dzisiejsze obchody są takie istotne - powiedział Cywiński.

Jak dodał, "akcja likwidacyjna oddziałała na powojenny kształt miasta, dlatego data 22 lipca powinna jak najmocniej zaistnieć w sercach warszawiaków". Cywiński przypomniał też, że podczas akcji likwidacyjnej getta zginęło 250-300 tys. ludzi.

Marsz upamiętniał przede wszystkim dziecięce ofiary Holokaustu. W tym celu licznie przybyli na marsz warszawiacy otrzymali wstążki, na których wypisano imiona dzieci z getta warszawskiego, które wywieziono na śmierć do obozu w Treblince. Część wstążek była niepodpisana i symbolizowała bezimienne ofiary.

O tragicznym losie dzieci z getta opowiadał Śpiewak. - Dzieci były najłatwiejszą, najbardziej bezbronną ofiarą całej akcji likwidacyjnej. Po jej przeprowadzeniu w getcie pozostało tylko 500 dzieci - mówił dyrektor ŻIH.

- To dzieci były najbardziej dorosłymi ludźmi w getcie. Pomagały starym rodzicom, umiały przejść na aryjską stronę, o wiele lepiej odnajdywały się w tamtych realiach (...). Fakt, że tak szybko dorosły, sprawił, że były podporą swych rodzin - tłumaczył Jan Jagielski z ŻIH.

Marsz zakończył się pod dzisiejszym Domem Dziecka nr 2 im. dr Janusza Korczaka przy ul. Jaktorowskiej, gdzie w latach okupacji mieścił się Dom Sierot prowadzony przez Korczaka. To właśnie stąd 6 sierpnia 1942 r., Korczak, jego współpracowniczka Stefania Wilczyńska i ich 192 nieletnich wychowanków wyruszyli w ostatnią drogę na Umschlagplatz, skąd wysłano ich do Treblinki. Przed gmachem domu uczestnicy marszu zawiesili, niesione ze sobą, wstążki, tworząc pomnik pamięci najmłodszych ofiar Zagłady.

Obecny pod domem dziecka wiceminister edukacji Izraela Menachem Eliezer Moses przypomniał sylwetkę Janusza Korczaka. "Spuścizna Korczaka, jako żydowskiego wychowawcy otrzymała pełne odniesienie w Izraelu. Jest ona wyraźna w podręcznikach, wielu izraelskich pedagogów korzysta z jego doświadczenia" - mówił Moses.

- Jesteśmy innymi ludźmi niż byliśmy godzinę wcześniej. Ten marsz nas połączył - podsumował naczelny rabin Polski Michael Schudrich.

Na jednoczącą rolę marszu wskazał również rzecznik praw dziecka Marek Michalak. "Przeszliśmy dziś trasę od Umschlagplatz (...) do tego miejsca, gdzie 100 lat temu powstał Dom Sierot i gdzie rodziła się zasada podmiotowości dziecka, rozwijania odpowiedzialności za siebie i za innych, gdzie rodziły się podwaliny dziecięcego obywatelstwa i dziecięcej demokracji. W ogniu praktyki tworzyły się podstawy nowoczesnej, europejskiej filozofii wychowania. Zatem przebyliśmy drogę od znaku śmiercionośnej nienawiści do znaku miłości, czułości i opieki (...). Pokonaliśmy dziś drogę od śmierci do życia" - konkludował.

Ostatnim punktem obchodów jest rozpoczęty wieczorem na ul. Bohaterów Getta(dawnej Nalewki,którą przebiegała trasa wjazdowa do getta), przy parku Krasińskich, koncert plenerowy "Ohel Warszawa".

W koncercie biorą udział muzycy tworzący projekty "Ircha Gdola", "Shofar" i "From thee to thee".

Niedzielne obchody 70. rocznicy rozpoczęcia przez Niemców wielkiej akcji likwidacyjnej getta warszawskiego zainaugurowało otwarcie w Galerii Kordegarda wystawy rysunków "Dziennik Getta - Rysunki. Z Podziemnego Archiwum Getta Warszawskiego". Na ekspozycji pokazano m.in. pięć rysunków nieznanego z imienia żydowskiego artysty z getta - Rozenfelda.

Honorowy patronat nad obchodami sprawowała prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Dowiedz się więcej na temat: Życie | michalak | rzecznik praw dziecka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy