Reklama

Reklama

Mariusz Błaszczak: Opozycja powinna poprzeć rząd w sprawie polityki wobec słów Putina

Opozycja powinna ustalić wspólne stanowisko w sprawie reakcji na słowa Władimira Putina, a jeśli ważne są dla niej interesy państwa polskiego, powinna poprzeć polskie władze - powiedział szef MON Mariusz Błaszczak.

W "Sygnałach Dnia" w radiowej Jedynce Mariusz Błaszczak był pytany o słowa Donalda Tuska w reakcji na wypowiedzi prezydenta Rosji Władimira Putina.

Reklama

Były premier i były szef Rady Europejskiej napisał na Twitterze, że "wobec bezczelnych kłamstw prezydenta Rosji Władimira Putina i rosyjskiej propagandy potrzebne jest wspólne stanowisko polskich władz i opozycji; tu nie ma miejsca i czasu na wewnętrzny spór".

"Widać, że nie ustalili w opozycji jednolitego przekazu, bo przecież Grzegorz Schetyna i Małgorzata Kidawa-Błońska atakowali rząd w swoich wypowiedziach. Tymczasem jeśli Donald Tusk tak twierdzi, jest bardzo łatwe rozwiązanie - poparcie rządu, poparcie pana premiera Mateusza Morawieckiego" - podkreślił Błaszczak.

"Wystarczy, by totalna opozycja poparła polski rząd"

Według niego oświadczenia premiera Morawieckiego, wydane także w języku rosyjskim i angielskim, są najlepszym przykładem skutecznego sposobu postępowania wobec wypowiedzi prezydenta Rosji. "Wystarczy, by totalna opozycja poparła polski rząd" - zaznaczył Błaszczak. "Niech ustalą, jakie zdanie mają na ten temat, a po drugie, jeśli rzeczywiście ważne są dla nich interesy Polski i państwa polskiego, to niech poprą polskie władze" - dodał minister.

W ubiegłym tygodniu prezydent Rosji skrytykował wrześniową rezolucję Parlamentu Europejskiego dotyczącą wybuchu II wojny światowej. Putin wyraził m.in. ocenę, że przyczyną II wojny światowej był nie pakt Ribbentrop-Mołotow, a pakt monachijski z 1938 r. Podkreślił też wykorzystanie przez Polskę układu z Monachium do realizacji roszczeń terytorialnych dotyczących Zaolzia. Przekonywał m.in., że we wrześniu 1939 r. Armia Czerwona w Brześciu nie walczyła z Polakami i w tym kontekście "niczego Polsce Związek Radziecki w istocie nie odbierał".

Putin sformułował też zarzuty wobec przedwojennego polskiego ambasadora w Niemczech Józefa Lipskiego, który - według rosyjskiego prezydenta - miał obiecywać postawienie w Warszawie pomnika Hitlerowi, jeśli wysłałby on polskich Żydów na zagładę do Afryki. "Łajdak, antysemicka świnia, inaczej powiedzieć się nie da. W pełni solidaryzował się on (Lipski - red.) z Hitlerem w jego antysemickim nastawieniu i, co więcej, obiecywał wystawić mu w Warszawie pomnik za niegodziwości wobec narodu żydowskiego" - mówił Putin, uczestnicząc w posiedzeniu kolegium kierowniczego resortu obrony Rosji.

W niedzielę do słów prezydenta Rosji odniósł się premier Mateusz Morawiecki. "Prezydent Putin wielokrotnie kłamał na temat Polski. Zawsze robił to w pełni świadomie. Zwykle dzieje się to w sytuacji, gdy władza w Moskwie czuje międzynarodową presję związaną ze swoimi działaniami. I to presję nie na historycznej, a na jak najbardziej współczesnej scenie geopolitycznej" - czytamy w oświadczeniu szefa polskiego rządu.

Oświadczenie zostało przetłumaczone na język angielski i rosyjski. Wersja angielska dostępna jest m.in. na stronie KPRM, a rosyjska na stronie Ambasady RP w Moskwie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne