Reklama

Reklama

Małgorzata Kidawa-Błońska: Wybór szefa PO to konieczność

"Wybór szefa partii, zmiana funkcjonowania partii jest koniecznością i to musi nastąpić, ale to jest trzeci krok, bo pierwszy, najważniejszy, tu i teraz to jest Senat i nasz klub. Od tego jak będzie ułożony nasz klub, jak podzielimy sobie zadania, będzie zależała przyszłość partii" - stwierdziła w Porannej rozmowie w RMF FM Małgorzata Kidawa-Błońska pytana o to, czy wystartowałaby w wyborach na przewodniczącego Platformy Obywatelskiej. "Jeżeli będą wybory na szefa partii, ja taką decyzję może rozważę, może nie. Nie jest to moje marzenie" - dodała.

Robert Mazurek, RMF FM: Wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska jest moim gościem. Czy pani pije wino i pali cygara?

Reklama

Małgorzata Kidawa-Błońska: - Na pewno cygar nie palę. Nawet nie za bardzo przepadam za zapachem, bo jest bardzo uciążliwy i trujący.

Znawcy też mówią, że się nie powinno łączyć wina z cygarami, bo wtedy cały aromat wina jest zupełnie niedostępny. Ale pytam o to nie dlatego, że to takie ważne - same cygara.

- Palenie szkodzi i w ogóle powinniśmy powiedzieć, że palenie jest niezdrowe.

Tak jest. "Gazeta Wyborcza" na pierwszej stronie donosi, że nie wszyscy w Platformie Obywatelskiej tak uważają. Piotr Borys, Robert Tyszkiewicz i Mariusz Witczak.

- Najbliższe otoczenie przewodniczącego Schetyny.

Oni popalają cygara, piją wina. Ale nie to jest najważniejsze, tylko że to oni odpowiadali za kampanię wyborczą. Prawda to?

- Na pewno, jako osoby najbliższe w otoczeniu przewodniczącego miały wpływ na kampanię i na pewno duży wpływ i o tym powinniśmy rozmawiać. Ale o tym powinniśmy rozmawiać wewnątrz partii, na zarządzie, na klubie. Taka dyskusja musi się odbyć.

Dlaczego w takim razie nie powinniśmy rozmawiać o odpowiedzialności szefa sztabu, którym był Krzysztof Brejza. Sekretarza, którym był Adam Szłapka. Innych, pozostałych członków sztabu. Czyżby dlatego, że - jak pisze "Wyborcza" - Brejza wiedział, że sztab jest udawany, a on malowany?

- Ja nie chcę i nie będę tutaj na ten temat rozmawiała. Wiem, że będziemy rozmawiać na ten temat na najbliższym zarządzie, żeby wyciągnąć wnioski - co było źle zrobione w tej kampanii. Bo było wiele rzeczy zrobionych dobrze, ale było też wiele rzeczy zrobionych źle. I na ten temat trzeba porozmawiać, po pierwsze - na przyszłość, żeby wyciągnąć wnioski i więcej takich błędów nie robić, a po drugie - jeżeli myślimy o przyszłości, trzeba tak skonstruować funkcjonowanie partii, żeby to dobrze działało.

Pani marszałek, pani była twarzą tej kampanii. Czy pani się czuje odpowiedzialna za wynik Koalicji Obywatelskiej?

- W jakiś sposób tak, ale też mam takie poczucie, że to, że pojawiłam się w tej kampanii, dało ludziom nadzieję, że jest szansa, że może uda się zrobić to, że PiS nie będzie rządził samodzielnie. Zresztą mój wynik - za co chciałam bardzo podziękować wszystkim głosującym za granicą, bo ja sama wygrałam z Prawem i Sprawiedliwością, a do tego, jeżeli dodamy glosy innych kandydatów na liście warszawskiej - czyli ludzie stwierdzili, że warto mi zaufać i ten wynik podniosłam. Na pewno nie jest to taki wynik, jakbym chciała, żeby miała Koalicja, ale ja mogę powiedzieć, że dla wielu ludzi było ważne, że jestem liderem.

Pani była liderem i w Warszawie zrobiła pani świetny wynik?

- Ale też mam wrażenie, że pomogłam moim kolegom w kraju.

No ale ten wynik ostateczny okazał się być dla was jednak porażką. W gruncie rzeczy, jesteście jedyną startującą partią, o której można powiedzieć, że poniosła porażkę - 27,4 procent. To jest jednak sporo mniej w punktach procentowych, niż miała Platforma i Nowoczesna cztery lata temu.

- Ale opozycyjne partie wzięły jednak, prawie milion osób więcej zagłosowało.

I pani się cieszy, że dobry wynik miała Lewica i PSL? Trzeba było się cieszyć, że wy mieliście dobry wynik.

- Nie, ja się cieszę, że obudziło się społeczeństwo. Wolałabym mieć większy wynik i miałam nadzieję, że będzie tak, że nasz wynik i wynik partii opozycyjnych pozwoli - na to liczyłam i miałam taką nadzieję - że PiS nie będzie mógł samodzielnie stworzyć rządu.

No, ale może samodzielnie stworzyć rząd. A co do pani, to wypowiedziała się na pani temat również posłanka, później europosłanka Platformy Obywatelskiej, Julia Pitera. Posłanka, później europosłanka PO Julia Pitera, która powiedziała, że - cytuję, więc proszę wybaczyć - "Małgorzata Kidawa-Błońska jest figurantem, boi się rozmowy z innymi politykami". 

- Dawno nie rozmawiałam z Julią Piterą, może gdybyśmy rozmawiały częściej, to wiedziałaby, że ja się rozmów nie boję. A ci, co mnie znają, wiedzą, że rozmawiam, przedstawiam swoje zdanie i zawsze robię to, do czego jestem przekonana. 

A może Schetyna panią po prostu wykorzystał? Niech pani zwróci uwagę nawet na taki drobiazg, który jest bardzo znaczący. Po wyborach, wieczór wyborczy - kto wychodzi jako pierwszy, żeby zabrać głos? 

- Szef partii. 

Szef partii, a nie osoba, o której mówiono, że będzie naszym kandydatem na premiera. Nie twarz tej kampanii.

- Szef partii, bardzo dobrze, powinien wyjść i powiedzieć... 

Nie pani?

- Ja z tym nie mam problemu, naprawdę.

To może rzeczywiście coś z tym jest na rzeczy... Może nie tak niegrzecznie, ale może należałoby postawić pytanie o pani samodzielność?

- Pan mnie zna, inni mnie znają, wiedzą, że jestem osobą samodzielną. Oczywiście zawsze można komuś przyszywać łatkę, ale ja się odpowiedzi na to pytanie nie boję. Nigdy nie zrobiłam czegoś, do czego nie byłam przekonana i nie zrobię. I każdemu powiem w oczy to, co myślę. Jeżeli Julia chce ze mną porozmawiać, zapraszam na rozmowę. 

Pani Julio, czuje się pani zaproszona, mam nadzieję. A ja chciałbym zapytać: gdyby dzisiaj były wybory na przewodniczącego PO, to pani wystartowałaby w nich?

- Wybór szefa partii, zmiana funkcjonowania partii jest koniecznością i to musi nastąpić... Ale to jest trzeci krok, bo pierwszy, najważniejszy, tu i teraz, to jest Senat i Sejm. I nasz klub. Bo od tego, jak będzie ułożony nasz klub, jak ułożymy sobie i podzielimy zadania, będzie zależała przyszłość partii. Ponieważ nasz klub parlamentarny jest największą siłą, która ma wpływ na działanie całej partii...

Zaraz zapytam panią o to.

- I to jest najważniejsze. Jeżeli będą wybory na szefa partii, ja taką decyzję może rozważę, a może nie - nie jest to moje marzenie.

Pani za każdym razem odpowiada inaczej: zastanawiam się, może...

- Nigdy nie powiedziałam, że będę kandydować.

Ale też nigdy pani nie powiedziała, że nie będzie.

- Dlatego mówię - zobaczę, jak się ułoży klub, zobaczę, jak się ułoży Senat...

Zobaczę, czy mam szansę wygrać, bo nie będę taka głupia, żeby startować, jak mam przegrać, tak?

- Nikt nie lubi startować, jak ma przegrać. To jest chyba naturalne. Ważna jest walka, żeby walczyć, ale... naprawdę, my za dużo teraz rozmawiamy...

Ale to proszę o jednoznaczną odpowiedź. I krótką.

- W polityce nie ma jednoznacznych odpowiedzi - sam pan o tym mówił. A po drugie - ja mówię, co jest dla mnie najważniejsze tu i teraz. I wszystko zależy od tego, jak te dwie sprawy się ułożą. To jest najważniejsze. 

Skoro tak, to kto powinien być szefem klubu, pani zdaniem?

- Na pewno jest kilka osób, o których myślę.

Na przykład?

- Jest kilka osób, o których myślę.

Czy Borys Budka jest jedną z tych osób?

- Jest kilka osób, o których myślę, ale powiem, jakie cechy musi mieć ta osoba. Po pierwsze - na pewno musi mieć doświadczenie. Bo słyszę czasami, że ktoś kompletnie nowy może być szefem klubu. Na pewno potencjał takich osób można w pracach klubu wykorzystać, ale tutaj trzeba mieć i doświadczenie legislacyjne, znać ludzi, znać problematykę. Bo to nie jest tylko funkcja polityczna, bardzo ważna, ale także jednak organizacyjna.

Wszyscy kandydaci się zgadzają. Borys Budka ma doświadczenie - był ministrem, był parlamentarzystą. Joanna Mucha - to samo. Nawet Bogdan Zdrojewski.

- Ale to nie jest też jedna osoba. Ta osoba musi zaprezentować zespół, z którym chce pracować. I o tym będziemy rozmawiać na naszym klubie. I na pewno to będzie nowa jakość.

Nowa jakość? Czyli to będzie ktoś nowy? To wiemy, że to będzie to ktoś nowy, bo na pewno nie będzie tym kimś Sławomir Neumann.

- Ale pan mówi o szefie klubu, a ja mówię o całym ułożeniu tego, jak ten klub... Przecież w tym naszym klubie w tej chwili zmienia się sytuacja - mamy przedstawiciela Nowoczesnej, mamy przedstawiciela "Inicjatywy" Barbary Nowackiej, mamy Zielonych. Więc ten nasz klub już nie będzie taki tylko platformerski. Musi być bardziej poszerzony.

Ostatnie pytanie w naszej radiowej części rozmowy - czy pani nadal będzie wicemarszałkiem Sejmu?

- To także decyzja moich kolegów. Klub się jeszcze nie zebrał.

A czy pani gotowa jest podjąć się tej funkcji?

- Tak, tak, tak. Bo uważam, że mam doświadczenie w Sejmie, cenię Sejm i...

Cenię Sejm. Jest ktoś, proszę państwa, w Polsce, kto ceni Sejm?

- Bo Sejm naprawdę jest wspaniałą instytucją. Czasami psutą przez ludzi, którzy zapominają, na czym polega demokracja.

Robert Mazurek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje