Reklama

Reklama

Marek Magierowski komentuje list otwarty byłych szefów MON

Byli szefowie MON w liście otwartym wyrazili "stanowczy sprzeciw wobec metod i postępowania" Antoniego Macierewicza, domagając się jego dymisji. "Antoni Macierewicz nie powinien dłużej sprawować urzędu ministra obrony narodowej" - napisali byli ministrowie. Do zarzutów odniósł się w rozmowie z Moniką Olejnik w Radiu Zet Marek Magierowski, dyrektor biura prasowego Kancelarii Prezydenta. "To uderzenie w ministra, który mówi wprost o stanie armii" - mówił Magierowski.

Dyrektor biura prasowego Kancelarii Prezydenta Marek Magierowski skomentował w Radiu Zet otwarty list byłych ministrów MON.

Reklama

- W ostatnich latach rządziło kilka partii, (...) które zazwyczaj były nieprzychylne obecnej formacji. Więc ten zestaw byłych ministrów obrony narodowej, to są osoby bezpośrednio związane z partiami, które dzisiaj są w opozycji. Nic więc dziwnego, że próbują wykorzystać dziś tego typu narzędzie, próbując wytworzyć taką atmosferę, że Antoni Macierewicz jest wyjątkiem spośród wszystkich ministrów obrony narodowej w ostatnich latach, odszczepieńcem. Tymczasem tak nie jest - mówił Magierowski.

"To zwykła walka polityczna"

Argumentował, że otwarty list byłych ministrów "to zwykła walka polityczna".

- To nie jest żaden gest, który można by uznać za gest wybitnych, szanowanych postaci polskiej sceny politycznej. Nie przejmowałbym się zbytnio tym listem i tymi argumentami, ponieważ to są osoby, w większości czynni politycy, bezpośrednio związane z dzisiejszą opozycją - podkreślił Marek Magierowski w Radiu Zet.

- To jest element walki politycznej, uderzenie w jednego z ministrów obecnego rządu, który mówi wprost i mówi otwarcie, jaki jest stan polskiej armii - dodał.

Jak mówił Marek Magierowski, list jest "buńczuczny i głośny". Jego zdaniem, mamy do czynienia "ze zwykłą debatą polityczną".

Otwarty list byłych szefów MON

"Ćwierć wieku temu Polska z przeciwnika Zachodu stała się jego sojusznikiem, a potem również członkiem NATO. Osiągnęliśmy sukces, o jakim przed 1989 rokiem nawet nam się nie śniło. To był wspólny sukces wszystkich rządów III RP, możliwy dzięki temu, że w sprawach polityki zagranicznej i bezpieczeństwa przez całe ćwierćwiecze panowała niemal pełna jednomyślność. Dzięki temu Polska zdobyła silną pozycję w strukturach NATO i była uważana za kraj stabilny, przewidywalny i zasługujący na zaufanie" - napisali byli ministrowie.

Otwarty list podpisali: Janusz Onyszkiewicz (szef MON w latach 1992-1993 i 1997-2000), Bronisław Komorowski (szef MON w latach 2000-2001, prezydent Polski w latach 2010-2015), Janusz Zemke (wiceszef MON w latach 2001-2005), Radosław Sikorski (szef MON w latach 2005-2007, szef MSZ w latach 2007-2014), Bogdan Klich (szef MON w latach 2007-2011) oraz Tomasz Siemoniak (szef MON w latach 2011-2015).

Zdaniem byłych szefów MON „trudno uwierzyć, że polityk na tak odpowiedzialnym stanowisku może z taką łatwością dyskredytować potencjał polskiej armii, zwłaszcza że opinia ta nie odpowiada prawdzie i stoi w sprzeczności z ocenami naszych sojuszników”.

"Antoni Macierewicz nie powinien dłużej sprawować urzędu ministra obrony narodowej" - podkreślili w otwartym liście byli ministrowie.

MON: To populistyczna zagrywka

Rzecznik resortu obrony Bartłomiej Misiewicz ocenił, że list jest populistyczną zagrywką.

- Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz w Sejmie podczas audytu przedstawił listę zaniedbań w polskiej armii na przestrzeni ostatnich lat i nikt z byłych ministrów obrony nie odniósł się merytorycznie do tych zarzutów. Tych zaniedbań było bardzo dużo, a te przedstawione w Sejmie były tylko wierzchołkiem góry lodowej. Armia jest obecnie modernizowana tak, żeby mogła spełniać swoją podstawową funkcję - bronić kraju. Dzięki ministrowi Macierewiczowi zniesiono ustawę, która nakazywała po 12 latach służby wyrzucać żołnierzy z wojska. Pracownicy cywilni armii otrzymali dopiero teraz podwyżki, których nie było od wielu lat. List ten należy odbierać więc jako populistyczną zagrywkę - zaznaczył.

Audyt rządów PO-PSL

W minioną środę w Sejmie Antoni Macierewicz przedstawił wyniki audytu w MON. Zarzucił poprzednikom m.in. niegospodarność, brak dbałości o historyczne dokumenty i niewypełnianie ustawy lustracyjnej.

- Gdy wchodziłem do ministerstwa obrony, Siły Zbrojne RP nie posiadały ani zdolności zapewnienia bezpieczeństwa terytorium państwa, obszaru powietrznego, kluczowych obiektów kierowania państwem, ani cyberprzestrzeni - mówił Macierewicz.

Ocenił, że wojsko "zdolne było jedynie do prowadzenia ograniczonych działań opóźniających działania agresora"; "nie zapewniono realnej pomocy ze strony państw sojuszniczych". Zapewnił, że wdrożono już działania naprawcze.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje