Reklama

Reklama

Mariusz ​Kamiński o protestach: Szanuję, ale nie akceptuję całkowicie formy

- Rozumiem protestujących. Nie akceptuję jako polityk, jako człowiek, formy tych protestów, ale rozumiem, że wielu ludzi uznało, że musi zaprotestować i wyrazić swoje poglądy w tej sprawie. Szanuję to, nie akceptując całkowicie formy - powiedział w czwartek (19 listopada) w Sejmie szef MSWiA Mariusz Kamiński, odnosząc się do wydarzeń w Warszawie.

- Jako Koalicja Obywatelska przygotowaliśmy wniosek o odwołanie wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego w związku z działaniami wobec protestujących kobiet - powiedział Budka w czwartek w Sejmie.

Reklama

Do jego wystąpienia odniósł się w Sejmie szef resortu spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński. - Chcę jasno powiedzieć. Tu przed chwilą pan poseł Budka zapowiedział wniosek o wotum nieufności dla premiera Jarosława Kaczyńskiego. Ten wniosek z uwagi na działania policji. Ten wniosek jest źle skierowany. To ja od samego początku jako minister spraw wewnętrznych w pełni codziennie sprawuję realny nadzór nad formacjami mi podległymi, w tym nad polską policją - podkreślił szef MSWiA.

- To ja mogę być rozliczany i będę rozliczony przez wysoką izbę, bo jak każdy minister jestem gotów poddać się procedurom demokratycznym - zaznaczył Kamiński.

"Macie prawo złożyć wotum nieufności wobec mnie"

Podczas swojego wystąpienia minister poinformował również, że jako minister spraw wewnętrznych ma swoje obowiązki państwowe, które wykonuje. - Jeśli oceniacie, że źle je wykonuję, macie prawo złożyć wotum nieufności wobec mnie. Ale to ja od momentu dużego wybuchu społecznego, jaki nastąpił po 22 października, czyli po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, na bieżąco nadzoruję działania podległych mi służb, w tym policji. I ja ponoszę pełną odpowiedzialność każdego typu, w tym polityczną - tłumaczył.

"Postawiłem policji proste zadania do egzekwowania"

- Postawiłem polskiej policji, w sytuacji dużego konfliktu społecznego, proste zadania do egzekwowania. Po pierwsze zabezpieczyć stabilność państwa. Drugim celem, jaki postawiłem policji w związku z tym, że emocje społeczne były ogromne, było niedopuszczenie do fizycznej agresji między poszczególnymi grupami demonstrantów. Często mieliśmy do czynienia z grupami zorganizowanymi pseudokibiców. Często mieliśmy do czynienia ze zorganizowanymi grupami szkolonymi do walk ulicznych związanymi ze skrajnymi lewicowymi środowiskami - mówił w Sejmie szef MSWiA.

Zaznaczył także, że niezależenie od tego, jakie poglądy były głoszone na ulicy, policja zawsze stosowała te same zasady. - Niezależnie od haseł działania policji miały być i były stanowcze tam, gdzie trzeba działać stanowczo i zdecydowane punktowo, tam gdzie trzeba było działać zdecydowanie. Tam gdzie mogła polać się krew niewinnych ludzi, którzy wyszli na ulicę demonstrować swoje poglądy. Mają do tego prawo. Ale są ograniczenia pandemiczne - powiedział.

Kamiński zwrócił się do Czarzastego

Kamiński zwrócił się także do wicemarszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, który w środę miał "zostać zaatakowany przez policję". - Panie marszałku, nie chcę podgrzewać emocji, ale to co pan zrobił wczoraj, było bardzo niedobre. Podgrzaliście tu wczoraj atmosferę, przekazując nieprawdziwą informację, a funkcjonariusz, który wykonywał swoje obowiązki służbowe przed Sejmem, jest w szpitalu w tej chwili. Ma uszkodzone prawe kolano, rzepkę i więzadła. Na wiele tygodni będzie wyłączony ze służby - dodał. 

Czytaj również: Czarzasty: Zostałem uderzony. Dziś słyszę, że pobiłem policjanta

"Rozumiem protestujących"

- Chcę powiedzieć jasno: rozumiem protestujących. Nie akceptuję jako polityk, jako człowiek, formy tych protestów, ale rozumiem, że wielu ludzi uznało, że musi zaprotestować i wyrazić swoje poglądy w tej sprawie. Szanuję to, nie akceptując całkowicie formy - powiedział Kamiński.

Zaznaczył, że podczas środowych demonstracji oprócz wielu młodych ludzi, którzy byli na ulicach w tej sprawie, były grupy skrajne, które "wzywają wprost do obalania konstytucyjnych organów".

- W Polsce tylko w jeden sposób można zmienić władzę, tylko demokratyczne wybory o tym decydują. Jeden z elementów tych demokratycznych wyborów mieliśmy kilka miesięcy temu. Wybieraliśmy prezydenta masowo, przy najwyższej frekwencji, niemalże w historii polskich demokratycznych wyborów. Uszanujmy to wszyscy - zaznaczył Kamiński.

"Rewolucji nie będzie"

Minister dodał, że nie będzie w Polsce żadnej rewolucji. - Rewolucji rozumianej nie w sensie politycznym i ideowym, bo na pewne rzeczy nie mamy wpływu, ale rewolucji dokonanej siłą, przy użyciu siły wobec konstytucyjnych organów państwa polskiego. Będą funkcjonowały swobodnie Sejm, Senat, rząd i prezydent - mówił Kamiński.

Podkreślił jednocześnie, że każda instytucja publiczna, jeżeli tłum ruszyłby na nią, będzie chroniona przez policję. Jako przykład wymienił ratusz warszawski. - Będzie chroniony i będzie broniony, bo jest to instytucja publiczna. Prezydent Warszawy został wybrany w demokratycznych wyborach - powiedział Kamiński.

Środowe protesty


W środę w Warszawie miały miejsce kolejne protesty związane z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Policja użyła gazu pieprzowego. Kilka osób zatrzymano w związku z naruszeniem nietykalności cielesnej policjantów.

W czwartek podczas konferencji rzecznik KSP nadkom. Sylwester Marczak poinformował, że podczas środowych nielegalnych zgromadzeń w Warszawie policja zatrzymała 13 osób najbardziej agresywnych wobec policjantów. 

"Ostudźcie emocje"

Minister Kamiński odniósł się do stawianych przez opozycję zarzutów, że polska policja jest wykorzystywana do "chronienia prywatnych posesji posłów Prawa i Sprawiedliwości".

- Jeżeli 30 tysięcy ludzi będzie szło pod wasz dom, wykrzykując nienawistne hasła, to mir domowy i bezpieczeństwo każdego będzie chronione, niezależnie z jakiej jest partii - powiedział Kamiński. Szef resortu spraw wewnętrznych poinformował, że "w czasie 11 listopada pojawiły się głosy, że 'pójdziemy pod dom Trzaskowskiego'. Komenda stołeczna nawiązała kontakt z prezydentem Warszawy i była tam ochrona policji, na wszelki wypadek. I każdego z was polska policja będzie broniła, niezależnie od waszych poglądów politycznych, bo takie są obowiązki państwa i policji" - zaznaczył.

Kamiński apelował do posłów opozycji, by nie wprowadzali "wielkich emocji", bo jest to "nieodpowiedzialne", a młodzi ludzie tłumnie wychodzący na ulicę "narażają siebie, swoich najbliższych, swoich kolegów". - Mamy czas pandemii, 600 osób dziennie umiera. Jest rzeczą oczywistą, że brak dystansu i zgromadzenia publiczne się do tego przyczyniają - podkreślał minister spraw wewnętrznych.

Dodał, że polska policja, której zadaniem jest czuwanie nad bezpieczeństwem obywateli, także na demonstracjach jak ta 18 listopada, "spotyka się z agresją osób legitymowanych, funkcjonariusze są obrażani, atakowani fizycznie". Kamiński podkreślił, że działania opozycji mogą przyczyniać się do "poczucia bezkarności" wśród manifestujących. - Ostudźcie te emocje. I pozwólcie polskiej policji spokojnie działać- zaapelował.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje