Reklama

Reklama

Marek Opioła: Państwo polskie nie wyciągnęło wniosków z tego rodzaju incydentów

"Widzieliśmy dziwne rozciągnięcie sytuacji. Niepokoi mnie to. BOR szybciej powinno zapanować nad terenem, współdziałać z policją, ABW, czy prokuraturą. Stan floty, zabezpieczenia najważniejszych osób w państwie powinny być dokładnie sprawdzone"– powiedział o incydencie z udziałem prezydenta gość Kontrwywiadu RMF FM Marek Opioła. Szef sejmowej speckomisji uważa, że "państwo polskie nie wyciągnęło wniosków z tego rodzaju incydentów".

Konrad Piasecki: W RMF FM i na RMF24.pl szef sejmowej komisji ds. służb specjalnych, Marek Opioła, dzień dobry.

Marek Opioła: Dzień dobry.

Czy pana też dręczą podejrzenia, że pęknięcie opony w prezydenckim samochodzie może być efektem zamachu?

- Ja bym chciał zobaczyć, jakie będą efekty wyjaśnienia komisji, którą powołał do wyjaśnienia szef Biura Ochrony Rządu, a z drugiej strony też chciałbym zobaczyć efekty komisji, które w moim przekonaniu powinien powołać minister spraw wewnętrznych do analizy procedur i tego wszystkiego, co się działo w Biurze Ochrony Rządu przez ostatnie kilkanaście lat.

Bo jak rozumiem, trochę pana niepokoi to, że samochodem należącym do Biura Ochrony Rządu i wypadkiem zajmuje się komisja powołana przez to Biuro Ochrony Rządu?

- Dobrze, że tak się stało, że jednak szef powołał tę komisję do wyjaśnienia ewentualności, co się tak naprawdę wydarzyło. Ale to organ nadzorujący Biuro Ochrony Rządu, czyli minister spraw wewnętrznych i administracji, powinien powołać swoją komisję do przeprowadzenia, jak rozumiem, całego audytu, jakie są procedury w Biurze Ochrony Rządu, czy funkcjonariusze dobrze się zachowali, czy mieli odpowiednie uprawnienia, szkolenia, czy samochód miał odpowiednie badania.

Czyli, krótko mówiąc, to sam Mariusz Błaszczak powinien się tym bardziej zająć niż sam szef Biura Ochrony Rządu?

- No, dlatego, że Mariusz Błaszczak nadzoruje Biuro Ochrony Rządu i w związku z tym powinien się dokładnie przyjrzeć wszystkim procedurom, które były przez ostatnie 8 lat tam realizowane.

A czy pańskim zdaniem w momencie tego incydentu i tuż po nim, służby zachowały się zgodnie z regułami sztuki?

- No to jest właśnie też pytanie, dlatego, że uważam, że w tym przypadku widzieliśmy dziwne rozciągnięcie tej całej sytuacji. Uważam, że jednak Biuro Ochrony Rządu szybciej powinno zapanować nad terenem, współdziałać z policją, z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego, z prokuraturą.

Bo to było tak, że samochód prezydenta wylądował w rowie, prezydent przesiadł się do innego samochodu i cała kolumna ruszyła dalej i w gruncie rzeczy sprawdzanie terenu zaczęło się jakieś 20 czy 20 parę godzin, po tym, co wydarzyło się w piątkowy wieczór.

- Te rzeczy właśnie też mnie niepokoją. Uważam, że tutaj trzeba sprawdzićm jak wyglądają procedury w takich właśnie sytuacjach, w którym momencie powinno biuro współdziałać dobrze z policją, z prokuraturą i jak szybko powinno zabezpieczyć teren, bo uważam, że jednak biuro powinno mieć możliwości, i siły, i środki, do tego, żeby rozpoznawać dany teren, w którym się pojawia kolumna, czyli autostrada. Teraz pojawiają się informacjem mówiące o tym, że było kilka tam wypadków, w związku z tym...

Na tej autostradzie przed incydentem...

- Na tej autostradzie. Pytanie właśnie czy biuro sprawdziło dokładnie tę trasę przejazdu pana prezydenta, kolumny, jak szybko grupy przygotowawcze mogły się tam znaleźć, kiedy było powiadomienie centrum operacyjnego Biura Ochrony Rządu, tak żeby zabezpieczyć ten teren. Tak, żebyśmy nie mieli tego spektaklu 48 godzin szukania jednegu pasu, później 24 drugiego pasu. W związku z tym uważam, że tutaj trzeba dokładnie to wszystko sprawdzić, żeby nie popełniać błędów.

Ma pan podejrzenia, że służby popełniły błąd, tak intuicyjnie?

- Ja bym chciał się przyjrzeć wszystkim procedurom, bo uważam, że tego rodzaju rzeczy są dokładnie rozpisane i chciałbym zobaczyć, czy i jak one powinny działać, ponieważ państwo polskie z wielu sytuacji nie wyciągnęło wniosków, z tego rodzaju incydentów, przypadków. Uważam, że powinniśmy się dokładnie przyjrzeć temu.

A nie dziwi pana, że po tym co się wydarzyło w piątkowe popołudnie, jeszcze nikt nie podał się do dymisji? Bo Prawo i Sprawiedliwość było zawsze bardzo pryncypialne, mówiło o odpowiedzialności politycznej, ewidentnie wydarzyło się tutaj coś, co nie powinno się wydarzyć. Mamy szefa Biura Ochrony Rządu, który do dymisji się nie podał, mamy ministra spraw wewnętrznych, który też nie zamierza specjalnie, póki co, wyciągać konsekwencji. Gdzie ta pryncypialność Prawa i Sprawiedliwości?

- Pryncypialność jest w tym, żeby dokładnie tę sprawę zbadać i wtedy podjąć decyzję. Minister ma pełne prawo, żeby sobie dobierać współpracowników. Ci współpracownicy mają też swoich współpracowników, mówię o Biurze Ochrony Rządu i przypomnijmy, że w Biurze Ochrony Rządu trwał audyt, więc w związku z tym, to jest jedna z tych części, która powinna być dokładnie zbadana. Stan floty, stan zabezpieczenia najważniejszych osób w państwie.

A uważa pan, że przy przyszłości i fotelu szefa Biura Ochrony Rządu powinien pojawić się znak zapytania?

Reklama

- Zobaczymy po ocenach pracy komisji i wtedy podejmiemy najważniejsze decyzje. Prawdą jest to, że pan pułkownik Andrzej Pawlikowski rozpoczął niedawno swoją misję szefa Biura Ochrony Rządu...

No już ponad trzy miesiące temu.

- Zgoda, tylko, że wygląda w ten sposób, że BOR, i to już sami funkcjonariusze od wielu lat mówią o tym, było niedoinwestowane. W związku z tym, różnego rodzaju zaniechania mogą mieć miejsce od wielu, wielu lat i teraz trzeba, po prostu, przeciąć ten proces i wprowadzić plan naprawczy.

Ostatnie pytanie, o tę kwestię - kiedy pan czyta na prawicowych portalach, że należy przyjąć, że próbowano prezydenta zabić, że to mógł być strzał w oponę, że to szczególny moment w historii Polski, a prezydent naraża się bardzo wielu osobom - krótko mówiąc - czyta pan, że to mógł być czy miałby być zamach, to pan myśli "no, coś w tym może być"?

- Panie redaktorze, jeżeli dochodzi do takiego zdarzenia, rozumiem, że prokuratura będzie badała te okoliczności na różnego rodzaju warianty. Dziwne jest to, że samochód pancerny, jak BOR mówi, który posiadał wszystkie badania, wszystkie specyfikacje, nagle dochodzi z jego udziałem do takiego incydentu, że opona, która nie powinna ulec tego rodzaju rozwarstwieniu, wybuchowi - jak byśmy to nazwali - po prostu się przebija. W związku z tym, moim zdaniem, tutaj prokuratura, w porozumieniu ze wszystkimi służbami - ABW i policją powinna tą sprawę, po prostu, dokładnie wyjaśnić.

Czyli, rozumiem, pana też trochę dręczy podejrzenie zamachu?

- Ja bym chciał poznać fakty, a nie tylko i wyłącznie hipotezy.

A uważa pan, że te opony zostały właściwie dobrane do tego samochodu?

- Ja wiem, że teraz wszyscy Polacy się specjalizują, doktoryzują z wulkanizacji. Ja bym chciał, po prostu, poznać fakty - to znaczy - jest pewnie dokumentacja w BOR, dotycząca każdego dnia tego samochodu - jakie miał specyfikacje, jakie zostały zainstalowane opony - to jest łatwo sprawdzić i łatwo wyjaśnić.

Na ile komisja prześwietliła już sprawę inwigilacji dziennikarzy? Czy wy wiecie kto, kiedy, po co inwigilował dziennikarzy?

- Komisja w ogóle się w tej kadencji tą sprawą nie zajmowała. My mamy posiedzenie dotyczące audytów, tak jak pan minister koordynator dwa tygodnie temu poprosił. Jest gotowy już z audytami i w związku z tym, to jest jeden z elementów, gdzie komisja będzie się tą sprawą zajmowała. Na samym początku wzięliśmy służby wewnętrzne, żeby poznać efekty audytu i, jak rozumiem, pan minister przekaże tę liczbę 48 nazwisk, osób, zdarzeń, które miały miejsce jakieś ingerencje ze strony służb specjalnych w stosunku do dziennikarzy.

Najpierw mówiono, że podsłuchiwała policja - prokuratura uznała, że nie ma przestępstwa. Mariusz Kamiński mówił o 48 podsłuchiwanych czy inwigilowanych przez ABW dziennikarzy - dziś "Do Rzeczy" publikuje nazwiska 27 inwigilowanych - rozumiem, że to wszystko dzieje się trochę poza komisją?

- Komisja nie miała żadnej informacji dotyczącej liczby nazwisk, oprócz tych, które są w mediach, czyli liczba 48, którą pan minister Mariusz Kamiński podał na posiedzeniu Komisji Spraw Wewnętrznych i Administracji - to po pierwsze. Po drugie, komisja chce się zająć faktami, to znaczy, że jeżeli jakakolwiek służba działała wbrew prawu to, rozumiem, że szef służby złożył zawiadomienie do prokuratury. Komisja pozna fakty, elementy zdarzenia, które dotyczą tego rodzaju działalności i wtedy, jak rozumiem, poznamy dokładne szczegóły.

Jeszcze ostatnia kwestia - pana zdaniem, która służba zawiodła przy sprawie komendanta głównego policji? Która powinna go sprawdzić?

- Panie redaktorze, sprawa Komendanta Maja już jest zamknięta. On honorowo się podał do dymisji i w związku z tym...

Jest o tyle zamknięta, że jego przeszłość jest odkreślona grubą kreską, ale jest pytanie - które służby powinny sprawdzić i które służby powinny alarmować, że jest postępowania prokuratorskie w tej sprawie?

- Jeżeli jakakolwiek służba miała informacje dotyczące nieprawidłowości w stosunku do komendanta, do policjanta powinna poinformować swojego przełożonego, a przełożony powinien poinformować najważniejsze czynniki w państwie, czyli ministra spraw wewnętrznych i administracji, chyba, że dotyczy jakaś bardzo poważna sprawa - pani premier.

Ale Mariusz Kamiński mówi, że dowiedział się o przeszłości, o problemach Komendanta Maja i zdaje się, że nikogo nie alarmował.

- Panie redaktorze, ja nie wiem co pan minister Mariusz Kamiński z tą wiedzą zrobił i jak ją przekazał. Wiem jedno, że pan Komendant Maj podał się do dymisji i postąpił, w moim przekonaniu, bardzo honorowo.

Szef sejmowej komisji ds. służb specjalnych Marek Opioła, dziękuję bardzo.

- Dziękuję.

Konrad Piasecki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje