Reklama

Reklama

Marek Suski: Być może Sebastian K. zmienił zdanie po interwencji opozycji

Być może kierowca seicento zmienił zeznania po interwencji posłów PO i Nowoczesnej; opozycja od dłuższego czasu próbuje ze sprawy wypadku zrobić jakąś hiperaferę - powiedział we wtorek wieczorem Marek Suski (PiS). To bzdura - uważa poseł PO Arkadiusz Myrcha.

Suski i Myrcha byli pytani w Polsat News o to, jak oceniają informacje Prokuratury Regionalnej w Krakowie, że 21-letni Sebastian K. (podejrzany o nieumyślne spowodowanie wypadku, w którym ucierpiała premier Beata Szydło) nie przyznał się do winy. Posłom przypomniano, że wcześniej m.in. szef MSWiA Mariusz Błaszczak i małopolska policja podawali informacje, że kierowca seicento przyznał się do winy.

Reklama

"Kierowca ma prawo zmienić zdanie. Z pierwotnych informacji mieliśmy taki przekaz, że przyznał się do winy, jak sądzę po interwencji panów Budki i Sowy być może zmienił zdanie" - powiedział Suski. Nawiązał do tego, że w sobotę posłowie Borys Budka (PO) i Marek Sowa (Nowoczesna) spotkali się z kierowcą fiata i zadeklarowali, iż zapewnią temu uczestnikowi wypadku najlepszą ochronę prawną. Ocenili, że "to sprawa dziwna, że w ciągu kilku godzin wydano na młodego człowieka wyrok".

"Wybitni doradcy od doradzania powiedzieli: 'nie przyznawaj się do winy, być może trudniej będzie udowodnić winę'; nie wiem. Oczywiście ja nie byłem tam i nie widziałem, jak było. Natomiast podejrzany ma prawo zmienić zdanie. Opozycja od dłuższego czasu próbuje z tej sprawy zrobić jakąś hiperaferę. No i słyszeliśmy, że oni będą udzielać wszelkiej pomocy prawnej, dotarli do niego, rozmawiali z nim, więc być może to jest wpływ tych, którzy przekonywali, wybitnych fachowców od zacierania prawdy" - dodał Suski.

Odpowiedział mu Arkadiusz Myrcha. "Nie, to jest absolutna bzdura. Zresztą pan Sebastian już wcześniej powiedział, że o tym, iż przyznał się do winy, dowiedział się z mediów" - przekonywał. Mówił, że nie powinno być tak, że następnego dnia po wypadku ogłasza się, kto jest winny.  

"Jeżeli w pierwszym momencie ten pan opisał ten wypadek i przyznał się do tego, to i prokuratura tak twierdzi i funkcjonariusze BOR tak twierdzą, i minister (szef MSWiA Mariusz Błaszczak), który dostał taki przekaz od tych, którzy byli tam na miejscu. Uważa pan, że i prokuratura, i borowcy i wszyscy kłamią, że ta osoba przyznała się do winy?" - pytał Myrchę poseł Suski.

Poseł PO w odpowiedzi mówił, że kierowca seicento nie dostał załącznika do protokołu z treścią swoich wyjaśnień. "Tam powinien być jego podpis" - mówił. Podkreślał, że "to elementarz", że po wypadku przesłuchuje się uczestnika zdarzenia, sprawdza się jego stan zdrowia i sporządza się protokół oraz że przekazuje się mu egzemplarz protokołu podpisany przez niego samego. "Tego nie było" - mówił Myrcha.

W piątek ok. godz. 18.30 w Oświęcimiu doszło do wypadku, w którym poszkodowana została premier Beata Szydło. Rządowa kolumna trzech samochodów (pojazd premier jechał w środku) wyprzedzała fiata seicento. 21-letni kierowca przepuścił pierwszy samochód, a następnie miał zacząć skręcać w lewo i zderzyć się z autem, w którym była szefowa rządu. Oprócz niej poszkodowani zostali dwaj funkcjonariusze BOR z tego samochodu. 

Dowiedz się więcej na temat: wypadek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje